Lisk, Verge, IOTA – gdzie jest teraz shitcoin z 2017 roku?

2020-11-10 Dla wnikliwych

Przełom 2017 i 2018 roku to okres występowania największych anomalii na rynku kryptowalut. Bitcoin po raz pierwszy trafił na usta […]

Przełom 2017 i 2018 roku to okres występowania największych anomalii na rynku kryptowalut. Bitcoin po raz pierwszy trafił na usta mediów nowego nurtu, w każdych wiadomościach finansowych powtarzano jego kurs. Nieco ciszej, ale równie spektakularnie zachowywały się pozostałe zdecentralizowane aktywa. Każdy shitcoin zyskiwał gigantyczne wartości. Dzienne wzrosty watości altcoinów na poziomie 15% uznawano za niewielki, a tygodniowy przyrost wartości o 1000% nie był niczym nadzwyczajnym. Cyfrowe szaleństwo trwałoby w najlepsze, gdyby nie… no właśnie, co?

banka kryptowalut 2017

7 stycznia doszło do gwałtownego załamania się rynku, po którym bitcoin i wiele shitcoinów nie podniosło się do dziś. Co prawda kryptowalutowy król nadal utrzymuje się na szczycie i aktualnie napędzia renesans rynku kryptowalutowego. Inwestorzy natomiast w dużej mierze zostali na lodzie z kiesami napchanymi bezwartościowymi kryptowalutami produkcji projektów, które miały być przyszłością cyfrowej ekonomii. Dziś przyjrzymy się najpopularniejszym w polskim Internecie altcoinom, które nie przetrwały bańki 2017/2018 mimo gorących zapewnień zwolenników. 

Ten shitcoin to przyszłość!

1.Lisk

Zestawienie otwiera chyba najpopularniejsza kryptowaluta w Polsce. Lisk w drugiej połowie 2017 roku traktowany był jako cudowne kryptowalutowe dziecko. Każdy Polak trzymał Liski i każdy był przekonany o tym, że to największy technologiczny projekt na świecie. I faktycznie, LSK konsekwentnie budował swoją pozycję w rynku przez drugie półrocze 2017 roku, zmieniając swoją cenę od $2 aż do $39 w styczniu 2018 roku. Zajmował wtedy 18 miejsce w rankingu kapitalizacji Coinmarketcap. 

lisk

Czemu Lisk zawdzięczał jednak swoją popularność? Google trends dostarcza nam informacji o stopniowym, acz konsekwentnym wzroście w ciągu pół roku przed załamaniem. Gdzie jednak znajduje się źródło tej popularności? Przyczyny były przynajmniej trzy.

Po pierwsze, Lisk był jednym z wcześniejszych altów, które pojawiły się na polskiej giełdzie Bitbay, obok Game. Naturalnie więc społeczność nadwiślańska zaczęła interesować się projektem wytłuszczonym na największej platformie handlowej w Polsce. Nawet dziś, w 2020 roku, Lisk cały czas jest 3 najchętniej handlowaną kryptowalutą na platformie (Za BTC i ETH).

Ze względu na dość łatwą dostępność Liska na Bitbay, w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na temat tego, czy LSK, a zwłaszcza zapowiedziany rebranding, który miał mieć miejsce na początku 2018 roku, może wpłynąć na cenę. Opinii na ten temat było w sieci mnóstwo. Najczęściej jednak wszystko sprowadzało się do typowego naciągactwa, bo jak wiadomo, taniej miało już nigdy nie być.

lisk

Trzecim elementem składowym byli jutubowi guru polskich inwestorów. Obok takich osób jak Damian Żukiewicz, jedną z osób zachęcających do zakupu Liska był Phil Konieczny, który w tamtym czasie dość optymistycznie wypowiadał się o zakupie Liska.

https://www.youtube.com/watch?v=xukqSTkkprM&ab_channel=PhilKonieczny 

Dzięki tym trzem czynnikom Lisk zyskał w Polsce niesamowitą popularność. Popularność ta i ogólny entuzjazm przyćmiewały problemy z terminowym kończeniem projektów, atakże wolno postępujące prace nad kolejnym komponentami Lisk SDK. Również sam Relaunch Event, popularnie zwany Rembrandingiem, został przesunięty. Nikt jednak nie narzekał, gdyż cena LSK cały czas szła w górę. W 2018 roku sytuacja ta została boleśnie zweryfikowana przez rynek. Lisk, podobnie jak większość ryptorynku, stracił większość swojej wartości, a duża część inwestorów oszczędności życia.

Konkluzja

shitcoin

Porównując dane z 2018 roku ze stanem teraźniejszym, widać gołym okiem, że Lisk (a także reszta projektów, o których będziemy mówić później) nie poradził sobie dobrze. Co więcej, spadki kapitalizacji w przypadku LSK przekroczyły spadek całego rynku – Lisk, podobnie jak pozostałe “wielkie projekty”, ciągnie cały rynek w dół.

Jak jednak wygląda sprawa z rozwojem Liska? Projekt cały czas buduje swój główny produkt – platformę do budowania zdecentralizowanych aplikacji. Postęp tego rozwoju z pewnością nie postępuje tak szybko, jak życzyłaby sobie społeczność w Polsce, jednak zespół LSK sam zaznaczał już w 2017 roku, że jego celem nie jest windowanie ceny własnego tokena. Z drugiej strony, w grudniu ubiegłego roku Lisk zwolnił około 40% swojego zespołu.

Czy Lisk będzie jednak w stanie wrócić na szczyt listy najpopularniejszych i największych coinów, gdy produkt będzie gotowy? Trudno powiedzieć. W kolejce przed kolejną bańką kryptowalut czeka gro projektów, które gotowe są wydrenować ostatni grosz z inwestorów. Jak nie ten shitcoin, to następny.

2. Verge

Popularność Verge jrdy fotrudna do wytłumaczenia. Kryptowaluta ta początkowo funkcjonująca jako DogecoinDark przeszła rebranding, dzięki któremu znamy Verge we współczesnym kształcie. W 2017 roku w lipcu Verge znajdowało się na ok. 60 pozycji w rankingu kapitalizacji CMC. W ciągu zaledwie kilku miesięcy coin z ceny $0,002 wszedł na poziom $0,30. W okresie od lipca do grudnia nie brakowało tygodni, w któych Verge zwiększał swoją wartość o 1000%. Jak do tego doszło?

shitcoin

Verge wśród wielu zaczął odgrywać rolę następcy monero, jako lepszej wersji kryptowaluty prywatnościowej. XVG było promowane przez samego kryptowalutowego skandalistę – Johna McAfee’ego.

https://twitter.com/officialmcafee/status/941455577015836672 

Coin również w Polsce spotkał się z gigantycznym zaangażowaniem społeczności. Gwałtowny wzrost wartości Verge na przestrzeni grudnia przyspożył mu rzeszy fanów, którzy szczerze wierzyli w to, że prywatnościowy coin jest obiawieniem 2017 roku. Mimo gigantycznych zysków, pojawiały się też głosy mówiące o tym, że Verge to przede wszystkim jednak projekt pump and dump – te opinie były jednak dużo cichsze.

verge

I to właśnie te ostatnie opinie miały najwięcej racji. Po dzikim, kilkutygodniowym rajdzie Verge, cena tej kryptowaluty gwałtownie spadła i już nigdy nie powróciła do pierwotnego stanu. Co ciekawe nad projektem zaczęły się zbierać czarne chmury. Niedawny sojusznik Verge, John McAfee, w przeciekach z tajnej korespondencji z oficjelami projektu, w której przedsiębiorca groził, iż zacznie podkopywać wiarygodność projektu przed swoją społecznością.

verge

Konkluzja

Sytuację miało polepszyć partnerstwo zawarte z Pornhubem, największym serwisem pornograficznym na świecie. Verge miało stać się jedną z opcji płatności na platformie. Jednak nawet to nie pomogło gasnącemu światłu XVG. W 2018 roku, na przestrzeni kilku miesięcy doszło do dwóch ataków hakerskich, w wyniku błędów protokołu, skradziono warte miliony dolaró XVG. To ostatecznie przekreśliło Verge w oczach inwestorów i opinii publicznej. Verge stał się niewiarygodnym pośmiewiskiem, które zamiast chronić prywatność użytkowników, oddaje ją komu popadnie.

shitcoin

Nie zmienia to faktu, że XVG to przykład, który zasłynął najbardziej spektakularną historią wzrostu na rynku kryptowalutowym. Obecnie Verge wróciłdo drugiej setki projektów w rankingukrytowalut, tracąc około 97% swojej wartości.

3. IOTA

Ostatni przykład dotyczy popularnego w Polsce projektu IOTA. W tym przypadku nie mamy do czynienia ze spektakularnym upadkiem, a raczej rozdmuchanymi ambicjami i marzeniami społeczności o rewolucji technologicznej, która nigdy nie nadeszła.

IOTA to projekt wykorzystujący blockchain w obszarze Interet of Things (Internet Rzeczy). Przeglądając opinie na najróżniejszych forach, w oczy przede wszystkim rzucały się entuzjastyczne głosy o rewolucyjnych rozwiązaniach technologicznych oferowanych przez projekt. I faktycznie, IOTA starała sięsprawiać wrażenie, że to czym zajmuje się zespół, jest czymś więcej niż po prostu kolejną cyfrową walutą opartą na blockchainie. W przypadku tego projektu technologicznego, mówiło się o Tangle – innym wariancie DLT.

Grudzień 2017 roku zdecydowanie należał do IOTA. Coin zwiększył swoją wartość z $0,3 w listopadzie do $5,69 w połowie grudnia. Tak niesamowity wzrost, podobnie jak w przypadku Verge, przyniósł mnóstwo nowych osób do projektu. IOTA utorowała sobie drogę do pierwszej 10 rankingu kryptowalutowego, a technokratyczna społeczność była pewna dalszych wzrostów, gdyż te były podparte świetną technologią.

iota opinia

Punktem zwrotnym w historii IOTA była opublikowana w grudniu informacja o partnerstwie z Microsoftem. Informacja szybko obiegła większość kryptowalutowych magazynów i wiadomości. Jak się później okazało w komunikacji opublikowanej przez IOTA – żadnego partnerstwa nie ma, a relacja z Microsoftem odbywa się na zasadach klienckich. Mimo to, IOTA osiągnęła gigantyczny sukces na rynkach, a zespół nie spieszył się z wydaniem oświadczenia w tej sprawie. To było bezpośrednim punktem zapalnym na linii inwestorzy-projekt. Część z nich zaczęła patrzeć na spółkę jako wyhajpowany projekt marketingowy, który poza technologicznymi hasłami nie ma zbyt wiele do zaoferowania.

Konkluzja

IOTA, podobnie jak Lisk i Verge już nigdy później nie miała tak silnej rynkowej pozycji. Sukcesywnie zaczęła przesuwać się na koniec trzeciej dziesiątki projektów kryptowalutowych. Jak napisałem wcześniej, nie jest to jednak upadek tak spektakularny, jak w przypadku pozostałych projektów. IOTA jednak cały czas się rozwija i rozbudowuje swój produkt.

shitcoin94% spadku kapitalizacji i utrata takiej samej wartości jeśli chodzi o cenę, odbiła się na projekcie zdecydowanie negatywnie.

Alternatywna rzeczywistość i finanse polskiej społeczności

Największe wrażenie w tym wszystkim wywarły na mnie zachowania polskiej społeczności. Przeglądając stare komentarze na głowie jeży się włos. Każdy shitcoin z okresu bańki 2017 roku miał swoich piewców i każdy z nich coś innego lubił wciskać pozostałym. Jak więc rozpoznać najbardziej toksyczne zachowania, które wskazują na to, że nie obcujemy z żadną fachową wiedzą, a jedynie z naganianiem na shitcoin?

To bardzo proste. Działania takie zazwyczaj dzielą się na kilka zachowań:

1.“W co warto teraz inwestować?” – to niewinne pytanie potrafi otworzyć istny worek najbardziej zaskakujących odpowiedzi – “ja trzymam LSK, teraz jest dobry moment na zakup, za miesiąc cena będzie $20”, albo “IOTA – fajny projekt z potencjałem, poczytaj o Internet of Things, to przyszłość”. Przytoczone fragmenty to jedynie parafraza argumentów, które często pojawiają się pod tego typu postami. Najczęściej łączy je jedno – ich merytoryka oparta jest na argumentach anegdotycznych.

 

shitcoin

2. Usilna próba przekonania, że zbliżające się wydarzenie “wpłynie na cenę” – każdy z projektów, o którym pisaliśmy miał coś takiego. W przypadku Verge chodziło o Wraith Protocol, Lisk miał swój “Rebranding” a IOTA – IoT i Tangle. Za każdym razem przekonywano, że uruchomienie aktualizacji (będącej jedynie kroczkiem na drodze rozwoju projektu) wpłynie na gwałtowny wzrost ceny. Dlaczego? No właśnie… dlaczego? Bo przecież wzrosty ceny nie były związane ze wzrostem znaczenia konkretnego coina dzięki aktualizacji. O co więc chodziło? O spekulację – tylko że naganiacze i entuzjaści projektów nie zdawali sobie z tego sprawy.


3. Grupy sygnałowe, które uczestniczyły w Pump and Dump, pod przykrywką wiary w rozwój danego projektu.

Współcześnie znajdujemy się w ciekawym momencie. Bitcoin od pewnego czasu pnie się w górę. Nie są to jeszcze tak dzikie wartości jak w 2017 roku. Mimo to mogę się założyć, że już za rogiem spotkamy takie same sygnały, jak w 2017 roku. Szykujmy się na kolejną “bańkę”. I tym razem bądźmy mądrzejsi.

 

Tagi
2017 2018 banka kryptowalut bitcoin IOTA lisk lsk verge xvg

Newsletter

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

>

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą Politykę Prywatności.

bitbay rejestracja na gieldzie gielda geco one
rozlicz kryptowaluty

Redakcja Bitcoin.pl ostrzega:
Uważaj na oszustów. Dbaj o bezpieczeństwo.