bitcoin.pl logo
BTC+1.03%
Bitcoin
$64,375.02236 356 zł
Polityka i regulacje
2025-11-13
4 min czytania

Wiceminister Jurand Drop ponownie wypowiedział się o regulacji kryptowalut. Rząd nadal nie rozumie potrzeb rynku

Jacek Walewski
Jacek WalewskiRedaktor Bitcoin.pl
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
W wywiadzie dla Business Insider Polska wiceminister finansów Jurand Drop ponownie wszedł na temat kryptoaktywów. I po raz kolejny pokazał, że chyba nie rozumie zagrożeń, jakie generuje potencjalne przegłosowanie ustawy, którą przygotował jego resort.

Ustawa, która budzi kontrowersje

Projekt ustawy o kryptowalut budzi ogromne kontrowersje. Wiele osób uważa, że nakłada większe obowiązki na firmy niż MiCA.
Pisaliśmy ustawę w formule "UE plus zero", czyli nie dokładamy nic ponad to, co konieczne. MiCA uznaje kryptoaktywa za część rynku finansowego i pozostawia państwom członkowskim dwie kluczowe decyzje: wyznaczenie organu nadzoru i określenie sankcji. U nas naturalnym organem jest Komisja Nadzoru Finansowego (KNF), bo nadzoruje rynek finansowy
- tłumaczy w wywiadzie Drop.
W części karnej dostosowaliśmy jedynie sankcje do polskiego systemu sprawiedliwości i do sankcji funkcjonujących od lat w innych sektorach rynku finansowego — bez wykraczania poza MiCA. Dyskusja dotyczyła dolnej granicy widełek odpowiedzialności karnej, którą ustaliliśmy ze względów czysto legislacyjnych pierwotnie na poziomie "od 6 miesięcy pozbawienia wolności", ale na etapie prac senackich usunęliśmy minimalny próg, pozostawiając maksymalnie do 5 lat. Dla porównania, na Malcie, która jest wskazywana przez część rynku jako jedna z bardziej liberalnych jurysdykcji, górne widełki to 6 lat
- dodał.
W czasie konferencji Future Finance Summit wiceminister zarzucił więc branży kryptowalut sianie "dezinformacji". Ta uparcie nie rozumie tego, jak wspaniałą ustawę napisało ministerstwo.
Najczęściej powtarzany mit brzmi: "ustawa jest ogromna, liczy setki stron, więc nakłada dodatkowe obowiązki ponad MiCA"
- tłumaczył teraz w rozmowie z Business Insider, dalej argumentując z jakiego powodu ustawa jest tak długa.
Tyle że nie zmienia to faktu, że polski projekt regulacji jest przez to bardzo długi i trudny dla przyswojenia. Prof. Krzysztof Piech tłumaczył już publicznie, że inne kraje dały radę streścić się w dużo mniejszej liczbie stron. Wspomniał, że niemiecka ustawa ma 80 stron, polska - 104. Inne kraje były jeszcze bardziej oszczędne. Hiszpanii wystarczyło 6 stron, Łotwie - 5, Węgrom - 9, a władzom Cypru - 2 strony.
Kolejny argument oponentów: zbyt wysokie opłaty, które w praktyce sprawią, że wiele firm przeniesie się do innych krajów. Zdaniem wiceministra to cena za "usługę wiarygodności":
Opłata za nadzór to w istocie cena za usługę wiarygodności. KNF sprawdza, monitoruje i prowadzi rejestr podmiotów. To pomaga firmom, bo mogą komunikować, że są nadzorowane i obywatelom, bo mogą sprawdzić, czy dany podmiot jest w rejestrze firm zajmujących się kryptoaktywami.
Wiceminister chyba nie rozumie, że owa "usługa wiarygodności" nie będzie potrzebna, bo sporo firm po prostu wybierze te jurysdykcje, które zaoferują tańsze koszty prowadzenia działalności.
Kolejny argument branży dot. tego, że KNF nie powinna stać nad rynkiem kryptowalut ze względu na to, co robiła w przeszłości (zasłynęła z wpisywania kryptopodmiotów na czarną listę). To polityk zbył argumentem, który już słyszeliśmy i który mało kogo przekonuje: KNF działała tak, a nie inaczej, bo brakowało jasnych regulacji. Tyle że obecne przepisy mogą okazać się furtką do kolejnych ataków, na co wskazywał m.in. prof. Piech.
Oto co polityk powiedział dokładnie:
KNF nie prowadzi własnej polityki, ale stosuje prawo. Im precyzyjniejsze przepisy, tym mniej pola do interpretacji i tym mniejsza przestrzeń dla jakichkolwiek uprzedzeń. W przeszłości ostrożność była zrozumiała, bo w Polsce nie było ram prawnych, a status kryptoaktywów na rynku finansowym był dyskusyjny. Teraz pod dwóch latach bardzo skrupulatnej pracy i analizy rynku, tworzymy takie ramy i robimy to precyzyjnie, właśnie po to, by ograniczyć uznaniowość ze strony KNF.

Weto prezydenta będzie błędem?

Cała ta dyskusja wydaje się jednak zbyteczna, bo prezydent Karol Nawrocki i tak ma zawetować obecny projekt. Zdaniem Dropa to fatalna decyzja, gdyż "trudno zbudować zupełnie inną ustawę, skoro to, o czym dzisiaj rozmawiamy, to implementacja jeden do jednego unijnego rozporządzenia MiCA".
Po drugie konsekwencje praktyczne byłyby poważne. Z dniem 1 lipca [2026 r.] obecny krajowy rejestr podmiotów zajmujących się kryptoaktywami przestaje działać, firmy są z niego wykreślane i nie mają krajowej ani unijnej podstawy prawnej do świadczenia usług według MiCA. Nasi obywatele, chcąc korzystać z krypto, musieliby opierać się na firmach licencjonowanych w innych krajach i dochodzić roszczeń za granicą. Rzecznik Finansowy w Polsce nie miałby kompetencji terytorialnych
- ostrzegł.
Jak na razie czekamy na projekt, nad którym pracuje m.in. wspomniany już prof. Piech. Wtedy przyjdzie czas na ocenę.

Wiceminister nie rozumie rynku?

Wywiad z wiceministrem Dropem po raz kolejny pokazuje, że nie zna on rynku kryptowalut i nie rozumie, skąd biorą się jego obawy dot. m.in. KNF. Nie wróży to dobrze na przyszłość.
Branża pozostaje w trudnej sytuacji, gdyż wkrótce będzie działać w regulacyjnej próżni. Obecny projekt zostanie zawetowany, ale czy nowy uzyska większość w parlamencie? Czytając wypowiedzi wiceministra można obawiać się, że nie.

O autorze

Jacek Walewski
Jacek Walewski

Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności