bitcoin.pl logo
BTC+0.79%
Bitcoin
$63,888.43234 332 zł
Giełdy kryptowalut
2026-06-12
4 min czytania

zondacrypto pomagała pisać ustawę, która miała ją kontrolować

Michał Nalewajko
Michał NalewajkoRedaktor Bitcoin.pl
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
  • 9 stycznia 2024 roku Związek Banków Polskich przyjął estońskiego operatora giełdy Zondacrypto, spółkę BB Trade Estonia OÜ, do swojego Komitetu Cyberbezpieczeństwa Banków.
  • Kilka tygodni później prezes giełdy Przemysław Kral dostał za pośrednictwem związku rządowy projekt ustawy o kryptoaktywach i zgłosił uwagi osłabiające nadzór KNF. Co najmniej jedna trafiła do oficjalnego zestawienia słowo w słowo.
  • Te same przepisy miały chronić klientów giełd. Rok później Zonda przestała wypłacać pieniądze, a jej strona zniknęła z sieci.
  • Dziś ZBP twierdzi, że giełda nigdy nie była jego członkiem. Uchwała zarządu związku mówi co innego.

Lubię historie, które pokazują, jak naprawdę powstaje prawo dotyczące naszych pieniędzy. Nie w telewizyjnych awanturach, tylko w mailach, tabelach z uwagami i zaproszeniach na zamknięte spotkania. Dziennikarze Karolina Wysota i Szymon Jadczak dotarli do korespondencji, z której wyłania się obraz, jak giełda zondacrypto, dziś synonim jednej z największych polskich afer kryptowalutowych, brała udział w pracach nad ustawą mającą regulować takie firmy jak ona.
To nie jest opowieść o tym, że potrzebujemy silniejszego państwa. To opowieść o tym, kto naprawdę siedzi przy stole, gdy państwo pisze przepisy o Twoich oszczędnościach.

Najpierw prestiżowy klub, potem projekt ustawy

9 stycznia 2024 roku zarząd ZBP, czyli organizacji zrzeszającej niemal wszystkie banki w Polsce, w tym te kontrolowane przez państwo, przyjął BB Trade Estonia OÜ do Komitetu Cyberbezpieczeństwa Banków jako członka wspierającego. To gremium, które zbiera i analizuje informacje o zagrożeniach godzących w bezpieczeństwo banków i ich klientów, współpracując między innymi z organami ścigania. 14 stycznia 2024 Zonda ogłosiła na swojej stronie, że dołącza do prestiżowej organizacji. Komunikat wisiał ponad dwa lata. Zniknął dopiero w maju 2026, gdy giełda już się sypała.
Pięć tygodni po przyjęciu do klubu, pod koniec lutego 2024, radca prawny ZBP poprosił prezesa zondacrypto o uwagi do projektu ustawy o kryptoaktywach. Chodziło o przepisy wdrażające unijne rozporządzenie MiCA, które od końca grudnia 2024 reguluje rynek kryptowalut w całej Unii i wyznacza krajowy nadzór. Materiały ZBP dostał wcześniej od urzędników Ministerstwa Finansów.

Jeden przepis słowo w słowo

5 marca 2024 roku Przemysław Kral odesłał wypełnioną tabelę z uwagami. Jego największe obawy budziły szerokie kompetencje KNF oraz przepisy o tajemnicy zawodowej. Trzy dni później ZBP przekazał resortowi własne stanowisko, które, jak ustalili dziennikarze, wcześniej konsultował z Kralem.
Tu robi się ciekawie. Jedna z uwag dotyczyła nowego przepisu mówiącego, że ujawnienie danych klientów w publicznej sieci blockchain nie łamie tajemnicy zawodowej. W rządowym zestawieniu figuruje jako stanowisko ZBP. Jej treść jest identyczna co do słowa z propozycją Krala. Ministerstwo ją przyjęło. Inne postulaty Krala odrzucono, w tym ten dotyczący rejestru zakazanych domen, czyli listy, której wpis zmusza operatorów do zablokowania strony w 48 godzin. Kral chciał, żeby taki wpis był najpierw ostrzeżeniem z prawem do wyjaśnień, a nie natychmiastowym odcięciem.
Widzę w tym gorzką ironię. Estońska spółka lobbowała o złagodzenie dokładnie tych narzędzi, którymi nadzór miał chronić ludzi przed takimi giełdami. A potem to jej klienci zostali bez pieniędzy. W kwietniu 2024 Zonda dostała jeszcze przez ZBP zaproszenie na zamkniętą konferencję uzgodnieniową w resorcie. Wewnętrzny mail giełdy nie zostawia złudzeń co do mechanizmu: dostęp uzyskano w ramach współpracy z ZBP.

Związek się wypiera, własna uchwała mówi co innego

Zapytany przez dziennikarzy, ZBP twierdzi dziś, że członkostwo zondacrypto nigdy faktycznie nie powstało, bo spółka nie ustaliła i nie zapłaciła składki. Problem w tym, że uchwała zarządu mówi wprost: wchodzi w życie z dniem podjęcia, a członkostwo nie jest warunkowane opłatą. Podpisali ją prezes i troje wiceprezesów. Związek całą sprawę zrzuca na jednego dyrektora, który miał wykroczyć poza mandat i został zwolniony dyscyplinarnie. Według źródeł głównym powodem zwolnienia było jednak podejrzenie malwersacji finansowych, nie współpraca z zondacrypto.
Uczciwie oddaję drugą stronę. ZBP przekonuje, że uwagi branży były zbieżne z uwagami innych podmiotów, co jest naturalne w konsultacjach, a giełda w 2024 roku miała ważną estońską licencję i nie figurowała na liście ostrzeżeń. Resort finansów zapewnia, że na konferencji byli pracownik ZBP i prawnicy z kancelarii, a nie ludzie zondacrypto. To wszystko prawda. I to wszystko nie zmienia sedna.

Co to oznacza dla Ciebie

Lobbing branżowy nie jest przestępstwem, sam jestem sceptyczny wobec nadregulacji i nie chcę, żeby KNF dostała prawo wyłączania stron jednym kliknięciem. Ale jest różnica między jawnym głosem branży a sytuacją, w której podmiot z bagażem BitBaya, współkształtuje przepisy o własnym nadzorze za pośrednictwem najpotężniejszej organizacji bankowej w kraju, a potem wszyscy się tego wypierają.
Dla Ciebie jako inwestora płynie z tego prosty wniosek. Zanim uwierzysz, że nowa ustawa ochroni Twoje pieniądze, sprawdź, kto siedział przy jej pisaniu. Rząd wykorzystał aferę zondacrypto, narracją o ruskim śladzie, którą sam prezydent nazwał opartą na niewiarygodnym informatorze. Branża pisała uwagi przez tylne drzwi. Prawdziwym skandalem nie jest to, że ktoś chciał zmienić ustawę. Jest nim to, że regulamin kurnika powstawał przy udziale lisa, a my dowiadujemy się o tym dwa lata później, gdy pieniądze klientów dawno zniknęły.
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności