fbpx

Dołącz do naszej grupy dyskusyjnej na Telegramie

Ciekawostki

Jak psuto w przeszłości pieniądz w Polsce. Część 10. Run na banki i powrót inflacji

Reading Time: 4 minutes Skończyliśmy naszą historię na tym, jak rząd Władysława Grabskiego doprowadził do powstania Banku Polskiego i emisji złotego (przeczytacie o tym tutaj). Wspomnieliśmy jednak, że Polska […]

Reading Time: 4 minutes

Skończyliśmy naszą historię na tym, jak rząd Władysława Grabskiego doprowadził do powstania Banku Polskiego i emisji złotego (przeczytacie o tym tutaj). Wspomnieliśmy jednak, że Polska bynajmniej nie przestała mieć problemów. Mało tego – nasz kraj czekał istny run na banki…

Warto spojrzeć na całą sytuację szerzej. W podobnym czasie co w Polsce próby reform systemów monetarnych miały też miejsce w innych krajach. W krytycznym miesiącu – listopadzie 1923 r. – komisarz walutowy Niemiec Hjalmar Schacht wprowadził do obiegu nową walutę – rentenmarkę. Reforma udała się i zdusiła hiperinflację w kraju. Paradoksalnie utrudniając dalsze działanie Adolfowi Hitlerowi, który w tym czasie – jak już wspominaliśmy – próbował doprowadzić do puczu w Monachium. Chichotem historii pozostaje fakt, że obaj panowie – Hitler i Schacht – będą ze sobą później współpracować, a ten drugi ułatwi budowę potęgi militarnej III Rzeszy.

Hiperinflacja miała też miejsce na Węgrzech i w Czechosłowacji, ale tam – o ile można tak napisać o hiperinflacji – proces ten nie miał tak gwałtownego charakteru.

Sukces Grabskiego wpisał go więc w ówczesny panteon ekonomistów-cudotwórców. Warto pamiętać, że działania Polaka były oparte na zasobach wewnętrznych, nie zaś – jak miało to miejsce w Niemczech – na zagranicznej pomocy.

Polskie piekiełko

Latem 1924 r. Grabski zdał Sejmowi raport dot. swoich rządów. Wskazał w nim m.in. jak wykorzystał swoje prawo do wydawania dekretów, którego udzielono mu wcześniej. Poprosił o przedłużenie owego prawa, na co parlamentu wyraził zgodę.

Choć rząd miał za sobą pierwsze i realne sukcesy, okazało się, że ma też wrogów. Narodowa Demokracja atakowała Grabskiego za fiskalizm reform. PSL „Piast” domagał się reformy rolnej. PPS zaproponował nawet ludowcom obalenie rządu. Ponoć odpowiedź jednego z posłów „Piasta” brzmiała nad wyraz cynicznie:

„Nie, bo gdybyśmy obalili Grabskiego teraz, musielibyśmy postawić mu pomnik, a gdy poczekamy do następnej zimy, to sam upadnie.”

Gdy pół roku później ludowcy chcieli już obalać rząd z PPS, socjaliści jednak… odmówili. Dlaczego? Grabski okazał się bowiem nie tylko świetnym ekonomistą, ale też sprawnym politykiem. Zaprosił po prostu do rządu reprezentantów innych środowisk.

Gospodarka po reformie

Stabilizacja waluty okazała się mieć pewne negatywne skutki. Wzrosło bezrobocie i pogorszyła się koniunktura. Czy to wina Grabskiego? Nie! Gospodarki nie da się bowiem wyprowadzić od razu na prostą po tak dramatycznym kryzysie, jakim była hiperinflacja. Rząd w odpowiedzi wprowadził system zasiłków dla bezrobotnych i wzmocnił ochronę lokatorów.

Grabski jako mądry ekonomista, który jako polityk nie był do tego populistą, wiedział, że trzeba jednak nierzadko podejmować niezbyt popularne decyzje. W rezultacie wprowadził w hutnictwie 10-godziny dzień pracy i obniżył płace we włókiennictwie. Odpowiedzią były strajki – przegrane przez robotników. Ciężka sytuacja ekonomiczna to nie okres na protesty. Co ciekawe, spadek liczby udanych strajków zredukował liczbę członków związków zawodowych o 25 proc.

Problemy miało też rolnictwo. Nieurodzaj z 1924 r. doprowadził do braku żywności na rynku i wymusił sprowadzanie do Polski produktów rolnych z zagranicy. Niekorzystny bilans handlowy zaczął powodować odpływ dewiz i spadek kursu złotego.

Z czasem, już w 1925 r., sytuacja zaczęła się pogarszać. Gdy latem kurs złotego zachwiał się, Bank Polski zawiesił jego wymienialność na waluty obce i zaniechał skupu złota za granicami. Decyzja okazała się samobójcza. Importerzy zostali zmuszeni do płacenia za sprowadzane towary złotówkami, ale zagraniczni partnerzy nie mogli się ich pozbyć. Doprowadziło to do skoku podaży złotego i 28 lipca załamania kursu. W kolejnych dniach za dolara płacono już nawet 6 zł (wzrost z 5,18 zł). Władze postanowiły bronić kursu interwencją giełdową.

Run na banki

W tle doszło jeszcze do kryzysu bankowego, a konkretnie wykryto kilka afer związanych z bankami. Bank Wzajemnego Kredytu S.A. „zasłynął” np. tym, że wystawiał czeki dolarowe bez pokrycia. Podobnie do historii przeszedł Adolf Kolnik, doradca Banku Gospodarstwa Krajowego we Lwowie, który fałszował weksle dolarowe. Oszust uciekł do Wiednia, ale został zaaresztowany i sprowadzony do Polski. Tego typu afery, odpowiednio nagłośniane przez media, zachwiały zaufaniem społeczeństwa do banków.

To nie wszystko. Przed ogromnym dylematem stanął Bank Polski. Załamanie kursu złotego w 1925 r. wywołało też podniesienie stóp proc. – te podniesiono z 10 proc. do 12 proc. Zredukowano też kredyty dla rolnictwa, handlu, banków i przemysłu.

Polacy – widząc co się dzieje – zaczęli wypłacać pieniądze z banków. Choć nie był to jeszcze run na banki, w ciągu miesiąca wkłady w bankach spadły o 30 proc. Wspomniany run na banki rozpoczął się we wrześniu. Wypłaty zawiesił Bank dla Handlu i Przemysły S.A., zbankrutował Bank Przemysłowców Radomskich S.A., zaś pod nadzór sądowy trafił Warszawski Bank Zjednoczony.

W tym okresie Rada Banku Polskiego obniżyła stopy z 12 do 8 proc. i podjęła decyzję o pomocy finansowej dla polskich banków w wysokości 15 mln zł, które miano rozdzielić na pięć podmiotów. Miało to miejsce 10 września. Wszystko to, by dzień później… wstrzymać pomoc i podnieść stopy do 12 proc. Co się stało? Otóż pojawiło się przekonanie, że zadaniem Banku Polskiego jest dbanie o walutę, a nie o same banki.

W tle zaczęły pojawiać się kolejne problemy. Wypłaty zawiesił Polski Bank Handlowy w Poznaniu a następnie trzy banki koncernu Banku dla Handlu i Przemysłu. Ciężkie chwile przeżył też Polski Bank Handlowy w Warszawie. I to tylko dlatego, że… mylono go z Polskim Bankiem Handlowym w Poznaniu.

Wobec braku pomocy ze strony Banku Polskiego do akcji wkroczył rząd. 21 września utworzono Komitet Sanacji Banków. Rozmiary pomocy sięgnęły ok. 30 mln zł.

Upadek Grabskiego

run na banki

Władysław Grabski

Problemy waluty i banków zachwiały pozycją Grabskiego. Jego dorobek ekonomiczny stanął pod znakiem zapytania. Jesienią poprosił Sejm o uchwalenie kolejnego pakietu ustaw pomocowych dla gospodarki. Po jego wystąpieniu PSL „Wyzwolenie” wniosło do obrad wniosek o wotum nieufności dla rządu. Choć gabinet ministrów udało się uratować dwa miesiące później Grabski – zrezygnowany walką o złotego – złożył dymisję W ostatnim okresie prosił jeszcze prezesa Banku Polskiego o interwencję giełdową, która miała podnieść kurs waluty. Bez skutku. Jak każdy reformator po swoim odejściu był krytykowany przez opozycję polityczną. Skutki jego reform doceniono znacznie później. Tym bardziej, że tuż za rogiem czekał kolejny wielki kryzys.

Jak można ocenić Grabskiego? Był politykiem, który utrzymał się na fotelu premiera przez rekordowy na tamten okres czas. Analizując spis szefów rady ministrów pierwszych lat II RP, można łatwo dostrzec, że najczęściej prezesi rządów kończyli swoje kadencje po kilku lub kilkunastu miesiącach. Grabski utrzymał się na stanowisku blisko dwa lata. Niestety rządził w bardzo ciężkich czasach, co nie ułatwiło mu działania i przeprowadzenia wszystkich potrzebnych reform. W polskiej historii jest mało tego typu polityków z jasną wizją gospodarczą…

CDN.

Newsletter

Więcej niż bitcoin i kryptowaluty. Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą politykę prywatności.