Jak TE czynniki wpływają na rynki? Co musisz wiedzieć, by zarobić, a nie stracić na kryptowalutach?
Jacek WalewskiRedaktor Bitcoin.pl

Możliwe, że na naszych oczach zaczyna się hossa na kryptowalutach. Tym ważniejsza jest więc dziś znajomość fundamentów rynku, a także czynników, które wpływają na wycenę bitcoina. I nie chodzi tylko o technikalia, to, jak działa blockchain, czy o ograniczoną podaż BTC. Ważniejsze dziś wydają się dane makroekonomiczne.
Dane makroekonomiczne, czyli właściwie co?
Inwestor musi znać podstawowe znaczenie danych makroekonomicznych. O ile np. każdy wie, czym jest niższe czy wyższe bezrobocie, tak pojęcie inflacji jest już bardziej złożone. Wyróżniamy m.in. inflację konsumencką i producencką.
Wskaźnik cen dóbr produkcyjnych (z ang. producer price index, PPI) pomaga w pokazaniu zmian poziomu cen ustalanych przez producentów na różnych etapach procesu wytwarzania dóbr. To jedna z miar poziomu inflacji.
Równie ważna jest inflacja konsumencka, zapewne najważniejsza dla przeciętnego Kowalskiego czy Smitha. Ta miara pomaga nam w zrozumieniu, jak zmieniają się ceny produktów i usług.
Dlaczego jednak inflacja jest tak ważna? Powód jest prosty. Czym jest wyższa, tym pieniądz traci wartość, co wymusza banki centralne do reakcji: zacieśnienia polityki monetarnej. W praktyce oznacza to, że stopy procentowe idą w górę, co ma przełożenie na rynki finansowe. "Droższy" pieniądz (jego pozyskanie z banku kosztuje cię więcej) nie jest już tak chętnie lokowany w aktywa ryzykowne, czyli akcje czy kryptowaluty. Do tego rynek ucieka na poletko obligacji skarbowych, które w otoczeniu wyższych stóp proc. są ciekawą i zarazem dość bezpieczną inwestycją. Oznacza to jednak spadki np. na rynku kryptowalut.
Początek problemów
Właściwie od lat wszyscy byliśmy przyzwyczajeni do niskich, niemal zerowych stóp procentowych. To za ich pomocą świat pokonał kryzys bankowy z 2008 r. - po prostu go "zadrukował". Problemy zaczęły się jednak, gdy władze próbowały wyjść z lockdawnów, czyli po pandemii COVID-19.
Zniesienie pandemicznych obostrzeń poskutkowało niespotykanym od lat wzrostem inflacji konsumenckiej. Dynamika wzrostu cen w Stanach Zjednoczonych osiągnęła w połowie 2022 r. poziom 9,1%, co było najwyższą wartością od 1981 roku. Tak wysokie odczyty wskaźnika CPI zmusiły Rezerwę Federalną (Fed) do zdecydowanego zacieśniania polityki monetarnej
- wspomina Arkadiusz Jóźwiak, redaktor naczelny portalu Comparic.pl.
Fed wziął się do pracy i podniósł oprocentowanie z niemal zera do ponad 5%.
Wzrost stopy funduszy federalnych z 0,25 do 5,5%, a więc do najwyższych wartości od początku 2001 roku pozwolił ujarzmić drożyznę, w efekcie czego od lipca 2022 r. obserwujemy stopniowy spadek wskaźnika CPI w USA
- dodaje w rozmowie ze mną Jóźwiak.
Warto w tym momencie pojąć kolejną prawidłowość. Po pierwsze, działania Fedu nie przyniosły efektu od razu. Inflacja zaczęła spadać, ale znalezienie się na akceptowalnym przez władze poziomie - nieco ponad 2% - zajęło wiele miesięcy. Do tego, co podkreśla ekspert z Comparic.pl, "nie oznacza to, że ceny przestały rosnąć".
One rosły i rosną wciąż, choć odbywa się to w znacznie wolniejszym tempie. Według najnowszych danych amerykańskiego Biura Statystyki Pracy (BLS), dynamika wzrostu cen wyniosła w sierpniu 2024 r. 2,5%, co jest najniższą wartością od lutego 2021 r.
- tłumaczy.
Skąd wolta Fedu?
No dobrze, skoro jednak ceny nadal rosną, dlaczego bank centralny USA (a także banki centralne innych krajów) zdecydował się na cięcie stóp? Po pierwsze, ekonomiści uważają, że niska inflacja (czyli taka na poziomie ok. 2-2,5%) jest akceptowalna, a wręcz dobra dla gospodarki (czy tak jest, to temat na osobny artykuł). Do tego na rynkach w USA zauważono niebezpieczne ochłodzenie nastrojów. Bezrobocie zaczęło rosnąć, a wskaźniki dot. aktywności firm wskazywały na potencjalną recesję. Fed stanął więc przed dylematem: nadal utrzymywać wysokie stopy i walczyć z inflacją, czy jednak nie ryzykować i zacząć cięcia. Postawił na to drugie. W ten sposób chce teraz pobudzić gospodarkę - pieniądz znów będzie "tańszy", co będzie zachętą do obracania nim, czyli inwestowania (nie tylko na giełdzie, ale też tworzenia nowych miejsc pracy).
Na uwagę zasługuje skala ostatniej obniżki. Wyniosła ona wszak aż 50 punktów bazowych. Jakby tego było mało, znaczna część decydentów Fedu sygnalizuje konieczność dalszego luzowania o kolejne 50 pb. na posiedzeniach w listopadzie oraz grudniu br.Tak gołębie nastawienie Rezerwy Federalnej wyraźnie kontrastuje z deklaracjami decydentów Fed sprzed kilku miesięcy, kiedy to zapewniali oni, iż przed końcem tego roku obniżą stopy procentowej jedynie raz o 25 pb.Teraz skala możliwych obniżek wynieść może zaś 150 pb, a więc 6-krotnie więcej, a przecież to dopiero początek. Oczekuje się wszak, że stopa funduszy federalnych obniżana będzie dalej także na większości przyszłorocznych posiedzeń monetarnych
- podsumowuje to, co może nas czekać w kolejnych miesiącach Jóźwik.
To dla inwestorów kryptowalut dobre wieści
Oczywiście, nie wiadomo, czy to wystarczy do tego, by gospodarka nie popadła w recesję. O tym przekonamy się, gdy poznamy kolejne odczyty dot. rynku pracy czy aktywności gospodarczej. Dla rynków akcji i kryptowalut pierwsze cięcie stóp okazało się sygnałem do wzrostów.
Luzowanie polityki pieniężnej bezpośrednio przyczynia się bowiem do obniżenia kosztów związanych z utrzymaniem długu, spadkiem rentowności kont oszczędnościowych, lokat i papierów dłużnych oraz wzrostem apetytu na ryzyko, co w konsekwencji wspiera wzrost aktywów ryzykownych takich jak akcje czy kryptowaluty
- tłumaczy mój rozmówca.
Czyli jesteśmy już teraz skazani na sukces, hossę na papierach wartościowych, bitcoinie i altcoinach? Chciałbym odpowiedzieć z pełną stanowczością, że tak. Tyle że muszę do tej beczki miodu dolać łyżeczkę dziegciu. Oczywiście, tak jak bardzo słusznie wskazuje Arkadiusz Jóźwik, obniżanie stóp proc. pobudzi rynki i już teraz prowokuje wzrosty. I te zapewne będą kontynuowane.
Odpowiedzialny inwestor będzie jednak nadal śledził kolejne odczyty inflacji czy danych z rynku pracy oraz przemówienia np. Jerome Powella, który stoi na czele Fedu. Chodzi o to, że rosnące gwałtownie bezrobocie niekoniecznie napędzi hossę. A to temu, że jeżeli Amerykanie zaczną obawiać się o swoje etaty nie będą lokować kapitału na parkiecie. To logiczne: inwestujesz, gdy jesteś pewny o swoją przyszłość i dochody. Inaczej wolisz trzymać pieniądze w skarpecie.
Podsumowując, przed nami najpewniej "zielone" miesiące. Fed zaczął obniżki stóp, kapitał już teraz zaczyna wracać na rynki. Pamiętaj jednak, by nie popadać jeszcze dziś w zbytnią euforię. Nadal śledź dane, jakie publikują amerykańskie władze. Mogą one zadecydować o ostatecznym kierunku kursu BTC i innych ryzykownych aktywów.
Tekst nie ma charakteru porady inwestycyjnej!
O autorze
Jacek Walewski
Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Poprzedni
Harvard opracowuje "Nowy projekt Bretton Woods". Bitcoin uratuje USA?
Studenci Harvardu uruchamiają „Nowy projekt Bretton Woods”. Cel? Rozwiązać problem zadłużenia USA.

Następny
Poznaj CET, token napędzający rozwój i innowacje CoinEx
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
ObserwujGoogle News
Newsletter Bitcoin.pl
Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.
Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności

