Polskie służby okradły prezesa Cinkciarz.pl z ok. 500 BTC?
Jacek WalewskiRedaktor Bitcoin.pl

Zarząd Cinkciarz.pl oskarżył pracowników Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) o kradzież ok. 500 BTC, do której miało dojść w czasie przeszukania domu należącego wcześniej do prezesa spółki Marcina Pióro w Zielonej Górze.
Służby okradły szefa Cinkciarza?
Zarząd Cinkciarz.pl twierdzi, że w czasie przeszukania domu należącego do niedawna do prezesa spółki Marcina Pióro (teraz to własność członka rodziny biznesmena) pracownicy polskich służb ukradli gotówkę - 1,2 mln PLN, 855 tys. USD i 260 tys. EUR - oraz kryptowaluty o wartości ok. 200 mln PLN. W przypadku tych ostatnich ma chodzić o 5 pendrive'ów, na których znajdowały się pliki z kluczami prywatnymi do 33 portfeli z 492 bitcoinami.
Skąd Pióro miał te środki? Miał je kupić za prywatne pieniądze. W BTC inwestował od 2015 roku.
Na tym etapie trzeba jednak wyjaśnić, że służby mają prawo tymczasowo zająć nośniki danych, jeżeli uważają, że te mogą zawierać dane ważne w kontekście śledztwa. Kluczowe jest jednak ujęcie informacji o zajęciu w protokole z przeszukania, do którego właściciel nieruchomości może wnieść uwagi. Jak było w tym przypadku? O tym za chwilę.
Z komunikatu spółki można dowiedzieć się też, że "prokuratura zabezpieczyła około 500 prywatnych, używanych przedmiotów, głównie ubrań i butów, które nie mają żadnego związku z toczącym się postępowaniem".
Około 95% tych rzeczy stanowiły przedmioty damskie, co – naszym zdaniem – miało na celu stworzenie pozorów spektakularnej akcji i wprowadzenie opinii publicznej w błąd
- można przeczytać w oświadczeniu zarządu firmy.
Z komunikatu wynika też, że do przeszukania nieruchomości doszło dość dawno, bo 28 października. Dom był wcześniej własnością prezesa Cinkciarz.pl, ale ten przepisał go na członka swojej rodziny po tym jak spółka Conotoxia, która stoi za jego e-kantorem, straciła licencję na świadczenie usług płatniczych.
Pracownicy CBŚP mieli w czasie przeszukania odłączyć system monitoringu, co miało im pomóc w kradzieży aktywów. Oczywiście to wszystko zdanie firmy.
Co na to prokuratura?
Wszystko skomentowała na łamach Bankier.pl Prokuratura Regionalna w Poznaniu: twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, co sugeruje, że przejęte aktywa mogą być dowodami w sprawie i nikt ich nie ukradł.
W śledztwie dot. Cinkciarza chodzi o niekorzystne rozporządzenie mieniem. Klienci platformy nie mogą wypłacić swoich pieniędzy, pojawiły się nawet sugestie, że firma była piramidą finansową.
Środki te [pozyskane przez firmę od klientów] faktycznie przeznaczone zostały przez spółkę na inne cele. Do chwili obecnej ujawniono w śledztwie ponad 800 osób pokrzywdzonych, które dokonały wpłaty środków pieniężnych na konta spółki Cinkciarz.pl sp. z o.o., i wobec których podmiot ten nie wywiązał się z oferowanej usługi
- podała mediom Prokuratura Regionalna w Poznaniu.
Do tego Conotoxia wykazywała przez 8 lat straty, które sięgnęły w końcu 200 mln złotych. W tym czasie zarząd spółki otrzymywał spore wypłaty.
O autorze
Jacek Walewski
Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Poprzedni
Czego Bitcoin życzy sobie na 16-te urodziny? Kolejna rocznica Genesis Block!

Następny
Bitcoin znów powyżej 100 000 USD. Czy rozpoczyna się kolejna faza hossy?
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
ObserwujGoogle News
Newsletter Bitcoin.pl
Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.
Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności

