fbpx

Dla wnikliwych

Fiat Wars, czyli jak od lat walczy się z gotówką. Część 1

Witajcie w naszym nowym mini-cyklu. Skąd ten tytuł? „Fiat Wars” ma oczywiście luźno nawiązywać to tematyki artykułów – a konkretnie […]

Witajcie w naszym nowym mini-cyklu. Skąd ten tytuł? „Fiat Wars” ma oczywiście luźno nawiązywać to tematyki artykułów – a konkretnie do tego, jak różne grupy interesu (nie tylko znienawidzeni przez wszystkich politycy) walczą od lat z gotówką. Zapraszamy więc do lektury!

Fiat Wars

Gotówka to wolność”, „jedynie gotówka zapewnia pełną anonimowość”, „grupy NWO chcą zakazu gotówki” – zapewne już niejednokrotnie słyszeliście tego typu zdania. Jak dziś wiemy, nawet kryptowaluty nie gwarantują pełnej anonimowości w kwestii płatności (przynajmniej obecnie i w większości przypadków – pewne kontrowersje na tym polu pojawiają się nawet względem ZCash). Dziś banki, służby i władze teoretycznie mogą dowiedzieć się o nas niemal wszystkiego na bazie jedynie analizy historii naszych przelewów czy transakcji zawieranych za pomocą kart. Mogą wiedzieć, gdzie byliśmy w danej chwili, jakie mamy hobby, gdzie lubimy się stołować, a nawet – w ekstremalnych przypadkach – jaką mamy orientację seksualną. W tej całej „wojnie” z fiatami chodzi jednak też o coś innego. O kwestie biznesowe…

Cicha rewolucja

Gdyby Rewolucja Październikowa miała miejsce w naszym czasach, miałaby „swój” hasztag w social mediach. Wszystkie media mówiłyby tylko o tym. To samo działoby się w kontekście wszelkich innych rewolucji. Dlaczego jednak nikt nie pisał o pewnej wolcie, która miała miejsce w 2014 r.?

Co wydarzyło się zaś sześć lat temu? To wtedy wartość wszystkich transakcji zawartych za pomocą kart wyniosła więcej niż tych, do których użyliśmy gotówki (przynajmniej analizują transakcje jawne, bowiem – jak już padło to w tym tekście – gotówka jest anonimowa). Dziś prognozuje się, że proces ten będzie postępował, a w 2025 r. nawet dilerzy narkotyków mają przestawić się na inne formy płatności. W raporcie „UK Payment Methods” z 2016 r. sugerowano nawet, że w 2020 r. Korea Płd. całkowicie wyeliminuje u siebie już gotówkę (rok się jeszcze nie skończył!). Dziś wiemy, że większe szanse na to mają Chiny.

fiat warsMedia nie rozpisywały się o powyższym przełomie zapewne dlatego, że tak naprawdę nie doszło do rewolucji. Na naszych oczach pieniądze jedynie ewoluują. I temu opisany wyżej fakt nas nie dziwi.

Dlaczego jednak coraz częściej wolimy płatności za pomocą kart? Nie, nie chodzi tylko o wygodę, ani o lęk przed matematyką (w końcu trzeba szybko kontrolnie przeliczyć w głowie, czy ekspedientka wydała nam prawidłową kwotę). Przez ostatni kwartał ludzie może i bali się zarażenia koronawirusem, ale dziś liczba takich osób już zdecydowanie zmalała.

Powracając więc do pytania: czemu wolimy karty? Naukowcy tłumaczą to tym, jak na wydawanie gotówki reaguje mózg. Ponoć gdy płacimy banknotami nasz mózg rozświetla się. Doświadczamy krótkiego – niezauważalnego przez nas – wzdrygnięcia. W końcu oddajemy obecnej osobie coś, co do nas należy – banknoty. Gdzieś w głębi psychiki pojawia się cierpienie, że coś tracimy. „Problem” nie występuje, gdy używamy karty. W końcu tu niczego nie oddajemy. Słyszymy tylko miłe dla ucha „pisknięcie” i od razu dostajemy upragniony gadżet, sok, pączka czy koszulkę, o której dawno marzyliśmy! O tym jednak jeszcze opowiemy.

Spotkanie, które zmieniło świat

Powyższe aż prosi się, by je wykorzystać np. w biznesie. I tak Peter Thiel i Max Levchin spotkali się w tej sprawie w 1998 r.

Obaj nie byli osobami tuzinkowymi. Ten pierwszy wychowywał się rodzinie ortodoksyjnych chrześcijan. Jako dziecko był jednym z najlepszych szachistów w kategorii osób poniżej 13. roku życia. Studiował filozofię, założył też czasopismo „Stanford Review”. Dzięki temu ostatniemu stał się słynny w pewnych kręgach, bowiem wygłaszał tezy sprzeczne z mainstreamowym myśleniem.

Jego rozmówca był częściowo jego przeciwieństwem. Miał wielkie ambicje, które chciał realizować na rynku startupów, ale spotykał go los typowego startupowca – ponosił porażkę za porażką.

Zresztą Thiel też nie był gigantem biznesu. Dobrze radził sobie jako mówca i autor artykułów, ale już na giełdzie… cóż, powiedzmy, że nie był wilkiem z Wall Street. Chciał zarobić na bańce internetowej, ale jakoś nie potrafił znaleźć właściwego projektu.

Obaj mieli potencjał. Thiel znał się na ekonomii i finansach, jego nowy kolega na programowaniu. Duet chciał wejść na rynek płatności przez sieć. A właściwie niemal go stworzyć.

– W końcu zdecydowaliśmy, że chcemy spróbować czegoś z szyfrowanymi pieniędzmi na PalmPilotach. Myśleliśmy, że to będzie przyszłość świata – mówił po latach Jacquesowi Peretti’emu, autorowi „Zakulisowych umów”, Levchin.

Eksperymenty

Niczym w dobrym serialu przeskoczmy teraz do drugiego wątku – badań neurologicznych dot. płacenia. Neurochirurg Drazena Preleca, Serb mieszkający w USA, badał dokładnie irracjonalnie zachowania ludzi w kwestii obrotu pieniędzmi. Dlaczego np. kupujemy losy na loterii, skoro powszechnie wiadomo, że wygrana jest równa niemal zeru? Zdaniem naukowca ludzie mają przez lata wpajane dość dziwne zasady dot. pieniędzy. Kompletnie nie myślą o nich racjonalnie. Kolejny przykład? Potrafią przejechać pół miasta, by kupić w okazyjnej cenie dany produkt (który i tak jest tani), a potem wrócić do domu w sposób (np. taksówką), który sprawia, że za daną rzecz z promocji zapłacili i tak dużo albo tyle samo, jak gdyby kupili ją za wyższą cenę w sklepie obok ich bloku.

Prelec badał też kwestie kupowania na kredyt i płacenia gotówką. W ramach badań poprosił 5 tys. studentów MIT o złożenie zapieczętowanych ofert zakupu biletu na mecz koszykówki. 50 proc. miała płacić gotówką, a druga połowa kartą kredytową. Efekt był… na swój sposób przerażający. Płacący kartami byli w stanie wydać aż dwa razy więcej za bilet, niż ich koleżanki i koledzy, którzy mieli wydać gotówkę. Niektóre oferty były nawet 6-krotnie wyższe od średniej!

Neurochirurg doszedł do wniosku, że koszt psychiczny płacenia kartą jest dużo niższy niż banknotami. Teraz pozostawało sprawdzić, skąd to się bierze. Czy to efekt wychowania? A może czegoś, co mamy zakodowane w mózgu? Prelec zbadał mózgi płacących obiema metodami.

szara strefaOkazało się, że gdy tylko płacimy gotówką, uaktywniają się nam drogi nerwowe. Odkryto „moment wzdrygnięcia”, który trwał nanosekundę. Zupełnie jakby konsument zawahał się na chwilę (niezauważalną przez nas w czasie codziennych zakupów), czy warto kupować produkt. Serbski naukowiec odkrył więc, że banknoty i monety są środkiem płatniczym, który paradoksalnie… nie nadaje się do płacenia. Albo inaczej i konkretniej: ogranicza nam wydawanie pieniędzy na tzw. głupoty. W naszych mózgach na chwilę pojawia się zawahanie: może jednak nie warto kupować tego t-shirtu czy drogiego kosmetyku? Takie samo „pstryknięcie” nie pojawiało się jednak w układzie nerwowym, gdy do zawarcia transakcji użyto karty!

W tym samym czasie Prelec badał neurologiczne fundamenty płacenia kartami, zaś Thiel i Levchin głowili się, jak wdrożyć w życie idee płacenia przez internet.

CDN.

coinquista rejestracja na gieldzie

Black Friday Promotion

Newsletter

Więcej niż bitcoin i kryptowaluty. Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą politykę prywatności.