fbpx

Ciekawostki

Jak psuto w przeszłości pieniądz w Polsce. Część 8. Hiperinflacja

Poprzednią część zakończyliśmy w momencie, gdy Polska, choć ponownie była na mapach Europy, przechodziła poważny kryzys. Inflacja galopowała, rządy często […]

bitbay

Poprzednią część zakończyliśmy w momencie, gdy Polska, choć ponownie była na mapach Europy, przechodziła poważny kryzys. Inflacja galopowała, rządy często się zmieniały, a konflikt polityczny doprowadził do tragicznego wydarzenia – zamordowania pierwszego w dziejach naszego kraju prezydenta – Gabriela Narutowicza. Za rogiem czaiła się też hiperinflacja.

Nowym prezydentem został Stanisław Wojciechowski. Na premiera wybrano Władysława Sikorskiego, późniejszego szefa rządy emigracyjnego w czasie II wojny światowej.

Próba ratowania gospodarki

W styczniu 1923 r. prezydent zwołał naradę wszystkich dotychczasowych ministrów skarbu. Efektem miał być plan ratunkowy dla gospodarki. Obrady opisał w swoich notatkach marszałek Sejmu Maciej Rataj. Dość barwnie scharakteryzował charaktery ex-szefów resortu skarbu. I tak Michalski okazał się „bufonem”, Englich „robi wrażenie mało inteligentnego bankiera”, Karpiński był „nijaki”. Rataj podkreślił, że „konferencja nie jest zmarnowana”. Ponoć politycy i ekonomiści przeanalizowali źródła problemów. Ważną rolę w debacie odegrał Władysław Grabski, „który wykazał, że stabilizacja marki [polskiej] za Michalskiego była pozorna, gdyż w rzeczywistości siła kupcza marki [polskiej] od stycznia 1922 r. do czerwca 1922 r. stale malała”. Sam obgadywany Michalski był „znów niesmaczny”.

Z zapisków wiemy, że Sikorski chciał oddać tekę ministra skarbu Steczkowskiemu, ale ten odmówił. Ostatecznie próbę ratowania gospodarki wziął na siebie Grabski, który miał stanąć na czele resortu.

Grabski chciał rozłożyć stabilizację gospodarki na trzy lata. Uważał, że konieczne są reformy: skarbowa i walutowa. Planował zacząć od wypracowania równowagi budżetowej. W jaki sposób? Założył konieczność wdrożenia ograniczenia wydatków, głównie o charakterze wojskowym i dopłat do kolei. Jeśli ktoś chciałby teraz zarzucić mu lekkomyślność (w końcu za kilkanaście lat miała wybuchnąć II wojna światowa, a armii nie buduje się w dwa lata!), od razu warto dodać, że Adolf Hitler miał dojść do władzy w Niemczech za dekadę, zaś bolszewicy dopiero instalowali się u sterów władzy na wschodzie. Sam Stalin miał przejąć kontrolę w ZSRR dopiero po śmierci Lenina, zaś ten w 1923 r. jeszcze żył. W 1923 r. niewiele wskazywało na to, że Europie grozi kolejny wielki konflikt. Na razie wszyscy leczyli rany po poprzednim.

Co do samych kolei – w pierwszych latach niepodległości rząd dopłacał do tego rynku, utrzymując niskie taryfy kolejowe, co miało pomagać w odbudowie gospodarki. Teraz taryfy miały zdrożeć.

Władysław Grabski

Grabski chciał też waloryzacji podatków. Dotąd były one opłacane wg. wartości nominalnej, co w warunkach wysokiej inflacji zachęcało do opóźniania wpłat, a tym samym budżet zyskiwał mniej, niż powinien i niż zakładano. Teraz podatki miano zacząć obliczać wg. miernika indeksu cen hurtowych. Zaczęto wyliczać je na bazie kursu franka szwajcarskiego.

Nagle zdarzył się cud. Inflacja wyhamowała. Mało tego, Grabski działał tak sprawnie, że gdy w maju 1923 rząd ponownie się zmienił, Wincenty Witos, nowy premier, zaproponował mu pozostanie w gabinecie. Ten zgodził się, ale pod warunkiem akceptacji jego programu. Pokazuje to jednak pewną dojrzałość polityczną ówczesnych elit. W końcu zaczęło się liczyć dobro wspólne, a nie tylko walka o stołki. Inna sprawa, że ministerstwo skarbu nie było nazbyt atrakcyjnym miejscem pracy w tamtym okresie…

Załamanie kursu

Niestety chwilę później nastąpiło załamanie kursu marki niemieckiej, co pociągnęło za sobą krach także na marce polskiej. Grabski opanował sytuację, ale zaczął być krytykowany przez kolegów z nowego rządu. Ci – niezbyt rozumiejąc chyba, jak działa rynek – zaczęli go podejrzewać o krecią robotę. Sejm zaczął też zwlekać z wprowadzeniem w życie ustaw Grabskiego. A przed chwilą pisaliśmy o dojrzałości polskich elit…

30 czerwca 1923 r. Grabski podjął decyzję o dymisji. Za dolara zaczęto płacić 105 tys. marek.

Hiperinflacja

Polska wchodziła już w hiperinflację. Co w praktycznie oznacza to pojęcie? Nie tylko bardzo gwałtowną inflację, ale taką skalę zjawiska, w której nie nakręca ona już koniunktury, a po prostu pustoszeje gospodarkę. Produkcja zaczyna spadać, bezrobocie rośnie. Ekonomiści spierają się, w którym miejscu inflacja wchodzi w wersje z przedrostkiem „hiper”, ale większość stawia na wartość 50 proc. w skali miesiąca.

Żeby jeszcze bardziej zobrazować wam, jak wygląda rynek objęty hiperinflacją, wyobraźcie sobie, że prowadzicie w takich warunkach sklep. Ceny towarów rosną z godziny na godzinę. Co zrobi przedsiębiorca? Zamknie sklep, bowiem sprzedaż produktów, które zyskują gwałtownie na cenie się mu nie opłaca. W konsekwencji nie ma też sensu zamawianie nowego towary. Spadają zamówienia u producentów. Rośnie bezrobocie, ponieważ sklepikarz zwolnił już ekspedientkę, zaś producent swoich pracowników.  W tle zanikają też plusy związane z tzw. „premią eksportową” i kraj traci swoją uprzywilejowaną pozycję w handlu międzynarodowym.

Następca Grabskiego starał się walczyć z tym zjawiskiem, jak tylko mógł. Hubert Ignacy Linde – bo o nim mowa – wprowadził w życie ustawę swojego poprzednika dot. podatku majątkowego. Niestety wpadł na niezbyt mądry pomysł i zmodyfikował jej założenia. Grabski zakładał, że da ona budżetowi 600 mln marek polskich. Linde założył aż 1 mld. Nie dość, że rozpoczęło to fatalny trend zakładania nierealistycznych założeń budżetowych, to jeszcze nowe przepisy miały uderzyć w majątki rolników, co w praktyce okazało się najtrudniejszą częścią planu do realizacji.

W praktyce Linde ugruntował wizerunek Grabskiego jako niezastąpionego ministra. Próbował też rozmawiać w sprawie pożyczek zagranicznych z bankiem Morgana. Bez efektów…

Jego następca Władysław Kucharski cieszył się poparciem legendy dyplomatycznych walk o niepodległość – Romana Dmowskiego. Nie wiadomo, co lider endecji w nim widział, ale swoimi działaniami Kucharski doprowadził do hiperinflacji rzędu 360 proc. w skali miesiąca. W sprawie pożyczek negocjował z Bankiem Anglii, gdzie popisał się taką niekompetencją, że Anglicy zaczęli podejrzewać go o to, że jest… oszustem! Jakby tego było mało, nasz minister pokłócił się czołową postacią brytyjskiej finansjery Edwardem Youngiem.

Hiperinflacja a banknoty

Hiperinflacja jest dobrze zobrazowana na banknotach z lat 1921 – 1923. W 1921 r. największym nominałem w Polsce było 5 000 marek polskich. W marcu 1922 r. – 250 000 marek. W sierpniu 1923 r. na rynku pojawił się banknot o nominale 10 000 000 marek. Na początku 1924 r. ten ostatni był warty 1 dolara! Polska już nie zmierzała w kierunku katastrofy. Gospodarcza apokalipsa trwała w najlepsze, zaś politycy nie potrafili jej zatrzymać.

Napięcia społeczne

Dalszą konsekwencją kryzysu były ogromne napięcia społeczne. W listopadzie 1923 r. w Krakowie wojsko starło się z robotnikami.

Zresztą podobne zjawisko obserwować można było w Niemczech, gdzie także hiperinflacja niszczyła gospodarkę. Także w listopadzie ’23 Adolf Hitler z grupą współpracowników podjął pierwszą próbę przejęcia władzy. W wyniku tzw. puczu monachijskiego jego siły starły się z policją, a sam lider nazistów trafił do więzienia. Tam wpadł na genialny pomysł – po co wywoływać pucz, skoro można wygrać demokratyczne wybory…

W tym samym czasie w Hamburgu komuniści próbowali rozpętać powstanie. Także nie mieli dużo szczęścia.

Zapaść gospodarcza i hiperinflacja budziły jednak nadal liczne demony…

CDN.

coinquista rejestracja na gieldzie

Satsback bitcoin cashback

Black Friday Promotion

Newsletter

Więcej niż bitcoin i kryptowaluty. Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą politykę prywatności.