bitcoin.pl logo
BTC-5.24%
Bitcoin
$63,432.91231 853 zł
Dla wnikliwych
2024-10-02
5 min czytania

Kurs bitcoina spada. Czy inwestorzy słusznie panikują?

Jacek Walewski
Jacek WalewskiRedaktor Bitcoin.pl
kurs bitcoina
Bitcoin FilmFest 2026
Za mieszkańcami Izraela niespokojna noc. Iran przypuścił atak rakietowy na ten kraj - wszystko w odwecie za zabójstwo przywódcy Hezbollahu Hassana Nasrallaha. Doprowadziło to też do spadków na rynkach akcji i kryptowalut. Czy jednak słusznie?

Kurs bitcoina spada

Kurs bitcoina zaczął wczoraj spadać, co negatywnie zaskoczyło inwestorów. W końcu zaczął się wrzesień - "uptober", miesiąc wzrostów. Zresztą w latach, w których odbywał się halving, ostatni kwartał roku należy zwyczajowo do byków. Teraz ma być inaczej?
Najpierw spojrzenie na wykres. Cena BTC z poziomu nieco ponad 64 000 USD spadła do 60 316 USD. Tu pierwsza ważna informacja: udało się obronić ważną, psychologiczną strefę - 60 000 USD. Kurs powędrował potem niespokojnie na północ. Obecnie jeden bitcoin kosztuje 61 523 USD, co oznacza spadek o 3,44% od wczoraj i 4,36% w skali 7 dni. Nie są to bardzo duże straty (jak na rynek kryptowalut), ale też nie napawają optymizmem.
Indeks strachu i chciwości bitcoina pokazuje 42. Parę godzin wcześniej utrzymywał się przy 50, a wczoraj wskazywał 61, czyli chciwość.
Ether nie wypada lepiej. Cena spadła z poziomu ponad 2600 USD do nieco ponad 2400 USD. Dziś 1 ETH kosztuje 2479 USD, co oznacza, że w skali doby kryptowaluta Ethereum straciła 6% wartości (w ciągu 7 dni aż 5,6%)
Jak więc widać, ostatni kwartał roku zaczyna się nieszczególnie dobrze, obniżając optymistyczne nastroje inwestorów, którzy oczekiwali "uptoberu". Pytanie, czy jednak słusznie niektórzy popadają już teraz w pesymizm i sprzedają?

Wojna na Bliskim Wschodzie

Jakie są powody spadków? Z jednej strony może być to korekta po bardzo dobrym wrześniu, z drugiej - oczywista reakcja na to, co dzieje się teraz na Bliskim Wschodzie.
W nocy w kierunku Tel Awiwu oraz innych miast Izraela Iran wystrzelił blisko 200 pocisków. Większość rakiet miała zostać zneutralizowana - przechwycona przez systemy obronne tego pierwszego kraju. Tyle że część trafiło w cele.
Skalę ataku oddaje mapa z poniższego postu:
Skalę grozy lepiej oddają jednak chyba nagrania video, jakie krążą po sieci. Na niektórych widać, że rakiety spadają na cele. Na X można znaleźć filmy, na których widać, że Irańczykom udało się uderzyć w cele cywilne. Nie publikuję ich, bowiem pokazują bardzo drastyczne sceny.
Rozkaz ataku na Izrael miał zostać wydany przez Najwyższego Przywódcę Iranu Aliego Chameneiego. To odpowiedź na zabójstwo przywódcy Hezbollahu Hassana Nasrallaha. Sytuacja przypomina więc tę z wiosny tego roku. Wtedy wszystko rozeszło się ostatecznie po kościach. Czy teraz będzie tak samo? I dlaczego jednak wojna na Bliskim Wschodzie miałaby uderzyć też w kryptowaluty?
Wiele będzie zależało od tego, jak na to wszystko odpowie nie tylko Izrael, ale ogólnie Zachód. Jak na razie prezydent USA Joe Biden wydał tylko rozkaz, z którego wynika, że armia USA ma pomagać w obronie Tel-Awiwu i innych miast. Widać, że Waszyngton - przynajmniej oficjalnie - idzie w stronę defensywy, a nie ataku na Teheran.
USA mają zresztą poważny dylemat. Po pierwsze, Izrael to ważny i potrzebny w regionie sojusznik. W polityce Amerykanów odgrywa rolę państwa równoważącego potencjał krajów arabskich na Bliskim Wschodzie. W praktyce chodzi głównie o Iran, któremu bliżej do Rosji i Chin, a nie Waszyngtonu.
kurs bitcoina
Skoro jednak Iran pozostaje krajem wrogim USA, dlaczego to mocarstwo po prostu go nie zaatakuje i pokona? Przecież nie miało podobnych dylematów, jeżeli chodziło o Irak. Odpowiedź na to pytanie pomoże mi wyjaśnić ci, dlaczego uważam, że nocne ataki rakietowe nie oznaczają pełnoskalowej wojny w regionie.
Iran to sojusznik Rosji i Chin. Otwarty atak USA na ten kraj wywołałby reakcję obu tych krajów. Pekin mógłby zaatakować Tajwan (jeszcze ważniejszego sojusznika Ameryki), zaś Rosja dostałaby szansę na zakończenie konfliktu na Ukrainie, oczywiście pokonując Kijów. Dlaczego tak uważam?
Odnoszę wrażenie, że dziś nadal wiele osób mentalnie tkwi w latach 90., czyli złotej erze USA. Już jednak od kilkunastu lat amerykańskie elity jasno sygnalizują, że nie są w stanie prowadzić dwóch dużych wojen jednocześnie. Innymi słowy, powtórka z II wojny światowej, gdy USA wysyłały swoje wojska i na Pacyfik oraz do Azji Południowo-Wschodniej, i do Europy nie jest dziś realna. Po prostu zarówno gospodarka, jak i po prostu armia mocarstwa mogłyby nie udźwignąć tego wysiłku.
Z powyższego powodu elity z Białego Domu prowadzą politykę może nie tyle stricte pokojową, co robią wszystko, by nie eskalować konfliktów w poszczególnych regionach. Dowodem jest wojna za naszą wschodnią granicą. USA przez dłuższy czas blokowały potencjalne ukraińskie ataki na Rosję, zmuszając niejako naszego sąsiada do prowadzenia działań defensywnych (dopiero ostatnio się to zmieniło).
Strona amerykańska wie, że nie może pozwolić sobie na eskalację sytuacji na Bliskim Wschodzie. Gdyby do tej doszło, musiałaby pomóc mocno Izraelowi, co zaś oznaczałoby ograniczenie pomocy dla Ukrainy, co wykorzystałaby Rosja. Do tego Pekin mógłby wtedy zaatakować Tajwan. USA miałyby otwarte parę frontów, których nie dałyby rady "obsłużyć".
Na to wszystko nakłada się położenie geograficzne Iranu. Jest on chroniony przez pasma górskie, co oznacza, że atak lądowy jest na to państwo utrudniony. Ponadto Teheran mógłby w prosty sposób zablokować cieśninę Ormuz, która jest kluczowa, jeżeli chodzi o handel ropą. Przechodzi przez nią nawet 30% transportów ropy naftowej drogą morską na świecie. Blokada oznaczałyby skok ceny surowca.

Wojna zaburzy cykl bitcoina?

Wszystko powyższe skłaniać może do uspokojenia i wiary w to, że konflikt Iranu i Izraela nie rozleje się szerzej i nie doprowadzi do eskalacji. Widać to na rynku złota. Kruszec zaczął drożeć, gdy doszło do ataku rakietowego, ale obecnie jego cena spada. Oznacza to, że przez rynki przeszła fala histerii, ale obecnie następuje już uspokojenie i schłodzenie emocji.
Czy więc wzrosty bitcoina są zagrożone? Niekoniecznie. Oczywiście nieodpowiedzialne byłoby założenie, że "teraz już będzie tylko rosło", ale wątpliwe, by cykl został przerwany. Chyba że faktycznie dojdzie do eskalacji konfliktu, ale dziś wydaje się to nadal mało realne.

O autorze

Jacek Walewski
Jacek Walewski

Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności