Kurs Bitcoina nie wzrośnie do ostatniego ATH? Co może go zatrzymać?

Kurs Bitcoin

Bitcoin jest znany głównie z dwóch rzeczy: gwałtownych wzrostów i równie spektakularnych spadków. Tak było do teraz, bowiem weszliśmy w […]

Bitcoin jest znany głównie z dwóch rzeczy: gwałtownych wzrostów i równie spektakularnych spadków. Tak było do teraz, bowiem weszliśmy w dość specyficzny okres. Kurs Bitcoina nie odnotował znacznego wzrostu w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Nie zaliczył jednak też wielkich spadków. Mimo tego, odkąd kryptowaluta przekroczyła poziom cenowy 20 000 USD w grudniu 2017 r., inwestorzy czekają na powrót równie spektakularnej hossy, co ta sprzed dwóch lat. Jest jednak kilka rzeczy, które mogą sprawić, że cena nie wzrośnie już do takich poziomów. Oto kilka powodów, dla których Bitcoin może nie wzrosnąć w ciągu najbliższych kilku miesięcy i w konsekwencji czekać nas będzie nuda, a nie gigantyczne emocje.

Kurs Bitcoina – trend boczny

Od momentu powstania Bitcoin znany był z dramatycznych zmian ceny. Dziesięciokrotny wzrost, po którym następował spadek o 90 proc.? Ten scenariusz społeczność kryptowaluty przechodziła już parę razy.

Ostatnie ATH Bitcoina miało jednak miejsce pod koniec 2017 r. Cyfrowa waluta osiągnęła wtedy poziom około 20 000 USD. Potem czekały nas spadki, spadki i… jeszcze raz spadki. Aż doszło do odbicia poniżej 4 000 USD pod koniec 2018 r. W tym roku balansowaliśmy pomiędzy 7 000 a 11 000 USD. Wiele osób spodziewa się, że wkrótce nadejdą jednak jeszcze lepsze czasy, a może nawet nowa bańka spekulacyjna, która pozwoli nam wszystkim na wspólną wycieczkę na Marsa. Pewna część społeczności pozostaje jednak sceptyczna.

Inwestorzy instytucjonalni nie chcą BTC

kurs bitcoina„Inwestorzy instytucjonalni wchodzą w BTC” – tak, takie slogany czytamy i słyszymy od miesięcy. Powstanie Bakkt miało sprawić, że kurs wystrzeli niczym rakieta. W końcu Bitcoin jest naprawdę interesujący dla tej grupy. Jego przymioty, takie jak decentralizacja i transparentność, czynią go doskonałym narzędziem inwestycyjnym dla wszystkich rodzajów traderów.

Jednak instytucje nadal wykazują wahanie. Boją się inwestować w rynek, który nie jest jeszcze uregulowany. Odnotowano co prawda kilka kroków w tej przestrzeni, takich jak instytucje oferujące inwestorom kontrakty futures na Bitcoiny i inne pochodne kryptowaluty. Jakoś nie sprawiło to jednak, byśmy otrzymali nową bańkę. Coś ewidentnie nie zagrało.

Wydaje się, że istnieją dwa ważne powody, dla których instytucje nadal boją się zakupu BTC (lub jego pochodnych). Pierwszy to po prostu to, że nie znają się zbyt dobrze na tym temacie. Chociaż Bitcoin istnieje już od ponad dekady, on i inne kryptowaluty pozostają jeszcze w oczach mainstreamu raczej niepewnym eksperymentem. Nikt nie wie, jaki będzie ostateczny los Bitcoina. Może pójść drogą MySpace, torując drogę kolejnej kryptowalucie (np. Ethereum), która przejmie dominację na rynku. Istnieje jednak i czarny scenariusz – cały ten rynek może odejść w zapomnienie niczym tulipany, które stały się obiektem wielkiej bańki spekulacyjnej w XVII w.

Innym problemem, który wiele instytucji widzi w przypadku Bitcoin, jest problem ubezpieczeń. Wiele tradycyjnych aktywów jest ubezpieczonych lub wspieranych przez sam rząd lub inne duże instytucje. Firmy te mogą mieć pewność, że ich udziały w zasobach prawdopodobnie nie zostaną zhakowane lub skradzione, jednak w przypadku kryptowalut jest to zupełnie inna historia.

Dla przeciętnego użytkownika posiadającego sporą sumę pieniędzy w Bitcoinach wystarczy prosty portfel sprzętowy z kilkoma kopiami zapasowymi, aby zabezpieczyć swoje coiny. Jednak duża instytucja posiadająca miliony dolarów w kryptowalutach potrzebuje znacznie większych środków bezpieczeństwa, aby mieć pewność, że fundusze są na pewno bezpieczne.

Niektóre firmy, takie jak Coinbase, zaczęły już oferować pewne rozwiązania powiernicze. W pewnym momencie Coinbase co tydzień zdobywało miliony dolarów funduszy klientów. Jednak problem powiernictwa pozostaje problemem w oczach inwestorów instytucjonalnych.

Problemy technologiczne

kurs bitcoina spadaBitcoin nadal pozostaje eksperymentem pod kątem samej technologii. Bańka z 2017 r. pokazała, że jego sieć potrafi się zapchać. Dziś społeczność wierzy, że problem zostanie całkowicie rozwiązany przez tzw. technologie drugiej warstwy, które poprawią skalowalność samej sieci. Technologie drugiej warstwy, takie jak Lightning Network i Blockstream Liquid, pozwalają na dokonywanie transakcji poza łańcuchem, odciążając główny łańcuch bloków. Jednak technologie te nie są pozbawione własnych problemów. Zresztą w Lightning Network wykryto nie tak dawno lukę, która była groźna dla userów.

Sama sieć Lightning uległa też stagnacji w ciągu sześciu miesięcy, bez względu na to, na jakie dane patrzysz. Liczba jej węzłów rośnie od kwietnia, ale w wolnym tempie, to zaś zbyt mało, by uznać, że rozwiązanie ostatecznie przyjęło się na rynku.

Bez powstania stosownego rozwiązania w zakresie skalowania sieci wielu inwestorów zawsze będzie prawdopodobnie zaniepokojonych przyszłą rentownością Bitcoina i tym, czy kryptowaluta kiedykolwiek będzie w stanie konkurować z takimi tuzami rynku jak Visa.

Sentyment rynku

I ostatni argument. Oprócz wszystkich problemów natury technologicznej, z którymi obecnie boryka się Bitcoin, jest także kwestia samych nastrojów rynkowych. Wygląda na to, że po prostu dziś nie ma wystarczająco dużo szumu medialnego wokół BTC, aby podnieść jego cenę z powrotem powyżej 10 000 USD, nie mówiąc o walce o ATH i nowe szczyty.

Podczas gdy kurs Bitcoina wracał latem tego roku do 13 800 USD, komentatorzy branżowi mieli nadzieję, że „krypto-zima” oficjalnie w pełni się zakończyła. Jednak zakończyło się na mini-bańce. Teraz 1 BTC można kupić za nieco ponad 8 500 USD. To więcej niż rok temu, ale zbyt mało, by zadowolić rządną sukcesów „ulicę”.

Kiedy Bitcoin osiągnął pułap 20 000 USD, szum medialny wokół kryptowalut był ogromny. Pisały o nich media głównego nurtu, mówili politycy, eksperci ds. technologii, celebryci i artyści. Wydawało się, że cyfrowe waluty dotarły do mainstreamu i mnóstwo inwestorów niezwiązanych z technologią spieszyło się, aby zainwestować w tą „nową, wielką rzecz”. Niestety wszyscy oni – ci, którzy kupowali na tzw. górce – stracili swoje środki. Pamięć inwestorska „ulicy” trwa ponoć średnio dwa lata. Dopiero teraz owi domorośli inwestorzy mogą więc powoli zapominać o stratach, jakie ponieśli kupując BTC czy inne kryptowaluty. Do okresu, gdy na giełdach dziennie rejestrowały się miliony nowych klientów, i BTC kupowali przysłowiowi taksówkarze jeszcze daleko.

W oczekiwaniu na bańkę

Z pewnością można przyjąć jedno. Mianowicie to, że taka gorączka zakupowa nie występuje na dzisiejszym rynku kryptowalut. Po prostu niewiele dzieje się w tej przestrzeni, co spowodowałoby kolejny ogromny wzrost liczby inwestorów. Będziemy musieli poczekać i zobaczyć, co będzie dalej, co może pobudzić nową falę inwestycji w waluty cyfrowe. Co to będzie? Na to pytanie nie jesteśmy w stanie wam odpowiedzieć…

Aktualny kurs Bitcoina i innych kryptowalut możesz zawsze sprawdzić w zakładkach: kurs Bitcoin i kurs kryptowalut na stronie bitcoin.pl. Miejsce, w którym możesz kupić Bitcoina i inne kryptowaluty, to m.in. giełda kryptowalut BitBay.net. Jeśli nie masz jeszcze konta na BitBay, z tego artykułu dowiesz się jak możesz je sprawnie utworzyć: LINK.

Tagi
bitcoin futures cena bitcoina cena btc kurs bitcoina kurs btc

Newsletter

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

>

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą Politykę Prywatności.