bitcoin.pl logo
BTC-3.90%
Bitcoin
$62,842233 579 zł
Regulacje
2026-06-18
4 min czytania

Stan USA uderza w krypto. Zapłacisz, nawet gdy stracisz

Michał Nalewajko
Michał NalewajkoRedaktor Bitcoin.pl
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
  • Gubernator Illinois J.B. Pritzker podpisał 16 czerwca pierwszy w USA stanowy podatek od transakcji krypto w wysokości 0,2 procent.
  • Podatek liczy się od wartości transakcji, a nie od zysku, więc zapłacisz także wtedy, gdy na danym ruchu tracisz.
  • Pobierają go giełdy i kustodianci, nie zwykły użytkownik, ale koszt i tak ostatecznie spadnie na Ciebie.
  • Branża nazywa to najbardziej antykryptowalutową ustawą w kraju, a niezarejestrowanym pośrednikom grozi do pięciu lat więzienia.

Internet od wczoraj śmieje się z Illinois. Krąży obrazek: przekładasz własne krypto z jednego portfela do drugiego, a stan zabiera Ci z tego 0,2 procent, jakby opodatkował przełożenie gotówki z lewej kieszeni do prawej. Sprawdziłem to, bo brzmiało zbyt absurdalnie, żeby było prawdą. W tej konkretnej wersji rzeczywiście jest nieprawdą. Tyle że prawda, którą znalazłem, bywa bardziej niepokojąca niż sam mem.

Co naprawdę podpisał Pritzker

We wtorek 16 czerwca gubernator Illinois J.B. Pritzker podpisał stanowy budżet na 55,9 miliarda USD, a w nim ukryto coś, czego nie zrobił dotąd żaden inny stan. To Digital Asset Privilege Tax, podatek w wysokości 0,2 procent od transakcji na aktywach cyfrowych, schowany w artykule 3 ustawy o numerze Senate Bill 3019. Wchodzi w życie 1 stycznia 2027 roku, a stan liczy, że przyniesie około 60 milionów USD rocznie.
Najważniejszy szczegół, którego mem nie pokazuje: podatek pobierają i odprowadzają zarejestrowani pośrednicy, czyli giełdy i kustodianci obsługujący co najmniej 100 000 USD obrotu rocznie od klientów z Illinois. Nie biegniesz z tym do urzędu sam. Problem w tym, że 0,2 procent od każdej transakcji to koszt, który firma niemal na pewno przerzuci na Ciebie w prowizji.

Dlaczego mem kłamie, ale tylko trochę

Wersja „kieszeń do kieszeni" jest fałszywa w jednym konkretnym przypadku. Jeśli trzymasz Bitcoina we własnym portfelu, do którego tylko Ty masz klucze, i przesyłasz go do drugiego własnego portfela, nie ma w tym żadnego pośrednika. Nie ma kto pobrać podatku, więc go nie ma.
Schody zaczynają się, gdy „swoje na swoje" robisz wewnątrz giełdy. Ustawa obejmuje nie tylko sam handel, lecz także przelewy między Twoimi własnymi kontami u tego samego dostawcy, bez wyłączenia w przepisach. Czyli transfer, na którym nic nie zarabiasz, też może podpaść pod opłatę. To właśnie ten fragment rozpalił sieć, tyle że wynika z mechanizmu brokerskiego, a nie z Twojego zimnego portfela.

Podatek od straty, nie od zysku

Tu leży prawdziwe żądło. Klasyczny podatek od krypto, ten który znamy, płacisz od zysku. Sprzedałeś z zarobkiem, oddajesz część fiskusowi. Podatek z Illinois działa inaczej, bo liczy się od wartości transakcji niezależnie od tego, czy zarobiłeś, czy straciłeś. Kupiłeś na górce, sprzedajesz ze stratą w panice, a i tak płacisz od obrotu. To zupełnie inna i znacznie bardziej karna logika.
Ustawa ma też zęby. Pośrednik, który nie zarejestruje się w stanie, odpowiada za przestępstwo zagrożone karą od dwóch do pięciu lat więzienia i grzywną do 25 000 USD. Dlatego branża zareagowała wściekle. Crypto Council for Innovation prosiło Pritzkera o weto, nazywając przepisy bezprecedensowym reżimem wymierzonym w użytkowników, a szef polityki funduszu a16z Crypto określił je jako jedną z najbardziej antykryptowalutowych ustaw w USA. To ich opinie, nie wyrok, ale wypowiadają je ludzie, którzy zwykle ważą słowa.

A gdyby ktoś wpadł na to nad Wisłą?

Możesz wzruszyć ramionami, bo to odległy stan w USA. Ja bym się nie spieszył. Najciekawsze w tej historii nie jest samo 0,2 procent, tylko jak łatwo karny podatek od krypto wjechał do prawa. Przepis schowano w liczącym ponad 1 600 stron budżecie, bez osobnej debaty, jako jeden ze sposobów na załatanie dziury budżetowej.
Polska właśnie toczy własną wojnę o krypto, z trzecim wetem prezydenta Nawrockiego pod ustawą o rynku kryptoaktywów i wygasającym 1 lipca okresem przejściowym MiCA. W kraju, w którym co chwila wraca temat podatku Belki i opodatkowania oszczędności, model „dorzućmy drobny procent od każdej transakcji" nie jest tak odległy, jak się wydaje. Zwłaszcza gdy państwo szuka pieniędzy, a krypto bywa wygodnym chłopcem do bicia.

Co to oznacza dla Ciebie

Bezpośrednio, jeśli jesteś w Polsce, prawie nic. To podatek stanowy, który dotyczy klientów z Illinois i działających tam pośredników. Twojego portfela nikt znad Wisły z tego tytułu nie tknie.
Pośrednio warto zapamiętać dwie rzeczy. Pierwsza to mechanizm: podatek liczony od obrotu, a nie od zysku, kąsa przy każdym ruchu i sumuje się tym mocniej, im aktywniej handlujesz, nawet gdy bilans masz pod kreską. Druga to precedens: Illinois właśnie pokazał reszcie kraju, że się da, a takie pomysły lubią podróżować. Nie panikuj, bo to nie jest Twój problem dzisiaj. Ale gdy następnym razem usłyszysz w Polsce hasło „uszczelnienie" przy okazji krypto, będziesz już wiedzieć, jak wygląda wersja, w której fiskus liczy nie Twój zysk, lecz każdy Twój ruch.
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności