fbpx

Dołącz do naszej grupy dyskusyjnej na Telegramie

Bitcoin

Historia bitcoina

Reading Time: 7 minutes Fani różnych nowatorskich rozwiązań nierzadko lubią myśleć o nich, jak o czymś genialnym, co powstało dosłownie z niczego. Tak samo spogląda się na autorów owych […]

Reading Time: 7 minutes

Fani różnych nowatorskich rozwiązań nierzadko lubią myśleć o nich, jak o czymś genialnym, co powstało dosłownie z niczego. Tak samo spogląda się na autorów owych fenomenów. Tymczasem cały rozwój technologii jest ciągiem kolejno powstających po sobie wynalazków. Nie inaczej jest z Bitcoinem i blockchainem. Zarówno pierwsza w historii kryptowaluta – jak i sieć bloków – są efektem ewolucji pewnego sposobu myślenia i charakterystycznej ideologii. Jeśli interesuje Cię więc geneza i historia Bitcoina, zachęcamy do lektury tego tekstu!

Ojciec cyfrowego pieniądza

Od powstania najstarszej kryptowaluty minęła już dekada. Zapewne niektórych młodszych stażem członków społeczności blockchaina zaskoczy jednak fakt, że pierwsze zręby technologii, która stoi za Bitcoinem, powstały na początku lat 80.

Fundamenty pod sieć bloków stworzył bowiem kryptolog, który specjalizował się w anonimowej komunikacji elektronicznej. Mowa tu o Davidzie Chaumie. Niektórzy badacze określają go nawet mianem „ojca cyfrowego pieniądza” i doceniają jego wkład w rozwój anonimowości w Internecie. Od razu dodamy, że sam Chaum nie jest dziś wymieniany jako jeden z potencjalnych kandydatów na anonimowego twórcę BTCSatoshi Nakamoto – ale powszechnie docenia się fakt, że stworzył on system do anonimowych, elektronicznych płatności – DigiCash.

Już wtedy – z początkiem lat osiemdziesiątych – Chaum dostrzegał ryzyka poruszania się po sieci i chciał zapewnić internautom jak największą anonimowość. Całą koncepcję opisał w 1982 r. w pracy” „Blind signatures for untraceable payments”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: „Niewidoczne podpisy dla nienamierzalnych płatności”. Chaum dodawał, że zbierane przez banki i innych pośredników finansowych dane (np. dot. miejsca pobytu czy stylu życia) mogą być groźne w przyszłości i naruszać nawet prawa obywatelskie.

Stąd jego system zapewniał anonimowe zawieranie transakcji. Co ciekawe, swoim pomysłem Chaum zaciekawił Visa, Microsoft i Deutsche Bank. Okazało się jednak, że jego narzędzie ma spory mankament. Mianowicie nie było odporne na tzw. podwójne wydatkowanie. Innymi słowy, wykorzystując luki w kodzie można było dokonać dwóch osobnych transakcji u dwóch różnych sprzedawców wykorzystując do tego te same środki.

W walce ze spamem

Kolejnym innowatorem, który dostawił kilka cięgieł przy budowie blockchaina, jest Adam Back. W 1997 r. zaprezentował on system hashcach, którego celem było ograniczenie masowej wysyłki e-maili. Spam w latach 90. był już jedną z pierwszych plag internetowych, stąd narzędzie wydawało się na miejscu.

Sama technologia nie miała nic wspólnego z płatnościami ale zawierała elementy, które potem mocno pomogły Satoshi’emu Nakamoto. Myślimy mianowicie o funkcji obliczającej dowód pracy. Opierała się ona na znakowaniu e-maila przed jego wysyłką, co następowało w wyniku dodania do niego specjalnego tokena. Ta ostatnia operacja wymuszała na komputerze nadawcy/odbiorcy wykonanie specyficznej pracy obliczeniowej przed wysłaniem/odczytaniem wiadomości. W przypadku pojedynczego maila nie stanowiło to żadnego problemu. Jeśli mowa była o masowej wysyłce, stanowiło to wielkie wyzwanie dla sprzętu. Tym samym hashcash wybawiał ludzkości przed spamem.

Cypherpunk

Powróćmy jednak do prób stworzenia niezależnego i alternatywnego systemu płatności. Początkiem lat 90. powstał ruch cypherpunków. Nim jednak wyobrazicie sobie środowisko o radykalnych muzycznych konotacjach i przykuwającym wzrok ubiorze, musimy was zmartwić. Spotkania i wymiana myśli członków tej społeczności musiały być fascynujące, ale raczej mało kontrowersyjne (bo i w małym stopniu zrozumiałe) dla wielu współczesnych odbiorców.

Członkowie ruchu cypherpunk byli kryptologami o liberalnych poglądach, którzy sprzeciwiali się działaniom władz USA mocno ograniczającym niektóre z ich badań. Uważali też swoją dziedzinę za naukę, która może zmienić świat na lepsze. Do czołowych przedstawicieli tej społeczności należeli np. Timothy May czy Eric Hughes.
Oczywiście dość szybko debaty kryptologów przybrały formę cyfrową. Odtąd nieodłączną częścią ruchu stała się legendarna już lista mailingowa.

B-money

Jednym z członków cypherpunk był Wei Dei. W 1998 r. przedstawił on koncepcję anonimowej cyfrowej waluty – b-money. Brzmi znajomo? Jeszcze ciekawiej robi się, gdy wczytamy się w wypowiedzi Deia. Twierdził on, że podstawą społeczeństwa, któremu zależy na prywatności, powinno być „posiadanie wydajnego środka wymiany (pieniądza) oraz efektywnych sposobów egzekwowania umów”. Samo b-money miało być zdecentralizowane, zaś transakcje zachodzące w systemie zapisywane specjalnym rejestrze, którego kopię posiadałby każdy z uczestników sieci. Niektórzy uważają nawet, że to projekt Dei był pierwszą kryptowalutą świata.

Niestety b-money miało spore wady natury technologicznej. Dotyczyły one sposobu weryfikacji transakcji. Cały system był ponownie słabo zabezpieczony przed atakami i fałszowaniem.

Hal Finney

W końcu dochodzimy do postaci Hala Finney’a. Osoby nietuzinkowej i ważnej dla naszej historii do tego stopnia, że firma Sirin Labs od jego nazwiska nazwała swój „blockchainowy smartfon” – Finney.

W 2004 r. Finney zaprojektował dowód pracy wielokrotnego użycia, który wymagał wykonania pewnej pracy obliczeniowej przez żądającego usługi. Sam pomysł miał w założeniu chronić systemy komputerowe przed atakami typu DoS. Jak się okazało, stanowił też część składową idei, jaką w życie wdrożył kilka lat później sam Satoshi Nakamoto.

Co ciekawe, Finney sam był nawet posądzany o bycie twórcą Bitcoina. Był też pierwszym respondentem na liście mailingowej Satoshiego, gdy ten ogłosił start krytpowaluty. To jego, jako pierwszego w historii człowieka, Nakamoto obdarował Bitcoinami. Naturalnie powstaje pytanie: „po co Satoshi miałby pisać sam do siebie i wysyłać BTC na swój alternatywny portfel?”. Czy chciał do tego stopnia zatuszować swoją tożsamość? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi…

Satoshi Nakamoto a poprzednicy

Do tematu startu BTC za chwilę dojdziemy. Warto jednak podsumować dotychczasową część naszej opowieści. Czy Nakamoto skonsultował swój pomysł z niektórymi wymienionymi powyżej osobami? Niektórzy badacze sugerują, że tak właśnie było. Sugeruje się, że w proces zamieszani byli Adam Back i Wei Dei. O Halu Finney’u już wspomnieliśmy. Był on nie tylko osobą, która zawarła pionierską transakcję z samym Satoshim, ale też znajdował się w bardzo wąskiej grupie programistów, która pracowała i modyfikowała system Bitcoina w pierwszym okresie działania kryptowaluty.

Jak więc widać, mimo tego, że nie znamy tożsamości Satoshi’ego Nakamoto, wiemy sporo o osobach, które zainspirowały go od strony technologicznej i ideologicznej w proces tworzenia Bitcoina. Sama koncepcja anonimowej, zdecentralizowanej cyfrowej waluty nie była pierwszą, bowiem jak wspominaliśmy, grono osób przedstawiało takie koncepcje jeszcze przed 2008. Geniusz twórcy blockchaina polegał jednak na tym, że potrafił on dokładnie przeanalizować osiągnięcia poprzedników i wyciągnąć z nich właściwe wniosku.

Sama idea, stojąca za kryptowalutami, może zostać określona jako kontynuacja niektórych pomysłów cypherpunk’ów. Całości dodatkowego znaczenia nadał jednak kryzys finansowy z 2008 r.

Tło historyczne

Nim przejdziemy do powstania samego Bitcoina, warto nakreślić tło historyczne dla wydarzeń, którymi za chwilę się zajmiemy. Świat w 2008 r. naturalnie różnił się od dzisiejszego. Choć nie zawsze zauważamy zmiany, jakie zachodzą w naszym życiu codziennym, z perspektywy czasu widać je znacznie lepiej.  W 2008 r. nadal żyliśmy w świecie, w którym panowało jedno geopolityczne mocarstwo – Stany Zjednoczone. Choć po wojnie w Iraku ten gigant zaczynał powoli się chwiać, mało kto przypuszczał, że jakiś inny kraj mógłby rzucić Amerykanom rękawicę.

Wszystko zmieniło się jednak właśnie w tym szczególnym roku. Krach na Wall Street i jego konsekwencje doprowadziły do istnej rewolucji w świecie polityki i finansów. Po pierwsze, niemal cały świat został dotknięty wspomnianym kryzysem finansowym. Jego konsekwencje były wyczuwalne w Europie jeszcze parę lat później. Znacznie mniej oberwały m.in, Chiny, które wykorzystały ten moment, by zacząć umacniać swoją pozycję na globie. Tocząca się obecnie (z mniejszą czy większą intensywnością) wojna handlowa pomiędzy USA a Państwem Środka jest tylko kolejnym etapie rywalizacji, która miała miejsce właśnie w 2008 r.

Kim jest/był Satoshi Nakamoto?

Brak zaufania do banków – zjawisko powiązane z opisywanym krachem – musiały mieć wpływ na Satoshi’ego Nakamoto. Główny bohater tej części historii nie jest znany nikomu z prawdziwego imienia i nazwiska. Ujawnił się światu pod pseudonimem i tak pozostało do dziś. Nawet nie wiemy, czy za projektem pierwszej na świecie kryptowaluty stał jeden człowiek, czy może „Satoshi Nakamoto” to przydomek dla całego zespołu ludzi.

Kim był Satoshi? Najprawomocniej Amerykaninem. Użytkownik Twittera o nicku „Bounty Hunter” zbadał kwestię lokalizacji miejsca, gdzie miałby zostać wyemitowany Bitcoin. Wnioskując po IP było to Van Nuys w Kalifornii.

Adres IP nie był ponoć powiązany z węzłem VPN czy TOR. Badacz zlokalizował dokładnie dwa adresy, ale jeden z nich należał do Hala Finney’a, z którym Nakamoto współpracował.

Do dziś jednak nie ustalono dokładnej tożsamości kreatora blockchaina i opartego na nim bitcoina.

Start wielkiego projektu

Założenia projektu Bitcoina, Satoshi Nakamoto przedstawił w dokumencie „Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System”, którego tłumaczenie na język polski znajdziesz tutaj: LINK. Całość została uruchomiona w styczniu roku kolejnego. O tym fakcie początkowo poinformowano członków listy mailingowej „metzdowd”. To owi wybrańcy mogli też jako pionierzy ściągnąć i przetestować wczesne wersje oprogramowania kryptowaluty.

Dlaczego Nakamoto chciał stworzyć Bitcoina? Lektura wspomnianego dokumentu wskazuje, że głównym celem była redukcja kosztów transakcyjnych i wzrost anonimowości samych płatności. Ponadto zwracał uwagę na ułomności współczesnego w tamtych latach sytemu finansowego.

W dwóch miejscach Nakamoto nawiązał do banków, które jego zdaniem nie do końca sprawdzały się jako pośrednicy i tzw. „trzecia strona”. Badacze są w tym miejsce podzieleni w kwestii tego, czy Nakamoto był faktycznie wrogiem banków. Niektórzy wskazują, że po prostu chciał udoskonalić płatności w sieci, a nie koniecznie rozmontować cały system. To oznaczałoby jednak, że cały projekt zaczął żyć w pewnym sensie własnym życiem, a cała społeczność kryptowalut nadała mu nowego znaczenia. Wskazówką, na którą powołują się zwolennicy teorii „Nakamoto w roli wroga banków” jest to, że w kodzie BTC, twórca ukrył zdanie nawiązujące do działania Kanclerza Skarbu Wielkiej Brytanii – Alistaira Darlinga, który przeznaczył miliardy funtów na ratowanie angielskiego systemu bankowego. Czy stanowi to jednak dostateczny dowód na to, że Satoshi był zagorzałym przeciwnikiem banków? Tego nie wiemy.

Bitcoin żyje własnym życiem

Wcześniej wspomnieliśmy, że Bitcoin jako idea zaczął żyć własnym życiem. To samo stało się z projektem w kwestii funkcjonowania na rynku.

Od tego czasu wydarzyło się wiele. Kryptowaluta zaczęła służyć jako realny środek płatniczy. By pokazać skalę zjawiska, wystarczy uzmysłowić sobie, że w maju 2010 r. pewien fan BTC zapłacił za dwie pizze 10 000 bitcoinów. Był to zapewne rodzaj fanaberii czy eksperymentu. W 2017 r. rząd Japonii debatował już na temat uznania Bitcoina za pełnoprawny środek płatniczy. Ostatecznie 1 kwietnia 2017 r. japońscy politycy przegłosowali stosowne przepisy. Rozwój dotknął także giełd. W lipcu 2010 r. wystartowała platforma Mt. Gox. To ona przed kilka lat pozostawała liderem tego rynku. Dziś kryptowaluty można już kupować na niezliczonej liczbie tego typu miejsce w sieci.

Gdy projekt startował, krytpowaluty można było kopać na niemal dowolnym domowym komputerze. Dziś do tego procesu buduje się profesjonale hale, które następnie wypełnia się specjalistycznym sprzętem do miningu.
Liczba witryn internetowych oraz sklepowych, w których można ujrzeć napis „Bitcoin accepted here” stale rośnie. W podobnym tempie wzrasta liczba bitomatów. Pierwsze tego typu urządzanie zainstalowano w 2013 r. w Vancouver. W momencie pisania tych słów liczba bitomatów na całym świecie, przekroczyła 4000 maszyn.

Wreszcie, w 2011 r. za jednego Bitcoina trzeba było zapłacić 1 dolara. Dziś taka kwota wydaje się niewyobrażalna.
Od 2009 r. Bitcoin przeszedł kilka baniek spekulacyjnych, stał się tematem poważnych debat politycznych, ekonomicznych i wielu książek oraz niezliczonej ilości artykułów naukowych. W każdym z tych środowisk zyskał zarówno wrogów jak i zwolenników.

Bitcoin zagościł też w popkulturze. Śpiewał o nim Eminem oraz wiele innych gwiazd. Na jego temat żartowali bohaterowie serialu „CSI”. Metalowy zespół Mastodon sprzedawał swoją jedną z płyt właśnie za ułamki Bitcoina.
Na bazie jego technologii powstał cały rynek. Dziś nie mówimy już tylko o Bitcoinie, a o całej przestrzeni kryptowalut i innych projektów, które wykorzystują blockchaina do różnych celów.

Przyszłość

Jaka przyszłość czeka Bitcoina? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Możemy jednak założyć, że projekt będzie nadal rozwijany, głównie pod kątem ekspresowych płatności (technologia Lighning Network). Z pewnością możemy liczyć na kontynuację wyżej wymienionych trendów tj. wzrost liczny bitomatów czy punktów, gdzie można płacić kryptowalutami.

Dziś niewiele wskazuje na to, by BTC miał także podzielić los innych pionierskich technologii i odejść w zapomnienie jak np. portal społecznościowy MySpace czy wyszukiwarka internetowa AltaVista. Raczej można uznać, że mimo sceptycyzmu wielu jego oponentów, bitcoin pozostanie z nami na dłużej.

Dziś jedyne co nam pozostaje, to śledzić dalszą część tej historii, do czego zachęcamy i Ciebie. Jesteśmy przekonani, że będzie to długa i fascynująca podróż.

Newsletter

Więcej niż bitcoin i kryptowaluty. Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą politykę prywatności.