Firma pogrzebowa pogrzebała 40 mln. USD klientów na lewarowanym ETH. "Miłość Rodzicielska" straciła 8x rocznych przychodów
Michał NalewajkoRedaktor Bitcoin.pl

- Bumo Sarang, siódma największa firma pogrzebowa w Korei Południowej, wpakowała 59,5 mld wonów przedpłat od klientów w lewarowany ETF na ETH, kończąc rok 2025 ze stratą 33 mln USD
- Produkt nazywał się T-REX 2X Long BMNR - dwukrotny dzienny lewar na akcjach Bitmine, największej giełdowej spółki ETH-skarbcowej Toma Lee, której kurs spadł o 40% od początku 2026 roku
- Sprawa odsłoniła systemowy problem: 43% z 75 koreańskich firm pogrzebowych ma aktywa mniejsze niż przedpłaty klientów, lokalna prasa mówi o "kryzysie zombi-sangjo"
- W Polsce branża pogrzebowa nie zbiera takich przedpłat, ale lewarowane ETF na akcje krypto-skarbcowe są dostępne dla polskich inwestorów przez zagranicznych brokerów, bez nadzoru KNF i bez ostrzeżenia
Historia, którą zaraz opowiem, brzmi jak dowcip wymyślony przez kogoś, kto chce ośmieszyć rynek krypto. Koreańska firma pogrzebowa o nazwie Bumo Sarang, co po polsku znaczy "Miłość Rodzicielska", wzięła pieniądze klientów przedpłaconych na własne pogrzeby i wpakowała je w lewarowany ETF na akcje spółki, która kupuje Ethereum. Strata przekroczyła osiem razy roczny przychód firmy. Klienci, którzy płacili od lat za to, żeby ich pogrzeb był zorganizowany, nie wiedzieli, że ich pieniądze grają o podwójną dzienną zmianę kursu BMNR na NYSE.
Brzmi absurdalnie. Jest absurdalne. I jest prawdziwe.
Co się wydarzyło i ile to kosztowało
Bumo Sarang to siódma największa firma pogrzebowa w Korei Południowej. Działa w modelu mutual aid, czyli klienci wpłacają comiesięczne lub jednorazowe sumy na poczet przyszłej organizacji pogrzebu, a firma trzyma te pieniądze przez lata, czasem dekady, zanim usługa zostanie wykonana. W raporcie audytu za 2025 rok, złożonym w koreańskiej Komisji ds. Uczciwej Konkurencji, ujawniono, że spółka zainwestowała 59,5 mld wonów (około 40 mln USD) w T-REX 2X Long BMNR Daily Target ETF. Wartość pozycji na koniec roku spadła do 10,2 mld wonów, czyli niespełna 7 mln USD. Strata papierowa: 49,3 mld wonów, w przeliczeniu około 33 mln USD.
Żeby zrozumieć skalę, warto policzyć. Strata stanowi ośmiokrotność rocznych przychodów spółki. Tłumacząc na polski grunt: gdyby średniej wielkości polski dom pogrzebowy obracający rocznie 4 mln złotych przepuścił w jednym roku 32 mln złotych pieniędzy klientów, byłaby to ta sama proporcja. Tylko że w Polsce taki dom pogrzebowy nie miałby skąd wziąć 32 mln złotych do zagrania, bo polska branża nie zbiera przedpłat na taką skalę.
Jak działa instrument, który ich zniszczył
T-REX 2X Long BMNR Daily Target ETF, ticker BMNU, to produkt zarządzany przez Tuttle Capital Management i REX Shares. Jego cel jest prosty: dostarczać dwukrotność dziennej zmiany kursu akcji Bitmine Immersion Technologies (BMNR). Bitmine to spółka, którą kieruje znany analityk Wall Street Tom Lee, i która w ciągu mniej niż roku kupiła ponad 5,2 mln ETH, czyli ponad 4,3% całego supply Ethereum. Bitmine jest dla ETH tym, czym Strategy Saylora jest dla BTC, z tą różnicą, że Strategy nigdy nie była przedmiotem dwukrotnie lewarowanego ETF dla detalicznych inwestorów.
Lewarowane ETF resetują się codziennie. To znaczy, że ich celem jest podwojenie dziennej zmiany, nie skumulowanej zmiany w czasie. Skutkiem ubocznym jest tzw. volatility drag, czyli erozja wartości przy zmiennym ryku. Jeśli akcja w jeden dzień spadnie o 20%, a następnego dnia odbije o 25%, jest na zero. Dwukrotny lewar w tej samej sekwencji to spadek o 40% i wzrost o 50%, co daje skumulowaną stratę 10%. Im większa zmienność i im dłuższy horyzont, tym większa erozja. Bumo Sarang trzymał tę pozycję przez kilka miesięcy w okresie, w którym Bitmine spadł o około 40%, a ETH o około 28% od początku 2026 roku. Dwukrotny lewar zamienił 40-procentowy spadek bazowy w katastrofę.
Co istotne, tej erozji nie da się odzyskać przez "trzymanie do odbicia". Lewarowany ETF nie wraca do punktu startowego nawet jeśli aktywo bazowe wraca. Klienci Bumo Sarang nie tracą przez to, że krypto spadło, oni tracą głównie przez konstrukcję samego instrumentu.
Dziura w prawie, której nikt nie domknął
Koreańska Komisja ds. Uczciwej Konkurencji, która nadzoruje branżę pogrzebową, pozwala firmom mutual aid inwestować połowę przedpłat klientów w dowolne aktywa. To nie regulator finansowy ustawia te zasady. Nie ma wymogu adekwatności kapitałowej, nie ma progów wypłacalności, nie ma listy zakazanych instrumentów. Jest tylko granica 50% i ogólne sformułowanie "dowolne aktywa".
Bumo Sarang zmieścił się w przepisach, kiedy kupował lewarowany ETF na akcje spółki, która kupuje Ethereum. Trzy warstwy odległości od jakiegokolwiek tradycyjnego pojęcia "bezpieczne aktywo", a wszystko legalne.
Skala problemu jest większa niż jedna firma. Dziennik Korea Economic Daily przejrzał audyty 75 koreańskich firm pogrzebowych typu mutual aid i ustalił, że 32 z nich, czyli około 43%, mają aktywa mniejsze niż łączne przedpłaty klientów. Lokalne media nazywają to "kryzysem zombi-sangjo", od słowa sangjo oznaczającego ten typ branży. To oznacza, że gdyby duża liczba klientów jednocześnie chciała wycofać swoje wpłaty, te firmy nie miałyby z czego zwrócić. W koreańskim parlamencie leży teraz sześć projektów ustaw mających zakazać spekulacyjnych inwestycji i pożyczek powiązanych w tej branży.
A teraz polski kąt, którego nikt nie chce powiedzieć głośno
Reakcja, którą widzę w polskich komentarzach pod tą sprawą, brzmi z grubsza "u nas to niemożliwe". Nieprawda. To, co jest u nas inne, to model branży pogrzebowej, która nie zbiera przedpłat na taką skalę. Reszta mechanizmu działa identycznie.
Lewarowane ETF na krypto i na spółki krypto-skarbcowe są dostępne dla polskich inwestorów detalicznych przez zagraniczne platformy maklerskie. T-REX 2X Long BMNR jest notowany na giełdzie w Stanach Zjednoczonych, więc każdy polski inwestor z kontem u brokera oferującego rynek amerykański może go kupić jednym kliknięciem. KNF nie ma jurysdykcji nad tym produktem, bo to amerykański ETF zarządzany przez amerykańską spółkę, notowany na amerykańskiej giełdzie. MiCA nie reguluje pochodnych na akcjach spółek krypto-skarbcowych, MiCA reguluje samych emitentów kryptoaktywów i platformy handlowe.
To znaczy, że polski inwestor detaliczny może dziś rano dostać reklamę "podwójna ekspozycja na ETH przez BMNR, zarabiaj 2x szybciej", kupić jednostki BMNU w pięć minut, i nie ma ani jednego polskiego regulatora, który go ostrzeże, że volatility drag zje mu kapitał nawet jeśli aktywo bazowe pozostanie w miejscu. Sprawa Bumo Sarang to nie egzotyka, to lustro.
Co z tego wynika praktycznie
Po pierwsze, lewarowane ETF nie są substytutem trzymania krypto. Nawet jeśli wierzysz, że ETH urośnie 2x w ciągu roku, lewarowany ETF na ETH nie da Ci dwukrotności tego wzrostu, dadzą Ci go w najlepszym wypadku 1,3-1,5x, w gorszym ujemnie. To jest produkt do day tradingu, do otwarcia i zamknięcia pozycji w tej samej sesji. Trzymanie BMNU lub podobnych produktów przez miesiące to gwarantowana erozja, którą dopiero przy bardzo silnym trendzie wzrostowym (40%+ rocznie bez większych korekt) lewar pokrywa.
Po drugie, nigdy nie pakuje się cudzych pieniędzy w lewarowane ETF. To, że Bumo Sarang to zrobiło, wynika z trzech rzeczy: chciwości zarządu, dziury w nadzorze i braku finansowej edukacji w branży, która historycznie inwestowała w obligacje skarbowe. Jeśli zarządzasz cudzymi pieniędzmi, lewarowany ETF na akcje spółki krypto-skarbcowej to kategoria "produktów które tłumaczy się komisji nadzoru rano, dymisją w południe".
Po trzecie, brak ostrzeżenia ze strony regulatora nie oznacza, że produkt jest bezpieczny. KNF nie ma obowiązku ostrzegać o amerykańskich ETF. To Ty, jako inwestor, masz obowiązek rozumieć, co kupujesz. Sprawa Bumo Sarang pokazuje, co się dzieje, kiedy ktoś tego obowiązku nie wypełnia, i ma do dyspozycji 40 mln USD.
Po czwarte, problem przedpłat w sektorze niefinansowym to coś, co Polska powinna obserwować z uwagą. Mamy własne odpowiedniki branży mutual aid, choć w innej skali, w postaci niektórych modeli ubezpieczeniowych, prywatnych planów emerytalnych poza IKE/IKZE i lokat strukturyzowanych z ekspozycją na krypto. MiCA nie odpowiada na pytanie, co dzieje się z pieniędzmi klienta, kiedy firma niefinansowa kupuje za nie produkt krypto-pochodny w USA. To pytanie nie ma jeszcze odpowiedzi.
Bumo Sarang to nie historia o Korei. To historia o tym, jak łatwo dziś przepuścić pieniądze klientów przez instrumenty, które wyglądają jak inwestycja, a są zakładem z dziennym resetem. Nazwa firmy, "Miłość Rodzicielska", brzmi w tym kontekście jak najgorzej skomponowany żart historii. Dla 43% koreańskich firm pogrzebowych ten żart trwa nadal.
O autorze
Michał Nalewajko
Interesuję się nowymi technologiami, kryptowalutami i AI. Nie uważam, że "kiedyś to było", tylko że "kiedyś to będzie" ;) W wolnym czasie podróżuję, gram w planszówki i gry wideo.

Poprzedni
Tokenizowane akcje mogą urosnąć do 500 mld USD. SEC szykuje przełom dla rynku RWA

Następny
Uniwersytet Harvarda sprzedaje swoje ETH. Uczelnia uległa złym nastrojom inwestorów?
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
ObserwujGoogle News
Newsletter Bitcoin.pl
Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.
Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności

