Ciekawostki

Jak psuto w przeszłości pieniądz na świecie. Część 12. Nowy Świat

W poprzedniej części naszego cyklu opowiedzieliśmy wam o tym, jak na politykę monetarną oraz gospodarczą wpłynęło to, co działo się […]

Data publikacji: 21 maja 2020

bitbay

W poprzedniej części naszego cyklu opowiedzieliśmy wam o tym, jak na politykę monetarną oraz gospodarczą wpłynęło to, co działo się w czasie II wojny światowej. Tymczasem już w czasie, gdy ta dobiegała końca, tworzono nowy światowy ład.

Nowy Świat

Mówienie o „nowym świecie” w kontekście tego, co miało miejsce po II wojnie światowej, jest jak najbardziej zasadne. Dlaczego? Już tłumaczymy.

Choć dziś wydaje się nam to niemal nierealne, przed ostatnim globalnym konfliktem to Europa była niejako centrum świata. Było to czymś naturalnym. Od początku kolonializmu to kraje z naszego kontynentu dominowały na praktycznie całym globie.

Ameryka przez wieki była kolonią Europy. Nawet powstanie USA nie zmieniło diametralnie tego stanu rzeczy. Stany Zjednoczone były co prawda mocarstwem już na początku XX w., rozstrzygnęły o losach I wojny światowej, włączając się do tego konfliktu, ale do potęgi, jaką zbudowały potem, było jeszcze mimo pozorów daleko. Tym bardziej, że ostatecznie rozpoczęły politykę izolacjonizmu, koncentrując się na swoich problemach.

Azja? Cóż, Chiny były państwem na tyle słabym, że w XIX w. były zdominowane przez europejskie mocarstwa. Początek XX w. niewiele zmienił na tym polu. Mocarstwowe ciągotki wykazywała Japonia, której kręgosłup został jednak ostatecznie przetrącony w czasie II wojny światowej.

Z kolei Afryka była tak naprawdę zbiorem kolonii brytyjskich czy francuskich. Do dziś nie liczy się w globalnej rozgrywce i nie zmieni się to raczej przez lata.

Gdy więc dochodziło do polityczno-militarnych trzęsień ziemi w Europie, walił się cały świat. Tak też się stało w 1939 r. III Rzesza najpierw zaatakowała Polskę, następnie Europę Zachodnią, a na końcu ZSRR (w związku z tym, że główna część tego mocarstwa leży w Europie, nie zaliczamy go do Azji).

Warto podkreślić to, że przed i w trakcie II wojny światowej mieliśmy do czynienia ze światem kilkubiegunowym. Mocarstw, które chciały dominować nad światem, było parę. Była to nadal Wielka Brytania, która jednak była już tylko swoim cieniem, jeśli porównałoby się ją wtedy z tym, co reprezentowała wiek wcześniej. Na kontynencie duże, ale jednak mniejsze ambicje miała Francja, której wystarczałaby chyba rola „szefa” Europy i zarazem „sierżanta” Wielkiej Brytanii.

Po drugiej stronie frontu mieliśmy zaś III Rzeszę, która była mocarstwem, które planowało zburzyć zastany porządek. Nie prawdą jest jednak to, że Niemcy chcieli pokonania Zjednoczonego Królestwa. Hitler marzył – zwłaszcza w pierwszym okresie konfliktu – o aliansie z tym krajem. Tak naprawdę chciał, by Anglia dopuściła go do stołu z mapą świata, by mógł wyrysować na niej wymarzone przez siebie linie.

Mieliśmy też ZSRR, które, co jest szczególnie ciekawe, było pod koniec lat 30. mocarstwem potężniejszym niż Rosja za panowania ostatnich carów. Do tego z nieporównywanie większymi ambicjami…

W końcu trochę z boku tego wszystkiego było USA, kraj prowadzący politykę izolacjonizmu. Zresztą prezydent Roosevelt wygrał walkę o reelekcję jedynie temu, że obiecał wyborcom, że będzie trzymał Amerykę z dala od europejskiej „wojny domowej”. Ostatecznie jednak dostrzegł w wojnie światowej szansę dla swojego państwa, by to stało się jedynym mocarstwem na globie.

Jak zbudować mocarstwo?

nowy światDlaczego napisaliśmy wszystko powyższe? By uzmysłowić czytelnikowi, jak bardzo zmienił się świat. Tak naprawdę II wojna światowa sprawiła, że ten stał się dwubiegunowy, bowiem władzę nad nim przejęły Stany Zjednoczone i Związek Radziecki. Po kolei jednak…

W latach 1943-1947 USA udzielały darmowej pomocy swoim sojusznikom. Nie robiły tego dlatego, że jej elity miały tak dobre serce. Po pierwsze, chodziło o znalezienie rynków zbytu dla nadprodukcji. Kolejnym etapem tej polityki był Plan Marshall, który przewidywał pomoc dla krajów europejskich w formie dogodnie skonstruowanych kredytów. Co ważne, nie czyniono tu różnicy, czy chodziło o kraj pokonany czy sojusznika. Pomoc i tak niemal z automatu odrzuciło ZSRR i podporządkowany mu blok wschodni.

Plan Marshalla miał jednak dwa główne cele. Polityczny: chodziło o powstrzymanie ekspansji komunizmu. Zauważmy, że już po I wojnie światowej partie komunistycznej starały się dochodzić do władzy w spustoszonych konfliktem krajach. USA wiedziało, że teraz Kreml mógł próbować powtórzyć ten projekt zagarnięcia Europy nie za pomocą czołgów T-34, a demokracji.

Drugim celem planu elit USA była ekspansja gospodarcza i niejako kulturalna (co jest często pomijane). Europa miała zostać zalana amerykańskimi produktami.

Ostatecznie USA wydały na to wszystko 17 mld USD. Europa została odbudowana (a konkretnie jej zachodnia część), zagrożenie komunizmem zmalało do minimum, zaś jej obywatele pokochali Wujka Sama i jego produkty.

Bretton Woods

Plan Marshalla stanowił jednak tylko element całej układanki. Faktyczne zręby powojennego ładu zaprojektowano bowiem jeszcze w 1944 r. w Bretton Woods.

System z Bretton Woods przypieczętował bowiem coś, co do dziś jest kluczowym elementem potęgi USA – dominację dolara. Od tego czasu amerykańska waluta była warta 1/35 uncji złota (dziś cena jest już oczywiście nieaktualna), ale stała się globalną walutą, co obowiązuje do teraz. Nie można jej było jednak wymieniać na złoto. A przynajmniej nie mogli tego robić obywatele. Tego typu transakcja była możliwa tylko w przypadku wymian między państwami. Inne kraje trzymały też rezerwy walutowe w dolarach. Ponownie: nie w złocie, które tym samym zastąpiła waluta USA.

Wszystko to sprawiło, że popyt na dolary był ogromny, zaś kurs waluty był nawet niedoszacowany. Władze sprytnie wykorzystały to jednak do ekspansji zagranicznej (tu ponownie pojawia się nam Plan Marshalla). W konsekwencji USA zaczęły prowadzić proinflacyjną politykę.

Problem polegał na tym, że inflacyjne skutki dot. dolara były niejako eksportowane za granicę. Innymi słowy – amerykański deficyt budżetowy powodował inflację, ale nie w USA, a w reszcie świata. Mówiąc brutalnie, zaczęło to trochę przypominać politykę Niemiec w czasie II wojny światowej, które swoją potęgę starały się zbudować dając w kość gospodarczo podbitym państwom. W przypadku USA sprawa była bardziej cyniczna. Tu nikt nikogo nie podbił militarnie, a jedynie zbudowano taki system gospodarczo-walutowy, że korzystało na tym mocarstwo za oceanem. Historycy do dziś spierają się, czy była to część chytrego planu, czy efekt zbiegu wielu sprzyjających USA okoliczności.

Nic jednak nie trwa wiecznie, więc w pewnym momencie Europa zaczęła się buntować, co w efekcie dało początek szaleństwu, którego skutki odczuwamy do dziś. O tym jednak przeczytacie szerzej w kolejnym odcinku naszej serii.

Tymczasem więcej na temat Bretton Woods przeczytacie tutaj. Warto też zainteresować się tematem Bankora – czegoś na kształt cyfrowej waluty, która miała stać się fundamentem nowego, powojennego ładu. O tym projekcie przeczytacie w tym miejscu.

CDN.

coinquista rejestracja na gieldzie

Satsback bitcoin cashback

Black Friday Promotion