Dla wnikliwych

Jak myślano o pieniądzu. Część 2. Majątek zbudowany na zakazie

Kilka dni temu analizowaliśmy to, jak o pieniądzach myślano w starożytności. Na końcu wspomnieliśmy o tym, że dość krytyczne myślenie […]

Data publikacji: 9 lipca 2020

bitbay

Kilka dni temu analizowaliśmy to, jak o pieniądzach myślano w starożytności. Na końcu wspomnieliśmy o tym, że dość krytyczne myślenie o pożyczaniu pieniędzy pozytywnie wpłynęło na losy jednej z nacji. Dziś wyjaśnimy wam, o kogo nam chodziło.

Żydzi a lichwa

Tak, w tej części zajmiemy się Żydami. Nim jednak dokładnie odpowiemy na pytanie, dlaczego zyskali oni na pewnych zakazach, jakie w średniowieczu wprowadzili chrześcijanie, przyjrzyjmy się samej idei pieniądza w świecie judaizmu.

Żydzi posługiwali się w handlu pieniędzmi perskimi, greckimi i rzymskimi. Nie oznacza to jednak, że nie mieli swoich monet. Mieli szekle – srebrne monety w formie pierścieni (co ciekawe, podobną formę monet zastosowano w starożytnych Chinach).

Można uznać, że chrześcijaństwo i sama Biblia zrewolucjonizowały myślenie o pieniądzach jako takich. Jałmużna stała się dzięki temu czymś niemal obowiązkowym dla wiernego wyznawcy. Nie chodziło jednak tyle o pomaganie ubogim, ale też datki na Kościół jako instytucję.

“Każda dziesięcina z ziemi, z zasiewów z ziemi albo z owoców drzewa należy do Pana, jest rzeczą poświęconą Panu. Jeśli kto chce wykupić część swojej dziesięciny, to doda do niej jedną piątą. Każda dziesięcina z bydła większego lub mniejszego, które przechodzi pod laską pasterską, jest rzeczą poświęconą Panu. (…) Złożysz dziesięcinę z plonu wszelakiego nasienia, z tego, co rokrocznie ziemia rodzi”

– pisano o podatkach w Biblii.

Ciekawym aspektem było też to, że zniknęła już różnica pomiędzy pożyczaniem pieniędzy a jałmużną. Co siedem lat umarzano też długi! W Księdze Powtórzonego Prawa można znaleźć taki oto fragment:

Pod koniec siódmego roku przeprowadzisz darowanie długów. (…) Każdy wierzyciel daruje pożyczkę udzieloną bliźniemu, nie będzie się domagał zwrotu od bliźniego lub swego brata, ponieważ głoszone jest darowanie ku czci Pana. Od obcego możesz domagać się zwrotu (…)”.

Ponoć coś takiego miało się jednak opłacać pożyczającemu:

“(…) u ciebie nie powinno być ubogo. Pan bowiem pobłogosławi ci w ziemi (…)”

Dalej robi się zaś jeszcze ciekawiej.

“Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wieloma narodami, ale one nad tobą nie zapanują”

– to niejako tłumaczy późniejszą otwartość Żydów do pożyczania pieniędzy chrześcijanom.

Marzenia a rzeczywistość

Pamiętajmy jednak o jednym. Powyższe zapisy stanowiły pewną teorię. Tę niemal zawsze naginano pod praktykę. Słowa boże o umarzaniu długów brzmiały pięknie i szlachetnie, ale oznaczały jedno: tłumienie rozwoju rynku. Żydowscy finansiści bali się pewnej oczywistości: tego, że pożyczkobiorcy nie będą spłacać zaciąganych długów licząc na ich umorzenie.

Z kontrowersyjnym, nieżyciowym zapisem trzeba było więc coś zrobić. Rabin Hillel Starszy, jeden z przywódców faryzeuszy, czyli jednego z bractw żydowskich, znalazł rozwiązanie. Przedstawił taką interpretację zaleceń bożych, która pozwalała nadal domagać się długu mimo roku szabasowego.

W Torze w kilku miejscach nadal powtarza się jednak zakaz lichwy. W Księdze Wyjścia znalazł się zaś zapis mówiący o tym, że od pożyczonych kwot nie wolno pobierać żadnych odsetek. Podobnie Księga Kapłańska sugeruje pomaganie słabszym i biedniejszym bez czerpania z tego zysków.

Korzystać z ograniczeń

Na wstępnie wspomnieliśmy o tym, że Żydzi korzystali z pewnych ograniczeń, jakie wprowadziło chrześcijaństwo. O co chodzi? Już tłumaczymy. Temat lichwy ciągnął się od stuleci. W poprzedniej części pisaliśmy o tym, że już Arystoteles twierdził, pożyczanie pieniędzy na procent nie jest fair, bo – jak argumentował – pieniądz niczego nie produkował sam z siebie. Temu za pożyczenie komuś krowy dającej mleko mogłeś żądać opłaty, ale za pożyczkę pewnej kwoty już nie.

Na początku średniowiecza, gdy odbudowywano gospodarkę po upadku Imperium Rzymskiego, nikt nie dyskutował o idei długu i lichwy – wiadome było, że rynki trzeba rozruszać inwestycjami. Pokazuje to zresztą, jak ludzie dość elastycznie podchodzą do wszelkich ideologii i religii, gdy brakuje im pieniędzy…

Wszystko zaczęło się powoli zmieniać dopiero w XI w. Wtedy na dobre odbudowano już gospodarkę, ale towarzyszył temu rozwój rynku lichwiarzy i surowo oprocentowanych pożyczek. Nie uszło to uwadze duchownych, którzy – niczym dobrzy pasterze – musieli zacząć walczyć z tym procederem, by uratować zabłąkane dusze lichwiarzy.

Drugi sobór laterański w 1139 r. potępił w końcu lichwę, ale nie nazwał jej jeszcze przestępstwem. Był to jednak tylko wstęp do otwartej walki Kościoła z pożyczaniem środków na procent. Papież Urban III odwołując się do wersetu 36. z 6. rozdziału Ewangelii wg. św. Łukasza już w ogóle się nie cackał: nazwał lichwę grzechem śmiertelnym.

Pamiętajmy jednak, że mówimy tu o średniowieczu, okresie, w którym Kościół był ponad władcami świeckimi, a ludzie żyli w przekonaniu, że celem działania tu na zmieni jest dostąpienie zbawienia. Grzech śmiertelny – to brzmiało niemal dosłownie, mogło oznaczać śmierć dla duszy, a tym samym zaprzepaszczenie szansy na żywot w Niebie.

To jednak nie koniec. W „Boskiej komedii' Dante porównał pożyczających na procent do… sodomitów. Z kolei Tomasz z Akwinu zauważał, że tego typu transakcję „pieniądze za pieniądze” są bez sensu. Uważał, że prawdziwą wartość może mieć koń, krowa czy zboże, ale nie moneta! Stąd wywodził, że lichwa nie ma ani sensu, ale też jest niesprawiedliwa. Z czasem uznał, że lichwiarze to nie tylko sodomici, ale nawet mordercy.

Dochodziło do istnych szaleństw. W 1310 r. rada miejska w Moguncji zmusiła władze cmentarne do wykopania zwłok niedawno zmarłych lichwiarzy. Dlaczego? Chodziło o potwierdzenie, że ci byli grzesznikami. Dowodem miało jakoby być to, że ciała były… zgniłe i częściowo już zjedzone przez robaki.

Ostatecznie papież Klemens V ogłosił zakaz lichwy i unieważnił prawa świeckie, które legalizowały taką działalność. To tak, jakby dziś Watykan zdelegalizował firmy z rynku tzw. chwilówek!

Wszystko to sprawiło jednak, że miejsce chrześcijan-lichwiarzy zajęli Żydzi. Zresztą Kościół musiał coś zrobić z tymi ostatnimi. Mieli oni bowiem zakaz uprawiania ziemi i pracownia w handlu. Mogli parać się tylko wolnymi zawodami, w tym właśnie pożyczaniem pieniędzy. Ich religia też – jak już wspomnieliśmy – zezwalała im na udzielanie pożyczek innym nacjom. Paradoksalnie Kościół pomógł więc Żydom, choć zrobił to niechcący. Sprawił bowiem, że ci zajęli się biznesem o wiele bardziej opłacalnym niż uprawianie warzyw czy hodowla bydła.

Jednocześnie oznaczało to coś innego: początek problemów Żydów. Ci bogacili się na lichwie, co wzbudzało zazdrość, ale też prowadziło do tego, że jako nacja kojarzyli się właśnie z ludźmi chciwymi i niszczącymi innym pod względem finansowym. Byli też konkurencją dla chrześcijańskich bankierów, którzy oczywiście nadal działali, ale nie nazywali odsetek odsetkami. W dłuższej perspektywie ta rodząca się niechęć do Żydów okazała się tragiczna w skutkach.

CDN.

geco-one-bitcoin-trading

rozliczanie kryptowalut rozlicz kryptowaluty

Satsback bitcoin cashback

Black Friday Promotion