Kluczowe wnioski:
- Rząd forsuje własną ustawę o kryptoaktywach.
- Karol Nawrocki może zawetować ją po raz trzeci.
- Spór dotyczy poziomu regulacji i kontroli rynku.
Polska scena polityczna wchodzi w kolejną fazę sporu o regulację kryptowalut. Koalicja rządząca pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska nie zamierza ustępować i forsuje swoją wersję ustawy, mimo tego, że prezydent Karol Nawrocki już dwukrotnie ją zawetował. Teraz rynek stoi przed pytaniem: czy będzie trzecie weto, czy jednak - zapewne zgniły -kompromis?
Polska, czyli wiele wizji rynku kryptowalut
Polscy politycy kłócą się o to, jak uregulować branżę kryptowalut. Pomysły Konfederacji należą do tych bardziej liberalnych, z kolei te rządu są bardziej restrykcyjne.
Kryptowaluty.
@FundacjaWEI opublikowało raport prof. Krzysztofa Piecha "(Nad)regulacje kryptoaktywowów w Polsce.
Poniżej streszczenie. Jak zwykle - idiotyczna wojenka plemienna ma dramatyczne skutki i pozbawi nas pieniędzy.
"Hitem" okazał się
projekt PiS, zakładający... zakaz działania w naszym kraju kryptowalutowych firm. Politycy z Nowogrodzkiej obiecują jednak, że jeżeli tylko odzyskają władzę, wszystko ponownie stanie się legalne. Innymi słowy: wybierzcie nas, to dostaniecie szanse na zakup bitcoinów!
Największe kontrowersje budzą jednak konkretne mechanizmy regulacyjne. Z projektu KO wynika, że to Komisja Nadzoru Finansowego ma nadzorować branżę cyfrowych aktywów. To problem, gdyż wszystkie kryptofirmy widzą, jak od wielu lat utrudnia im działania. I to nawet na tak podstawowym poziomie jak utrzymanie konta w banku.
Prezydent chce jednak tylko lekkiej liberalizacji (np. niższych opłat). Wcześniej już dwa razy zawetował ustawę autorstwa rządu. W efekcie branża jest w legislacyjnym klinczu: rząd nie ma dostatecznej liczby posłów, by "przeskoczyć" weto prezydenta, a opozycja nie ma wystarczającej siły w Sejmie, by przeforsować swoje pomysły.
W efekcie rządowy projekt został zawetowany już dwa razy, izba niższa nie zdołała owego sprzeciwu dwa razy odrzucić.
I teraz pojawia się możliwość trzeciego weta, które jasno pokazuje, że kryptowaluty stały się w Polsce elementem szerszej gry politycznej. Dla Nawrockiego podpisanie ustawy może oznaczać ustępstwo wobec rządu, a jej zawetowanie - ryzyko polityczne, szczególnie po aferze związanej z upadkiem giełdy zondacrypto. Z kolei rząd liczy, że presja społeczna i regulacyjna zmuszą prezydenta do zmiany stanowiska.
Dodatkowym czynnikiem jest wejście w życie europejskich regulacji MiCA. Brak krajowych przepisów sprawia, że firmy z sektora kryptowalut przenoszą działalność za granicę, gdzie mogą uzyskać licencje. To tworzy paradoks: przeciągający się spór polityczny nie tylko opóźnia regulacje, ale realnie wypycha branże poza Polskę.
Tego czasu teraz jest już tak mało, że wszyscy, którzy chcą działać, wyszli poza granicę, żeby tam dostać licencję. A z drugiej strony po zondacrypto ludzie się wystraszyli i fala inwestowania w kryptoaktywa opadła
Rynek w zawieszeniu
Obecna sytuacja to klasyczny przykład „wait and see”. Rynek czeka na decyzję Karol Nawrocki, a od niej zależy, czy Polska pójdzie w stronę silnej regulacji, dalszego chaosu legislacyjnego, czy kolejnego etapu politycznego konfliktu. Z drugiej jednak strony podpisanie ustawy w obecnej formie przez głowę państwa uderzy w branżę i sprawi, że jej przedstawiciele i tak będą wybierali inne europejskie jurysdykcje, w których będą rejestrować swoje firmy i działać w naszym kraju na zasadzie paszportowania. Dla nich aż tak wiele się nie zmieni, ale podatki będą płacić nie do budżetu w Warszawie, ale np. Berlinie czy Paryża.
Jedno jest pewne: kryptowaluty w Polsce przestały być tylko tematem stricte technologicznym czy inwestycyjnym. Stały się pełnoprawnym elementem polityki gospodarczej i walki o kontrolę nad rynkiem finansowym. Co gorsza, są już teraz tematem politycznym, co nie sprzyja rozwojowi.