za
bitcoin bessa

Bessa na kryptowalutach może jeszcze trochę potrwać. Podajemy powody

Choć wiele wskazuje na to, że przed nami kolejna hossa na rynku kryptowalut, odpowiedzialny inwestor powinien wziąć też pod uwagę najgorszy możliwy scenariusz, czyli dalszą bessę. W tym artykule przeanalizujemy, co może sprawić, że wyceny cyfrowych aktywów jednak nie wzrosną.

Zagrożenie 1: stopy procentowe pozostaną na wysokich poziomach

Fed zahamował proces podnoszenia stóp proc. Wiele wskazuje na to, że na jutrzejszym posiedzeniu władze banku centralnego znów ich nie podniosą. Mogą sugerować to ostatnie dane z rynku pracy czy inflacja bazowa, która w USA nadal spada. Tyle że w głowach urzędników może pojawić się też alternatywny scenariusz. Dalszych podwyżek lub pozostawienia stóp na obecnych poziomach.

Zacznijmy od tego, że stopy procentowe nie wpływają na branżę kryptowalut w taki sam, bezpośredni sposób, jak na tradycyjne rynki finansowe, takie jak rynek akcji czy obligacji. W pewnym sensie cyfrowe waluty są nadal niezależne od tradycyjnych instytucji finansowych. Mimo tego, jak widzimy od ponad roku, decyzja Fedu o podnoszeniu stóp proc. i wysysaniu płynności z rynku, wpłynęła na bitcoina i altcoiny.

Władze najważniejszego banku centralnego świata musiały przejść z luzowania ilościowego do zacieśniania. Powód? W wyniku polityki lockdownów, jaką prowadziły władze w USA, na rynku pojawiło się zbyt wiele dolarów. Rząd wprowadził tymczasowo coś na kształt gwarantowanego dochodu. Jak na warunki, jakie zapanowały w 2020 r., było to rozwiązanie uczciwe. Władze zakazały bowiem wówczas funkcjonowania wielu firmom. Wszystko w obawie przed rozprzestrzenianiem się COVID-19.

Niepracujący obywatele zaczęli otrzymywać od władz pieniądze, które miały ich w ten sposób zabezpieczyć materialnie. Problem w tym, że niedziałające przedsiębiorstwa nie produkowały produktów i nie świadczyły usług. W efekcie rosła podaż pieniądza, ale podaż towarów i usług nie. Wszystko to było bezpieczne, gdy obowiązywały lockdowny. Po odmrożeniu rynków zwiększyła się cyrkulacja pieniądza. Skutek mógł być tylko jeden: wzrost inflacji.

Fed musiał podnosić stopy proc., by w ten sposób chłodzić rozgrzany nadpodażą pieniądza rynek. Tyle że chłodzenie to dotknęło też rynki finansowe, w tym kryptowalut. Jeżeli bank centralny nie zacznie obniżać stóp, hossa na BTC będzie zagrożona.

Wzrost stóp procentowych lub pozostawienie ich na obecnym poziomie (5,25 – 5,5%) może wpłynąć na psychologię inwestorów. Wyższe stopy procentowe mogą sprawić, że inwestorzy pozostaną przy tradycyjnych instrumentach finansowych, takich jak obligacje czy lokaty bankowe. Te stają się bardziej atrakcyjne (bowiem bezpieczniejsze) w porównaniu do kryptowalut. To z kolei może prowadzić do mniejszego popytu na kryptowaluty i nawet spadku ich cen.

Wysokie stopy procentowe zwiększają też koszty finansowania dla inwestorów spekulacyjnych, którzy, by wejść na rynek kryptowalut, nierzadko korzystają z pożyczek. Przy wysokich stopach proc. bitcoin może po prostu nie zacząć drożeć tak jak np. w latach 2020-2021.

Dlaczego jednak Fed miałby nie obniżać stóp proc.? Zauważmy, że choć z rynku pracy płyną pierwsze ostrzegawcze sygnały (nie wytworzył on ostatnio dużo nowych miejsc pracy), nadal dane te nie są przerażające. Póki co sugerują, że rynek w USA pozostaje jeszcze dostatecznie silny.

Poza tym, choć inflacja bazowa (bez cen nośników energii i żywności) spada, konsumencka znów rośnie. Jerome Powell obiecał zaś walczyć z inflacją tak długo, aż nie sprowadzi jej do celu inflacyjnego zarządzanego przez niego banku centralnego. Ten wynosi 2%. Jesteśmy od niego o nieco ponad 1 pkt. proc. To niewiele, ale walka o zbicie inflacji o taką wartość może potrwać dłużej, niż wiele osób myśli. Do tego istnieje ryzyko powtórki z lat 70. i 80. Wtedy też inflację udało się pokonać… na chwilę. W latach 80. znów zaczęła mocno rosnąć.

Zagrożenie 2: SEC ponownie nie zatwierdzi wniosków o stworzenie ETF-ów

Inwestorzy kryptowalut czekają aż SEC zatwierdzi wnioski (m.in. BlackRocka) o utworzenie ETF-ów rynku spot BTC. Komisja wcześniej odrzucała takowe prośby. Choć ostatnio przegrała w sądzie z Grayscale, co może zwiększać szanse na to, że jednak tym razem się ugnie, nic nie jest przesądzone.

Rynek kryptowalut rósł po ogłoszeniu, że BlackRock stara się o stworzenie bitcoiniowego funduszu. Zdecydowane “nie” SEC może sprawić, że inwestorzy zaczną masowo wyprzedawać swoje coiny. Rynkowi może braknąć siły na hossę.

Zagrożenie 3: kryzys gospodarczy

Wartość kryptowalut spada w okresach paniki giełdowej. Przykładem może być choćby słynny covidowy krach. Na wartości traciły wtedy nie tylko akcje, ale też złoto czy właśnie BTC.

Jeżeli w USA (to rynek, który ma nadal kluczowe znaczenie dla cyfrowych aktywów) dojdzie do poważnego kryzysu gospodarczego – skoku bezrobocia czy/i paniki giełdowej – rynek kryptowalut znów zanurkuje. Kryzys może się rozlać też na Europę czy inne regiony świata. W efekcie w cenie może być złoto lub nawet waluty fiat. Bitcoin jako ryzykowny walor może tracić na wartości. Przynajmniej w pierwszej fazie kryzysu. Dłuższy kryzys przekreśli hossę w 2024 roku.

Zagrożenie 4: wojna USA z Chinami

Wchodzimy wreszcie na teren nader często ignorowany przez analityków kryptowalut. Zdają się oni bowiem patrzeć głównie na wykres BTC pod kątem analizy technicznej, wyciągać wnioski z danych onchain, newsów czy wskaźników makroekonomicznych. Zapominają jednak o geopolityce. Ta zaś może wkrótce wpłynąć na nasze życie w ogromnym stopniu.

Od kilku lat w sferze polityki widać rosnące napięcie pomiędzy USA a Chinami. Te ostatnie zyskały na globalizacji w sposób, który nie podoba się Amerykanom. Mało tego, Pekin swoją polityką sprawił, że aspiracje Chińczyków są dziś większe niż dekady temu. Państwo Środka nie chce być już montownią świata. Chce być pełnoprawnym mocarstwem, może rzucić nawet rękawicę USA.

Jak uczy nas historia, gdy na arenie stoi dwóch gigantów – jeden “stary”, drugi “młody” i pretendujący do roli samca alfa – rzadko nie kończy się to wojną.

Konflikt mogą rozpocząć Chiny lub sprowokować go mogą USA. Co gorsza dla świata Zachodu, tym razem zwycięstwo Amerykanów wcale nie byłoby takie pewne.

Odstawmy jednak na bok kwestie militarne i polityczne. Dlaczego wybuch wojny może wpłynąć na rynek kryptowalut? Po pierwsze, rządy mogą w tak dramatycznych okolicznościach próbować kontrolować przepływ kapitału i transakcje kryptowalutowe w celu ochrony swojej waluty narodowej czy unikania sankcji. W praktyce oznaczałoby to ciosy zadane giełdom. Do tego doszedłby sentyment inwestorów. Jeśli wybuch wojny wpłynąłby na nastroje w negatywny sposób, BTC jako ryzykowny walor zacząłby tracić na wartości, co przekreśli hossę.

Podsumowanie: raczej będzie dobrze, ale…

Choć dziś w redakcji bliżej jest nam do scenariusza optymistycznego – hossy w 2024 r. – nie możemy zapominać, że zdarzyć może się… dosłownie wszystko. Celem tego tekstu nie było przestraszenie potencjalnych inwestorów, a jedynie wskazanie, by inwestować w sposób odpowiedzialny, tj. uwzględniający także warianty pesymistyczne.

Bitcoina i inne kryptowaluty kupisz w prosty i bezpieczny sposób na giełdzie zondacrypto.

Tagi
Autor

Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Newsletter Bitcoin.pl

Więcej niż bitcoin i kryptowaluty. Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą Politykę Prywatności