bitcoin.pl logo
BTC-0.55%
Bitcoin
$64,120239 863 zł
Polska
2026-05-19
3 min czytania

Polska nałożyła sankcje na Rosję. Potem wpuściła ją na rynek kryptowalut za 616 zł

Michał Nalewajko
Michał NalewajkoRedaktor Bitcoin.pl
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
Polska otworzyła kryptowalutowy rynek dla Rosjan. Wystarczyło 616 złotych.
  • Przez cztery i pół roku do polskiego rejestru firm kryptowalutowych mogła wpisać się praktycznie każda firma z dowolnego kraju, za 616 złotych opłaty skarbowej i dwa oświadczenia bez weryfikacji
  • 38 podmiotów w rejestrze ma beneficjentów z Rosji lub Białorusi, niemal wszystkie wpisano po 24 lutego 2022 roku
  • 386 firm zarejestrowano pod trzema adresami: łącznie ponad 20 proc. całego rejestru
  • Około 70 proc. firm w rejestrze nigdy nie podłączyło się do systemu raportowego GIIF, choć to wymóg ustawowy - państwo przez lata nie reagowało

Polski rejestr działalności w zakresie walut wirtualnych w teorii był system porządkującym rynek. W praktyce: 616 złotych opłaty skarbowej, dwa oświadczenia złożone bez weryfikacji ich prawdziwości i gotowe - firma ma państwowy wpis, którym może legitymować się wobec klientów i partnerów. Bez sprawdzenia, kto stoi za podmiotem. Bez kontroli, czy firma faktycznie działa zgodnie z przepisami AML.

Firmy z Rosji i Białorusi weszły przez otwarte drzwi

Dziennikarze money.pl przeszukali rejestr i znaleźli 38 firm z beneficjentami z Rosji lub Białorusi. To nie jest samo w sobie dowodem przestępstwa - nie ma podstaw, żeby twierdzić, że wszystkie te firmy łamały prawo. Problem polega na czymś innym: prawie wszystkie wpisały się po 24 lutego 2022 roku, czyli po momencie, gdy kryptowaluty stały się jednym z głównych narzędzi omijania zachodnich sankcji nałożonych po rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Sam KNF pisał wprost w komunikacie z 2021 roku, że aktywa kryptowalutowe "z dużym prawdopodobieństwem mogą odgrywać istotną rolę w procesie unikania sankcji" nałożonych na Rosję i Białoruś. Wiedział. Ostrzegał. I nie miała żadnych narzędzi ani woli, żeby cokolwiek z tym zrobić.

Fabryki spółek na trzech adresach

To, co money.pl znalazło w adresach rejestrowych, jest równie wymowne. Pod trzema adresami w Łodzi i Warszawie wpisało się łącznie 386 firm - ponad jedna piąta całego rejestru.
  • Piotrkowska w Łodzi 116/52: 139 podmiotów
  • Hoża 86/210 w Warszawie: 130
  • Bartycka 22B/21A w Warszawie: 117
To klasyczne "spółki z półki" - podmioty zakładane seryjnie przez wyspecjalizowane kancelarie i odsprzedawane gotowe za 40-50 tys. złotych, czasem 30-40 tys. euro. Kupujący zyskuje firmę z istniejącym wpisem do rejestru krypto i może uruchomić działalność w 24-48 godzin, omijając wielotygodniowy proces rejestracji. Państwo wiedziało, że tak działa ten rynek. I nie reagowało.

70 procent firm ignorowało prawo, nikt tego nie pilnował

Jeszcze bardziej uderzająca jest liczba dotycząca raportowania. Według informacji money.pl ok. 70 proc. firm w rejestrze nigdy nie podłączyło się do systemu raportowego GIIF - Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Obowiązek podłączenia wynika wprost z ustawy. To nie szara strefa, to jawne ignorowanie przepisów przez większość podmiotów w rejestrze. Przez lata bez żadnej reakcji ze strony organów nadzorczych.
NIK w raporcie z 2025 roku oceniła skuteczność polskiego systemu przeciwdziałania praniu pieniędzy negatywnie i wskazała Polskę jako jedno z dziesięciu państw Europy o najwyższym ryzyku prania pieniędzy. Zbieżność z tym, co opisuje money.pl, nie jest przypadkowa.

Co to oznacza dla polskiego inwestora

Dla mnie ten artykuł to brakująca część układanki w całej aferze zondacrypto. Od tygodni ludzie łapią się za głowę jak możliwe było, że firma z powiązaniami ze światem przestępczym, z zaginięciem współzałożyciela, z ostrzeżeniami KNF sprzed lat, działała legalnie i sponsorowała kluby sportowe i polskich olimpijczyków. Odpowiedź jest w tym śledztwie: system rejestracji był tak dziurawy, że wpisanie się do rejestru nie wymagało niczego poza kilkuset złotymi i dwoma oświadczeniami.
30 czerwca 2026 roku okres przejściowy po wejściu MiCA kończy się. Firmy, które nie uzyskają licencji CASP od KNF, wypadają z rynku. Dla setek podmiotów w tym rejestrze - tych, które wpisały się właśnie po to, żeby działać do ostatniego dnia na starych zasadach - to data graniczna. Uważam, że mamy prawo wiedzieć, ile z tych firm jest po tej dacie w ogóle gotowych do uzyskania licencji. Na razie nie wiemy, bo nikt ich skutecznie nie kontrolował.
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności