za
bitcoin depozyty

Bitcoin a depozyty bankowe. Co tu jest wirtualnym pieniądzem?

W kontekście kryptowaluty Bitcoin często pada argument, że nie jest on prawdziwym pieniądzem. Nie raz zapewne słyszeliście, że jest to właściwie czysto wirtualny byt, który nie ma żadnej wartości. Na ile jest to prawda? I przede wszystkim – jak takie wypowiedzi mają się do tego, jak funkcjonuje współczesny pieniądz fiducjarny? W tym tekście postaramy się wam wyjaśnić, że tak na prawdę pieniądze, którymi posługujecie się codziennie, są w o wiele większy sposób wirtualne i mają wątpliwą wartość.

Cały problem obecnego systemu monetarnego polega na jednak w dużej mierze na patologii depozytów. O co dokładnie chodzi?

Czym są depozyty bankowe?

Depozyt bankowy – ogólne określenie przyjmowanych przez banki wkładów i lokat pieniężnych od klientów oraz usługa bankowa polegająca na przyjmowaniu na przechowanie w szczególności papierów wartościowych, biżuterii, kruszców szlachetnych, numizmatów lub dokumentów

– to Wikipedia. Innymi słowy, depozytem jest wszystko to, co oddajecie w opiekę bankowi. Korzenie tego systemu nie tkwią bynajmniej w najnowszych czasach. Już w starożytności bankierzy przyjmowali od swoich klientów środki w depozyt. I już wtedy widać było, że metoda nie jest – delikatnie sprawę ujmując – idealna.

Do dziś zachowała się mowa sądowa z IV w. p.n.e., którą wygłosił niejaki Isokrates. Bronił on w niej interesów osoby z dworu króla Satyrosa (imię poszkodowanego nie zachowało się). Oskarżyciel został oszukany przez ateńskiego bankiera Pasiona. Ten – jak się okazało – sprzeniewierzył powierzony mu depozyt. Podobne mowy sądowe można odnaleźć w archiwach pochodzących z kolejnych wieków i związanych z innymi cywilizacjami. Z takimi samymi problemami borykali się starożytni Rzymianie czy mieszkańcy Egiptu (za rządów dynastii Ptolemeuszy). Pokusie wydania nieswoich pieniędzy uległ nawet bankier Kalikst. Co w tym szczególnego? Otóż Kalikst – już jako Kalikst I – był późniejszym papieżem i świętym…

Domyślacie się już zapewne, w czym tkwił problem. Środki deponowano u bankierów z różnych powodów. Mogło chodzić o bezpieczeństwo, gdy wyruszano w podróż lub w ogóle o miejsce, gdzie można trzymać swoje pieniądze w sposób pewny i kłaść się spać bez stresu, że ktoś włamie się do naszego domu i je ukradnie. Oczywiście za usługę płacono. Problem zaczął się jednak, gdy okazało się, że bankierzy wpadli na “genialny” pomysł. Skoro ktoś już oddał w ich ręce pieniądze, może można byłoby dodatkowo je pomnożyć? Jak? Przykładowo pożyczając je na procent innym.

Mówiąc bardziej obrazowo: Grek Peculunus pożyczał bankierowi Secretusowi 5 drachm. Secretus przyjmował je z szerokim uśmiechem, ale już dwa dni później pożyczał innemu Grekowi, Pauperusowi, na okres trzech miesięcy i przy założeniu, że ten odda mu 5 proc. więcej. Problem pojawiał się wtedy, gdy Pauperus nie zwracał środków. Wtedy bankier nie miał, jak zwrócić środków klientowi. Jeśli takich przypadków było wiele, bank upadał i nie oddawał klientom powierzonych mu pieniędzy.

Problem rozpowszechnił się jeszcze wraz z wynalezieniem weksli. Bankierzy nie musieli już nawet obracać monetami, a robili to tylko za pomocą świstków papieru wydawanych na okaziciela. W rezultacie część z nich zaczęła pożyczać “na papierze” więcej, niż miała monet w swoim skarbcu. Wszystko było oparte tylko na wierze, że bank wypłaci środki, gdy będziemy tego chcieli. To już prosta droga do wynalezienia pieniądza fiducjarnego, czyli takiego który dziś dominuje na całym globie.

Czy banki zawsze oszukiwały z depozytami?

Czy więc zawsze deponowanie czegoś w bankach było obarczone dużym ryzykiem utraty środków? Tak, choć trzeba przyznać, że na rynku utrzymywały się te banki, które przestrzegały zasad zdrowego depozytu, tj. trzymały tyle kruszcu czy monet, ile pożyczały. Nie podchodziły do swojego zaplecza jakby te było z gumy.

Najlepszym przykładem zdrowej bankowości jest do dzisiaj Bank Amsterdamski, który powołano w 1609 r. Powstał po okresie chaosu pieniężnego i w założeniu miał pomóc uzdrowić ten rynek. Główną jego ideą było nieprzerwane utrzymywanie stuprocentowej stopy rezerw dla depozytów “na żądanie”.

Bank Amsterdamski działał sprawnie przez 150 lat. Dokumenty z lat 1610-1616 wskazują, że depozyty i rezerwy gotówkowe wynosiły równo ok. milion florenów (tyle samo przyjęto od klientów i tyle samo trzymano w banku). W latach 1619-1635 depozyty wynosiły 4 mln, a rezerwy trochę ponad 3,5 mln florenów. Jednak już po 1645 r. depozyty wyniosły dokładnie 11 mln 288 tys. florenów, zaś rezerwy aż 11 mln 800 tys. florenów. Dopiero w XVIII i XIX w. bank zaczął naruszać te zasady. W latach 80. XVIII w. depozyty sięgnęły 20 mln florenów, ale rezerwy spadły aż do 4 mln florenów. Rozpoczęło to proces upadku. W 1820 r. depozyty spadły już do 140 tys. florenów. Najbardziej przerażające jest coś innego. Bank Amsterdamski był ostatnim bankiem w historii ludzkości, który utrzymywał pełne rezerwy. Oznacza to, że od paru stuleci banki “rozciągają” swoje faktyczne możliwości.

Czy jest się czego bać?

Depozyty we wszystkich bankach w Polsce są gwarantowane do kwoty 100 tys. euro, tj. ponad 400 tys. zł, dlatego klienci banków w Polsce mogą czuć się całkowicie spokojni i bezpieczni – poinformował media w listopadzie ubiegłego roku prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Adam Glapiński. Czujecie się uspokojeni? No właśnie, czy kwota 400 tys. zł jest na tyle wysoka? To kwestia względna, ale warto wiedzieć o powyższym przepisie i jeśli ktoś posiada większe oszczędności, może warto ulokować je na kontach w paru bankach.

W każdym razie już tu pojawia się przewaga Bitcoina i innych kryptowalut. W przypadku blockchainowych rozwiązań żadna władza nie musi nam gwarantować depozytów, ponieważ mówimy tu o całkowicie osobnym, niezależnym systemie finansowym. Nie bez powodu coraz częściej Bitcoin jest wymieniany jako bezpieczna przystań na czas kryzysu. Jest łatwiejszy w transporcie (by odzyskać do niego dostęp wystarczy przecież tylko klucz prywatny) i uniezależniony od banków (pomijając pomysły zamiany go na walutę fiducjarną na giełdzie).

Bitcoin – pomysł na nowy system monetarny?

depozyty bankowePowróćmy na koniec do pytania ze wstępu. Czy BTC jest tylko wirtualnym pieniądzem, który właściwie powinien być bezwartościowy? Jeśli uznalibyśmy, że tak jest, co powiedzieć np. o polskim złotym? Przecież do dziś banki utrzymują niskie rezerwy cząstkowe, ponadto sporo pieniędzy ma formę cyfrową. Przykładowo: obecnie w Polsce znajduje się w obiegu około 1300 mld zł. Z tej kwoty jedynie 14 proc. to gotówka (banknoty i monety), a reszta – głównie pieniądz bezgotówkowy istniejący jako elektroniczne zapisy na kontach konsumentów i firm.

Patrząc na takie dane można dojść do wniosku, że BTC mógłby stać się fundamentem nowego systemu finansowego. Dla wielu istnieje tylko bariera psychologiczna dot. tego, że kryptowaluty nie mają oparcia w czymś fizycznym.

 „Jeżeli ktoś stworzy kryptowalutę wspieraną przez złoto – pojawi się wtedy znacząca umowa, wówczas to może być całkiem interesujące”

– powiedział niedawno założyciel Mark Mobius z Mobius Capital Partners.

Może więc to jest dobrym pomysłem na przyszły system monetarny? Połączenie blockchaina, kryptowalut i kruszców? Co sądzicie o takim pomyśle?

Bitcoina i inne kryptowaluty kupisz w prosty i bezpieczny sposób na giełdzie zondacrypto.

Tagi
Autor

Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Newsletter Bitcoin.pl

Więcej niż bitcoin i kryptowaluty. Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą Politykę Prywatności