Kluczowe wnioski:
- Donald Tusk zapowiada szybki powrót projektu ustawy o kryptowalutach z zaostrzonymi sankcjami karnymi.
- Nowe przepisy mają zwiększyć ochronę inwestorów i dać większe uprawnienia Komisji Nadzoru Finansowego.
- Spór polityczny trwa, a wcześniejsze wersje ustawy dwukrotnie zawetował Karol Nawrocki.
Projekt ustawy o rynku kryptoaktywów wróci do Sejmu jeszcze w tym tygodniu –
zapowiedział premier Donald Tusk. Nowa wersja ma różnić się od poprzednich przede wszystkim zaostrzeniem kar dla osób i firm dopuszczających się nadużyć wobec inwestorów. Rząd chce w ten sposób ograniczyć skalę oszustw i zwiększyć bezpieczeństwo rynku.
Nowa ustawa o kryptowalutach, czyli surowsze kary zamiast rewolucji w przepisach
Trzon regulacji pozostaje taki sam jak w projektach, które wcześniej przyjął parlament, ale zostały one zawetowane przez Karola Nawrockiego. Kluczowa różnica dotyczy sankcji.
Premier wskazał, że nowe przepisy mają uderzyć przede wszystkim w podmioty wykorzystujące brak wiedzy inwestorów. Chodzi o sytuacje, w których użytkownicy powierzają swoje oszczędności platformom działającym bez odpowiednich zezwoleń lub prowadzącym działalność w sposób nieprzejrzysty. W takich przypadkach państwo ma reagować sprawniej niż dotychczas.
Jedyną zmianę, jaką będę proponował w tym projekcie, to jeszcze wyraźniejsze zaostrzenie kar dla tych, którzy wykorzystując marzenia ludzi, czasami naiwność ludzi, czasami brak wiedzy, oszukują ich i narażają też państwo polskie, nasze bezpieczeństwo na szwank, a oszukują tych ludzi, którzy chcą zainwestować swoje oszczędności
- powiedział szef rządu.
Jednym z fundamentów projektu jest wzmocnienie roli KNF. Instytucja miałaby uzyskać narzędzia umożliwiające wcześniejsze ostrzeganie inwestorów oraz blokowanie podejrzanych ofert jeszcze przed interwencją organów ścigania.
Poprzednie wersje ustawy przewidywały m.in. możliwość wstrzymania publicznych ofert kryptoaktywów, zakazu ich wprowadzania do obrotu oraz nakładania wysokich kar finansowych. Projekt zakładał także odpowiedzialność karną za prowadzenie działalności bez wymaganych zezwoleń. W grę wchodziły grzywny sięgające milionów złotych oraz kary pozbawienia wolności.
Nowe przepisy mają jednocześnie dostosować polskie prawo do unijnego rozporządzenia MiCA, które obowiązuje w Unii Europejskiej od 2023 roku i wyznacza standardy dla rynku kryptowalut.
Kolejna próba uchwalenia ustawy zapowiada dalszą konfrontację między rządem a Pałacem Prezydenckim. Wcześniejsze weta uzasadniano obawami o nadmierną ingerencję państwa w rynek oraz ryzykiem ograniczenia swobód gospodarczych.
Krytycy wskazywali m.in. na przepisy umożliwiające szybkie blokowanie stron internetowych podmiotów związanych z kryptowalutami. Według nich takie rozwiązania mogłyby być stosowane zbyt szeroko. Rząd z kolei podkreśla, że brak regulacji tworzy luki prawne, które sprzyjają nadużyciom.
Dodajmy, że "zaostrzona" ustawa niemal na pewno zostanie ponownie
zawetowana przez prezydenta, który nie podpisał już poprzednich dwóch wersji, które były, jak wynika ze słów Tuska, bardziej liberalne.
W tle problemy rynku i śledztwa
Debata nad ustawą toczy się w momencie, gdy rynek kryptowalut w Polsce znajduje się pod presją. W ostatnich tygodniach media informowały o problemach jednej z największych platform, zondacrypto. Chodzi głównie o trudności użytkowników z wypłatą środków.
Sprawą zajmuje się prokuratura, która bada możliwe oszustwa oraz wątki związane z praniem pieniędzy. Śledczy analizują także okoliczności zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay, poprzedniczki zondacrypto.
Rząd cynicznie wykorzystuje te wydarzenia jako argument za szybkim przyjęciem nowych regulacji. W ocenie premiera brak skutecznych narzędzi nadzorczych pozwalał dotychczas na rozwój działalności, która mogła narazić inwestorów na poważne straty finansowe.