Michael Burry to żywa legenda rynku finansowego. Jest znany przede wszystkim z tego, że przewidział kryzys finansowy z 2008 r. Teraz
porównuje obecne zawirowania z sytuacją z 1907 r.
Michael Burry: mamy powtórkę z 1907 r.
Burry porównał obecną sytuację na rynku bankowym z paniką z 1907 roku. Główną przyczyną tamtego kryzysu było ogłoszenie niewypłacalności przez kilka nowojorskich banków. Do tego doszedł także spadek zaufania depozytariuszy do tychże i spekulacja nieregulowanymi zakładami typu „bucket shop" oferowanymi przez niektóre biura maklerskie.
Wszystko zaczęło się w październiku 1907 roku po nieudanej próbie manipulacji ceną akcji United Copper Company. W efekcie banki, które kredytowały to przedsięwzięcie, zaczęły mieć problemy z płynnością. To z kolei uderzyło w banki stowarzyszone i trusty. Dużym ciosem był upadek Knickerbocker Trust Company, jednego z największych tego typu podmiotów w USA. Depozytariusze, widząc co się dzieje, rozpoczęli masowo wycofywać swoje środki z regionalnych banków.
Sytuację uratował dopiero finansista J.P. Morgan, który zagwarantował środki na zwiększenie płynności systemu bankowego w USA. Mimo tego doszło do drugiej fali kryzysu.
Panika z 1907 r. miała znaczenie polityczne. W jej efekcie senator Nelson Aldrich wraz ze swoimi współpracownikami przeanalizował przyczyny kryzysu i przedstawił propozycje zmian prawnych, które miałyby zapobiegać tego typu zagrożeniom. Doprowadziło to do powstania Systemu Rezerwy Federalnej, czyli banku centralnego USA.
The collapse of a crypto-friendly bank, #SilvergateBank, could have a big impact on the entire crypto industry,
including its partner crypto institutions and even government regulatory agencies. Here’s why: (thread)
Jak na razie władze robią wiele, by zapobiec rozlaniu się kryzysu na inne banki. Departament Skarbu, Rada Rezerwy Federalnej i Federalna Korporacja Ubezpieczeń Depozytów (FDIC) ogłosiły program umożliwiający klientom obu banków „uzyskanie dostępu do wszystkich swoich pieniędzy”. Innymi słowy - choć banki bankrutują, państwo ma zapewnić, że konsumenci nie stracą oszczędności trzymanych w bankach. Ponoć ma się to stać bez szkody dla podatników. W praktyce oznacza to jednak dalszy dodruk.
Drukarka znów działa
Burry jest zdania, że "ten kryzys można rozwiązać bardzo szybko" i nie widzi żadnego "prawdziwego niebezpieczeństwa".
Może i ma rację. Problem w tym, że ponowny dodruk dolarów, który ma ratować banki, oznacza potencjalny skok inflacji. Do tego Fed - jak
sugerują eksperci - może zacząć ponownie obniżać stopy proc. - i to szybciej, niż pierwotnie planował. Dla kryptowalut to dobre wieści. Dla oszczędzających w dolarach - fatalne.