Donald Trump twierdzi, że Iran
poprosił go o zawieszenie broni. Sam Teheran wszystkiemu jednak zaprzecza. Z kolei w nocy prezydent USA ma wygłosić ważne przemówienie. Wszystko może wstrząsnąć rynkami.
Trump kłamie?
Trump przekazał, że "prezydent nowego reżimu w Iranie, znacznie mniej radykalny i o wiele bardziej inteligentny niż jego poprzednicy właśnie zwrócił się do Stanów Zjednoczonych Ameryki z prośbą o zawieszenie broni". Dodał, że Biały Dom zgodzi się jednak na rozmowy dopiero, "gdy cieśnina Ormuz będzie otwarta, wolna i bezpieczna".
Do tego czasu zrównamy Iran z ziemią lub, jak to się mówi, cofniemy go do epoki kamienia łupanego
- zakończył swój post.
🇺🇸🇮🇷🇮🇱
❗️Prezydent nowego reżimu w Iranie, znacznie mniej radykalny i o wiele bardziej inteligentny niż jego poprzednicy, właśnie zwrócił się do Stanów Zjednoczonych Ameryki z prośbą o zawieszenie ognia - stwierdził @realDonaldTrump
Oznaczałoby to, że zbliżamy się do końca wojny. Tyle że o godzinie 16 agencja Reutera poinformowała, że rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych określił słowa Trumpa jako "fałszywe i bezpodstawne". Co więc dokładnie dzieje się w tle?
🇺🇸🇮🇱🇮🇷
❗️ Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oświadczył, że władze w Teheranie nie są nawet gotowe do rozmów z Waszyngtonem na temat negocjacji.
Zrozumienia sytuacji nie ułatwia nam przede wszystkim Trump, który jednocześnie powiedział mediom, że USA "dość szybko wycofają się z Iranu". Ogólnie można odnieść wrażenie, że zmienia zdanie co parę godzin. Albo po prostu prowadzi celową grę. Coś na kształt teorii szaleńca, którą wdrażał za swoich rządów Richard Nixon.
Możliwe, że wiele wyjaśni nam środowy wieczór czasu amerykańskiego (godzina 3 nad ranem w Polsce), kiedy Trump ma wygłosić specjalne przemówienie. Reuters podał, że ma powiedzieć, że rozważa wycofanie USA z NATO. Kluczowym punktem będzie jednak wojna na Bliskim Wschodzie.
Twarde dane sugerują, że sojusz amerykańsko-izraelski może do trzech tygodni nie mieć już pocisków do obrony powietrznej. Royal United Services Institute sugerowało tydzień temu, że Izrael "wyczyści" swoje magazyny już pod koniec marca. A mamy 1 kwietnia.
Kolejny element układanki to Bab al-Mandab, wąska brama oddzielająca Jemen na Półwyspie Arabskim od Dżibuti i Erytrei w Rogu Afryki, która łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i Oceanem Indyjskim. Przepływa przez nią około 10% światowego handlu morskiego i znaczna część ropy naftowej i gazu ziemnego z Zatoki Perskiej, która trafia do Europy. Zajęcie tego regionu pogłębiłoby to, co dzieje się już teraz, gdy Cieśnina Ormuz jest niedrożna.
Trump może być więc naciskany przez wiele lobby, by zakończył wojnę. Zresztą musi to zrobić, by ostatecznie się nie ośmieszyć.
Kurs bitcoina spadnie?
Kurs bitcoina zareaguje zapewne na koniec wojny wzrostami. Widzieliśmy to już w poprzednim tygodniu, gdy Trump ogłosił, że przesuwa w czasie ataki USA na infrastrukturę krytyczną Iranu. Wtedy rynki odpowiedziały na to zielenią.
Wojna pokazała jednak słabość USA, które nie dały rady własnymi siłami "oswobodzić" Cieśniny Ormuz. Pokazuje to, że jako mocarstwo tracą sprawczość - nie są już w stanie kontrolować przepływów kapitału na świecie. Nie przejęły też zasobów ropy Iranu, czym chciały szachować Chiny. Z kolei Państwo Środka ma na Amerykanów lewar w postaci metali ziem rzadkich. Zaburzona równowaga w świecie mocarstw to wielkie zagrożenie dla światowego pokoju.