STO – bezpieczniejsza alternatywa dla ICO

Blockchain Dla wnikliwych

ICO (Initial Coin Offering) to jeden z najczęściej wypowiadanych zwrotów w branży kryptowalut w ostatnich latach. Dla niewtajemniczonych – chodzi […]

ICO (Initial Coin Offering) to jeden z najczęściej wypowiadanych zwrotów w branży kryptowalut w ostatnich latach. Dla niewtajemniczonych – chodzi o koncepcję społecznościowej zbiórki środków, na realizację projektów na rynku kryptowalut i blockchaina. Choć koncepcja ta sięga połowy 2013 roku, kiedy to swoją zbiórkę przeprowadzili twórcy projektu Mastercoin, prawdziwą popularność zaczęła zyskiwać po pojawieniu się platformy Ethereum.

Rozwiązanie, które pojawiło się w 2015 roku, znacznie obniżyło próg wejścia do świata kryptowalut i opartego na nich crowdfundingu. Od tej pory, każdy mógł utworzyć swój token w standardzie ERC-20 (często mylony z kryptowalutą), napisać whitepaper, stworzyć stronę internetową dla swojego projektu i obwieścić światu swój pomysł.

Rok 2016 był czasem, kiedy rosnąca liczba amatorów kryptowalut zauważyła ten nowy trend, a w 2017 roku na rynku doświadczyliśmy prawdziwego wysypu projektów. Nie odbierając zasług tym prawdziwie wartościowym, większość z nich było albo nieprzemyślana, albo z premedytacją stworzona w celu oszustwa. Podczas ICO w 2017, zebrano kwotę 40-krotnie większą w porównaniu do roku poprzedniego. Zdumiewać może fakt, że stanowiło to kwotę tylko 2% niższą niż w formie IPO, czyli zbiórek prowadzonych na w pełni regulowanych rynkach. W drugim kwartale tego roku, środki zebrane poprzez Initial Coin Offering były 3-krotnie wyższe, niż te zebrane w funduszach Venture Capital.

Medialny szum na temat kryptowalut

Rosnący hype na rynku spowodował zainteresowanie mediów, które podchwyciły nowy, gorący temat. O Bitcoinie coraz częściej mógł usłyszeć przeciętny Kowalski, który zazwyczaj nie rozumiał różnicy między największą kryptowalutą, za którą stoi ogromna infrastruktura i społeczność, a nowymi tokenami z wymyślnymi nazwami i mądrze brzmiącymi terminami na stronach internetowych. Amatorzy inwestowania uwierzyli w obietnice zysków, od projektów, które najczęściej nie pokazały nic, poza pomysłem.

Oczywiście, nie możemy nie wspomnieć o projektach takich jak np. Brave, któremu udało się zebrać kwotę 35 mln USD w rekordowym czasie 30 sekund od uruchomienia zbiórki. Porównując do innych startupów, możemy powiedzieć, że ten projekt naprawdę się powiódł, a hodlerzy tokena BAT, którzy uwierzyli w sukces firmy mogli cieszyć się z zysku. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż była to jedynie obietnica zysków projektu, który był wówczas na bardzo wczesnym etapie.

W kilkuletniej historii ICO, największą kwotę zebrał Telegram, czyli firma odpowiedzialna za znany na całym świecie komunikator. 1 700 000 0000 USD to astronomiczna kwota, a dodatkowo może zaskakiwać fakt, że zbiórka została przeprowadzona w 2018 roku, kiedy inwestorzy zaczęli wyciągać wnioski z wcześniejszych niepowodzeń, w skutek czego entuzjazm na rynku znacznie opadł. Czy w tym przypadku użytkownicy będą zadowoleni ze swojej decyzji? Czas pokaże.

Rekordowe zbiórki – rekordowe oszustwa

Za rekordowym pod względem kwoty oszustwem stała wietnamska firma Modern Tech. Projekt PinCoin jej autorstwa zebrał kwotę 660 000 000 USD od 32 000 inwestorów. Nie sposób nie wspomnieć o takich projektach jak PlexCoin, czy Bitconnect, które również zniknęły z rynku po zebraniu wielomilionowych kwot.

Serwisy takie jak ICOBench i inne strony oferujące listingi dla ICO, w znacznym stopniu przyczyniły się do powiększenia skali negatywnych sytuacji na rynku. Obecność projektu, na ich witrynach była uzależniona głównie od kwoty jaką twórcy byli w stanie zapłacić. Nowe firmy często były promowane nawet w przypadku jawnych znamion oszustwa, jeśli zapłaciły za to odpowiednią kwotę. Rzecz jasna, media nie są organizacjami non-profit, jednak zdając sobie sprawę ze swojej opiniotwórczej roli, powinny wykazywać znacznie większą ostrożność, niż miało to miejsce.

Swój udział w nadmuchiwaniu tego balona mieli również influencerzy, którzy wykorzystując swoje wpływy, często promowali projekty, które nie miały kompletnie nic do zaoferowania. Śmiało można powiedzieć, że to jedna z tych grup, które na kryptowalutowym hype’ie zarobiły najwięcej.

Regulacje szansą dla kryptowalut?

Pomimo ogromnej skali oszustw i niepowodzeń, kryptowaluty wciąż mają się dobrze i zyskują na popularności. Chybione inwestycje można uznać za koszt, który trzeba było ponieść w celu rozwoju nowej, przełomowej technologii. Choć regulacje przez wiele osób uważane są za sprzeczne z pierwotną ideą kryptowalut, które miały być nową, nienadzorowaną przez instytucje formą pieniądza, to warto zastanowić się nad ich zasadnością.

Faktem jest, że poza grupą entuzjastów technologii, utożsamiających się z ruchami wolnościowymi, większość ludzi weszło w świat kryptowalut dla pieniędzy. Właśnie dlatego zaczęto poszukiwać nowych sposobów na zabezpieczenie środków inwestorów.

Dużą innowacyjność pokazał rząd Malty, który jako pierwszy wprowadził pełne, klarowne regulacje dla firm zainteresowanych pozyskiwaniem finansowania w kryptowalutach. Lokalne prawo zezwala obecnie na legalne prowadzenie działalności pod nadzorem i uruchomienie nowej, kontrolowanej formy zbiórki – STO (Security Token Offering). Choć próg wejścia dla inwestorów w tym przypadku jest nieco wyższy, ponieważ wymaga przeprowadzenia procedur KYC i AML, to wiąże się również ze znacznie większym bezpieczeństwem powierzanych środków.

Zespół każdego projektu, który zdecyduje się na tę formę crowdfundingu, jest szczegółowo weryfikowany przez organy nadzoru, więc wszelkie próby oszustwa są w tym przypadku znacznie utrudnione. Mimo dość czasochłonnych procedur, coraz więcej projektów decyduje się na STO. Widzimy tu niewątpliwie korzyści dla obu stron. Dla firm – z uwagi na bezpieczeństwo prawne, jak również dla inwestorów, którzy są w tym przypadku spokojniejsi o swoje środki.

Jednym z bardziej znanych przykładów STO w ostatnim czasie jest polski projekt GG World Lottery. Bazując na swoich rynkowych doświadczeniach, zespół chce odmienić branżę loterii, które ze względu na ograniczoną kontrolę, są obszarem podatnym na manipulacje. W oparciu o technologię blockchain, stworzone zostało narzędzie, które zapewni pełną transparentność podmiotów przeprowadzających loterie.

Co ważne, zamiast bazować na obietnicach, twórcy mogą pokazać już działające rozwiązania. Zbiórka została przeprowadzona w dużej mierze na podstawie zbudowanej wcześniej sieci kontaktów oraz podczas konferencji, na której inwestorzy mogli na żywo poznać zespół odpowiedzialny za projekt.

Zespół GG World Lottery skupia się w dużej mierze na loteriach narodowych, m.in. z uwagi na ich dużą skalę. Jest to niewątpliwie świetny obszar testowy i jeśli rozwiązanie przyjmie się na tak wysokich szczeblach, wkrótce może stać się powszechnie funkcjonującym standardem w branży. Podobnie jak STO powoli staje się standardem w obszarze crowdfundingu, stanowiąc pomost pomiędzy ICO i IPO.

Tagi
blockchain loteria blockchain lottery gg world lottery loteria blockchain loteria na blockchainie security token offering STO

Newsletter

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

>

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą Politykę Prywatności.