Bitcoin

Jak kurs Bitcoina zachowa się w czasie wojny USA z Chinami?

Wybory w USA są właściwie rozstrzygnięte. Teoretycznie Joe Biden ma za sobą większą liczbę elektorów, więc zostanie zaprzysiężony na ich […]

Data publikacji: 13 listopada 2020

bitbay

Wybory w USA są właściwie rozstrzygnięte. Teoretycznie Joe Biden ma za sobą większą liczbę elektorów, więc zostanie zaprzysiężony na ich zjedzie na nowego prezydenta USA. Świat odetchnął z ulgą, bowiem duża część analityków uważa, że będzie on prowadził spokojniejszą polityką na linii USA-Chiny. Czy jednak faktycznie wojna pomiędzy dwoma mocarstwami już nam nie grozi? I jeśli jednak do niej dojdzie, jak zachowa się kurs Bitcoina?

Joe Biden wygrywa wybory w USA. Co to oznacza?

Joe Biden ma opinię i wizerunek miłego, starszego pana. „Idealny wiceprezydent” – określali go nawet jego krytycy. Zapewne prywatnie taki właśnie jest. Tyle że wkrótce stanie on na czele mocarstwa, które ma swoje interesy na całym globie. Dziś te są zaś zagrożone zwłaszcza w Azji, gdzie potęga Chin jest najmocniej odczuwalna. Czy zaś faktycznie to od prezydenta w pełni zależy to, co wydarzy się w polityce USA przez najbliższe cztery lata?

Myślenie o jakimkolwiek współczesnym liderze politycznym danego państwa jak o wczesnośredniowiecznym królu, którego kraj jest jego własnością prywatną jest mylne.  Zauważył to Jacek Bartosiak, polski ekspert od geopolityki, w czasie wywiadu w Radiu Wnet.

„Najwięksi politycy są tylko agentami wielkich strukturalnych sił i ich interesów”

– powiedział w czasie rozmowy, która dot. zmiany polityki USA, jeśli wybory wygra Biden (miała ona miejsce przed samą elekcją).

Tak więc wygrana Bidena niczego nie przekreśla. Mało tego, dziś zapomina się o tym, że to w czasie kadencji Baracka Obamy USA dokonały tzw. pivotu na Pacyfik. Już wtedy waszyngtońskie elity zrozumiały jedno: w wyniku globalizacji Chiny umocniły się zbyt mocno, zaś Stany Zjednoczone zaczęły mocno tracić. Należało z tym coś zrobić. Działania Donalda Trumpa były więc tylko – co prawda mocno zaostrzoną – kontynuacją tego typu myślenia i działania.

Mało tego, sam Biden – także w czasie prezydentury Obamy – mówił o potędze Chin jako ogromnym wyzwaniu dla USA.

Przygotowania do wojny już trwają?

Wspomniany już Bartosiak wspomniał zresztą w czasie wywiadu, jakiego udzielił historykowi Piotrowi Zychowiczowi, o tym, że „wojna wisi w powietrzu”.

Jeśli ktoś sugeruje, że to tylko „straszenie” wystarczy posłuchać innych polityków oraz ekspertów.

Choćby były premier Australii Kevin Rudd napisał w tym roku artykuł, który został opublikowany w prestiżowym amerykańskim periodyku poświęconym stosunkom międzynarodowym „Foreign Affairs”, w którym określił ryzyko zbrojnego konfliktu między USA a Chinami jako „szczególnie wysokie”. Obawiał się nawet, że wojna wybuchnie jeszcze przed samymi wyborami.

Czy Australia jest przygotowana na zbrojny konflikt z regionie?” – pytał zaś na łamach „The Australian” Paul Dibb, emerytowany profesor studiów strategicznych na Australijskim Uniwersytecie Narodowym, były zastępca sekretarza obrony i szef agencji wywiadu obronnego.

„Prawdopodobieństwo ataku z zaskoczenia jest większe w epoce rosnącego nacjonalizmu, roszczeń terytorialnych i zwiększonych zbrojeń. Nasza obrona terytorialna musi być lepiej przygotowana do konfliktu o dużej intensywności, tak by była gotowa na wniesienie wkładu wojskowego poza naszym terytorium, ale w regionie zaangażowania naszych interesów. Chodzi o rozmieszczenie naszych sił na całym Indo-Pacyfiku, w tym w Azji Północnej”
– tłumaczył Dibb.

Punktem zapalnym wojny nie muszą być konkretnie spory handlowe Chin z USA. Państwo Środka rywalizuje w regionie z Brunei, Malezją, Tajwanem, Wietnamem i Filipinami i to o sporną  część Morza Południowochińskiego o powierzchni 3,5 miliona kilometrów kwadratowych. Nie chodzi tylko o kontrolę nad przepływami. Jest to obszar bogaty w paliwa kopalne. Odbywają się też na nim wielkie połowy ryb.

bitcoin w czasie wojnyDo tego pamiętajmy, że Tajwan nadal zachowuje odrębność polityczną względem Chin kontynentalnych. Prezydentowi Xi Jinpingowi – dziś 67-letniemu – może marzyć się to, by to za jego rządów udało się ostatecznie zjednoczyć Państwo Środka. Na takie działania USA nie będą mogły patrzeć biernie.

Na koniec warto przypomnieć, że owocem rywalizacji – początkowo tylko gospodarczej – mocarstw niemal zawsze były wojny. Wystarczy wymienić tylko pierwsze z brzegu, niemal klasyczne, przykłady: wojnę peloponeską, wojnę francusko-niemiecką w 1870 r., I i II wojnę światową. Nawet sama zimna wojna była tak naprawdę zbiorem pomniejszych konfliktów zbrojnych, w których uczestniczyły „pionki” należące do ZSRR i USA.

Na koniec warto dodać krótką lekcję z historii. Prezydentem, który wywalczył sobie reelekcję obietnicami utrzymania USA zdala od wojny, był Franklin D. Roosevelt. Jak dziś wiemy, ostatecznie to za jego prezydentury Stany Zjednoczone zaangażowały się w II wojnę światową (oczywiście po ataku na Pearl Harbour, którego jednak elity USA mogły uniknąć – najwyraźniej same szukały powodu do wysłania wojsk na Pacyfik, a potem do Europy).

Bitcoin w czasie wojny

Przejdźmy teraz do rzeczy dość ważnej, patrząc z perspektywy inwestora. Jak zachowa się Bitcoin, jeśli wybuchałby wojna pomiędzy USA a Chinami?

To bardzo trudne pytanie. Z jednej strony BTC to aktywo nazywane dziś safe haven, ale z drugiej nadal reprezentujące młody rynek, któremu w pełni nie ufają co bardziej konserwatywne podmioty z Wall Street.

O zdanie w tej sprawie zapytaliśmy więc Jakuba Mościckiego, znanego m.in. z fundacji Trading Jam Session:

„W mojej ocenie otwarta wojna na linii USA-Chiny jest w obecnej chwili bardzo mało prawdopodobna. Obydwa kraje dążą do dominacji nad światem i chcą to osiągnąć poprzez handel i zaawansowane technologie. Konflikt zbrojny nie jest na rękę żadnemu z tych mocarstw. Dlatego też ciężko rozpatrywać cenę BTC w kontekście wojny.

Jeśli jakimś cudem do takiego konfliktu by jednak doszło to, przywołując słowa Alberta Einsteina (których podobno jednak nie wypowiedział), to będzie ostatnia zaawansowana wojna ludzkości, kolejna będzie już na maczugi i patyki. Oczywiście w sytuacji wojny, gdzie rządy wszystkich państw będą starały się zrobić wszystko aby zwyciężyć – łącznie z różnorakimi konfiskatami i nacjonalizacjami, kryptowaluty będą jedną z niewielu rzeczy, które dadzą ochronę przed zdesperowanymi rządami.

Bardziej prawdopodobny od wojny jest scenariusz Wenezuelski, gdzie to szalejąca inflacja niejako wepchnęła ludzi na siłę do posługiwania się Bitcoinem, jako jedną z niewielu rzeczy, które zapewniają względną stabilność finansową.”

Z tych słów wynika, że BTC mogłoby zyskać w czasie wojny (obyśmy nie musieli się o tym przekonywać!). Jakub Mościcki ma zaś rację: kryptowaluty byłoby ciężej przejąć niż np. złoto, które było odbierane właścicielom np. w USA w latach 30., gdy władze chciały jakoś poradzić sobie z kryzysem gospodarczym (swoją drogą wyszły z niego przez… II wojnę światową). To sugerowałoby, że BTC ma już status safe haven.

Wojna światowa jest jednak ekstremum, którego nikomu nie życzymy. Lepiej żebyśmy nie przekonywali się, jak faktycznie zachowają się kryptowaluty w tak strasznym czasie. Tego typu rozważania, jak powyższe, warto jednak prowadzić, by przygotować swój portfel inwestycyjny na każdą osobliwość, jaka może wystąpić. Pandemia COVID-19 i reakcje polityków na nią powinny nas nauczyć jednego: niepewność wróciła i należy spodziewać się ponownie wszystkiego.

geco-one-bitcoin-trading

rozliczanie kryptowalut rozlicz kryptowaluty

Satsback bitcoin cashback

Black Friday Promotion