Cyfrowy juan może mieć termin ważności

Ekonomia Wiadomości

Dotychczas sugestia, że CBDC będą miały terminy ważności, uchodziła za część niezbyt prawdopodobnej teorii spiskowej. Teraz jednak okazuje się, że […]

Dotychczas sugestia, że CBDC będą miały terminy ważności, uchodziła za część niezbyt prawdopodobnej teorii spiskowej. Teraz jednak okazuje się, że cyfrowy juan, który jest obecnie testowany w Chinach, będzie najprawdopodobniej miał funkcję tzw. „daty ważności”. Innymi słowy, rząd będzie mógł wygaszać cyfrowe juany, po wcześniej ustalonej dacie. Powód? Zmuszanie obywateli do wydawania pieniędzy.

Pieniądz a termin ważności

Według doniesień „The Wall Street Journal”, różne opcje dot. dat ważności cyfrowych juanów zostały już przetestowane. Idea jest koszmarna dla oszczędnych Chińczyków, ale wspaniała dla władz i Ludowego Banku Chin, który dzięki takiemu mechanizmowi mógłby stymulować konsumpcję w okresach dekoniunktury gospodarczej. Bank centralny będzie mógł np. ogłaszać, że określonego dnia straci ważność część cyfrowych juanów. Tym samym zmusiłbym obywateli kraju do szturmowania sklepów i wydawania pieniędzy.

Dziś Ludowy Bank Chin jest też tym bankiem centralnym, który prowadzi najbardziej zawansowane prace dot. emisji cyfrowej waluty. Testy „na żywym organizmie” są prowadzone w kilku największych miastach w kraju.

termin ważnościNiepokój USA

Polityka Pekinu dot. CBDC niepokoi ponoć Biały Dom. Choć oficjalnie urzędnicy USA twierdzą, że nie chcą brać udziału w wyścigu emisji cyfrowej waluty, Bloomberg dodaje, że w rzeczywistości starania Chin są postrzegane jako próba rzucenia wyzwania dolarowi poprzez wzmocnienie pozycji juana.

Co gorsza, cyfrowy juan mógłby teoretycznie umożliwić omijanie amerykańskich sankcji. Tym samym stałby się narzędziem, jakie potrzebuje np. Iran, Korea Północna czy ewentualnie Rosja.

To nie wszystko, bowiem cyfrowa waluta Ludowego Banku Chin dałaby też władzom Państwa Środka totalną kontrolę nad krajowymi transakcjami finansowymi. Rząd w praktyce mógłby śledzić nawyki konsumpcyjne obywateli. Pomysł przypomina też totalitarny system, jaki w swojej powieści „Limes inferior” wykreował przed laty polski pisarz Janusz Zajdel. Pieniądze służą w nim kontrolowaniu obywatela i śledzeniu, gdzie obecnie się znajduje.

Warto jednak dodać, że w XX w. po podobne narzędzia sięgał także Waszyngton, który w czasie Wielkiego Kryzysu nakłaniał obywateli do wzmożonej konsumpcji informacjami o tym, że zdewaluuje dolara.

Tagi
cbdc Chiny cyfrowy juan cyfryzacja Janusz Zajdel

Newsletter

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

>

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą Politykę Prywatności.