Kluczowe wnioski:
- Klienci zondacrypto od tygodni nie mogą wypłacić środków, a, jak już wiemy, dostęp do cold walleta z 4,5 tys. BTC giełdy został utracony.
- Obecne zniknięcie strony giełdy pogłębia obawy o trwałą utratę pieniędzy przez użytkowników.
- Eksperci wskazują na konieczność zabezpieczenia dokumentacji i zgłoszenia sprawy do prokuratury; kwestia ewentualnych odszkodowań państwowych pozostaje niepewna.
Strona zondacrypto przestała działać, a klienci wciąż nie mają dostępu do swoich środków. Sytuacja, która początkowo wyglądała na przejściowe problemy techniczne, przybrała znacznie poważniejszy charakter. Użytkownicy nie mogą wypłacać pieniędzy od kilku tygodni, a najnowsze informacje wskazują, że odzyskanie środków może być już niemożliwe.
zondacrypto, czyli brak dostępu do środków i kluczowego portfela
Problemy klientów nie zaczęły się od zniknięcia strony. Od kilku tygodni użytkownicy sygnalizowali brak możliwości realizacji wypłat. Potem doszedł jednak gwóźdź do trumny: z oświadczenia prezesa spółki, Przemysława Krala, wynikało, że firma od lat nie ma dostępu do cold walleta, w którym znajduje się 4,5 tysiąca bitcoinów.
Użytkownicy od tygodni zgłaszają też problemy dot. jakości obsługi klienta. Odpowiedzi, jeśli się dotąd otrzymywali, miały charakter ogólny i nie zawierały właściwie konkretnych terminów rozwiązania sytuacji (te nawet, gdy się pojawiły, okazały się niemożliwe do spełnienia). Brak dostępu do strony internetowej giełdy całkowicie ogranicza już możliwość kontaktu z firmą
W efekcie klienci nie mają dostępu do środków i nie wiedzą, czy firma prowadzi jeszcze jakiekolwiek działania naprawcze.
Strona Zondacrypto właśnie padła – To jest ta 'stabilność', o którą tak walczył Prezydent Nawrocki, wetując ustawę o kryptoaktywach?
Czy możliwe są odszkodowania państwowe?
W przestrzeni medialnej pojawił się jednak też wątek potencjalnych odszkodowań dla poszkodowanych użytkowników. To jednak scenariusz obarczony wieloma znakami zapytania.
Giełdy kryptowalut nie działają w modelu bankowym i nie są objęte systemem gwarantowania depozytów, który w Polsce chroni środki klientów do określonej kwoty. Brak takiego mechanizmu oznacza, że ewentualne wsparcie ze strony państwa wymagałoby odrębnej decyzji politycznej i prawnej.
Eksperci, z którymi
rozmawialiśmy, nie wskazują na istnienie gotowego mechanizmu, który automatycznie uruchomiłby wypłaty rekompensat w takiej sytuacji. Mało tego, w tym konkretnym przypadku wydaje się wręcz niemożliwe, by kryptoinwestorzy mogli liczyć na jakiekolwiek odszkodowanie od państwa.
Co więc powinni teraz zrobić klienci? Kluczowe jest zabezpieczenie pełnej dokumentacji związanej z kontem na giełdzie. Chodzi o zrzuty ekranu salda, historię transakcji obejmującą depozyty, handel i próby wypłat, a także adresy portfeli przypisanych do konta. Oczywiście zniknięcie strony częściowo już to uniemożliwia, ale dowodami mogą być też wiadomości e-mail, które zondacrypto wysyłała za każdym razem, gdy deponowaliśmy na jej platformie środki.
Nie należy pomijać korespondencji z działem wsparcia. E-maile dokumentujące próby kontaktu i odpowiedzi ze strony platformy mogą mieć znaczenie w postępowaniu.
Kierunek: prokuratura
Zgromadzoną dokumentację należy przekazać organom ścigania. Zgłoszenie sprawy do prokuratury to obecnie podstawowa ścieżka działania dla poszkodowanych użytkowników.
Postępowanie karne może pozwolić na ustalenie okoliczności utraty dostępu do środków oraz ewentualnej odpowiedzialności osób zarządzających platformą. Bez formalnego zawiadomienia takie działania nie zostaną podjęte.
Zniknięcie domeny zondacrypto nie kończy więc sprawy. To raczej moment, w którym zaczyna się jej najtrudniejszy etap – walka klientów o odzyskanie pieniędzy w systemie prawnym, który nie był przygotowany na tego typu kryzysy.