bitcoin.pl logo
BTC-5.24%
Bitcoin
$63,432.91231 853 zł
Bitcoin w mediach
2024-08-13
5 min czytania

Elon Musk przeprowadził wywiad z Donaldem Trumpem. O czym rozmawiali przedsiębiorcy?

Jacek Walewski
Jacek WalewskiRedaktor Bitcoin.pl
Donald Trump gościem Elona Muska na X (Twitter)
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
W nocy Elon Musk przeprowadził na X wywiad z Donaldem Trumpem. Wielu spodziewało się przełomu, ekscytujących deklaracji kandydata na prezydenta. A jak wyszło?

Czy leci z nami... Elon Musk?

Wywiad zaczął się od wpadki. Przez nieco ponad 40 minut na streamie... nic się nie działo. Ponoć powodem było nie spóźnienie się Muska czy Trumpa (czy, jak na Bitcoin 2024, działania służb), ale atak DDOS.
Gdy transmisja wystartowała szef Tesli zaczął od pochwały swojego rozmówcy, który w czasie niedawnego zamachu na jego życie wykazał się odwagą.
Od razu wiedziałem, że to kula. Od razu wiedziałem, że trafiła mnie w ucho (...). To był cud. Dla tych, którzy nie wierzą w Boga - wszyscy musimy się nad tym zastanowić. Sam jestem wierzący, teraz wierzę jeszcze mocniej
- odpowiedział na to Trump.

To wina Harris!

Po wątku cudownego ocalenia panowie przeszli do bardziej przyziemnych kwestii. Obwiniania Kamali Harris za to, co dzieje się na granicy amerykańsko-meksykańskiej.
Tu na chwilę się zatrzymam. Prezydent Joe Biden w czasie swojej prezydentury zlecił Harris poważne zadanie: uszczelnienie południowej granicy USA. Wielu obserwatorów polityki amerykańskiej twierdzi, że zrobił to celowo. Chodziło o osłabienie pozycji wiceprezydent, by ta nie mogła zastąpić go w 2024 r. w wyścigu prezydenckim. Jak wiesz, nie udało się. Biden został najpewniej zmuszony do zakończenia kariery politycznej i zastąpiła go jego formalna zastępczyni. I tak, ta sama, która - co jest prawdą - nie poradziła sobie z uszczelnieniem granicy. Było to jednak zadanie, którego nie udałoby się wykonać nikomu (temu też, jak wspomniałem Biden zlecił to Harris).
donald trump elon musk
W nocy wątek granicy wrócił w rozmowie Muska z Trumpem.
Myślę, że ona [Harris] jest bardziej niekompetentna niż on [Biden]
- powiedział ten drugi.
Potem zapytał, gdzie Harris "była przez trzy i pół roku?".
Mogłaby zamknąć granicę, on [Biden] i tak by nie wiedział, co się dzieje
- dodał.
Czy to kwestia intencji, czy kompetencji, nie mamy bezpiecznej granicy. Ludzie płyną przez nią tak, że czasami to przypomina apokalipsę zombie
- wtórował politykowi Musk.
Oni przychodzą zewsząd
- dodał Trump, inspirując autorów tytułów horrorów.
Jak oceniam ten fragment rozmowy? Cóż, Republikanin, gdy rządził, też nie poradził sobie z problemem południowej granicy. To kwestia, której nie da się prosto rozwiązać bez współpracy z rządami krajów, z których uciekają imigranci. Tyle że i to nie jest takie łatwe do realizacji. Amerykanie są po prostu skazani na problem z nielegalnymi imigrantami.

Donald Trump: Za moich rządów wojny by nie było!

Następnie pojawił się wątek, który powinien interesować Polaków. Chodzi o wojnę na Ukrainie. Trump ponownie próbował się przekonać wszystkich do tego, że gdyby to on rządził konflikt by nie wybuchł.
I oczywiście, za jego kadencji nie wybuchła żadna nowa wojna z udziałem USA. Słuszna była chyba też "doktryna szaleńca", którą stosował Trump i jego współpracownicy (niektórzy twierdzą, że inspirowali się "szaloną" prezydenturą Richarda Nixona). Wizerunek nieobliczalnego prezydenta mógł odstraszać geopolitycznych rywali raczej do siadania przy stole negocjacyjnym, a nie szybkiego wyciągania pistoletu.
Tak też starał się to przedstawiać Trump.
Rozmawialiśmy z Putinem. [Ukraina] to było jego oczko w głowie. Ale mówiłem mu: nigdy tego nie rób, nigdy tego nie rób. Nord Stream też zamknąłem. Mówiłem: nie rób tego, Władimirze. A on powiedział: nie ma mowy. A ja powiedziałem: a właśnie, że jest!
- wspominał.
Czy te rozmowy faktycznie tak wyglądały? Trochę jak tresowanie niegrzecznego psiaka? Wątpliwe. Zapewne w kuluarach już wtedy trwały rozmowy na linii Waszyngton-Moskwa dot. Ukrainy. Możliwe, że zawarto wtedy jakiś deal, który powstrzymał Rosję przed atakiem, a który to został zerwany po przejęciu władzy przez Bidena. To już jednak pytania dla historyków. Trump wykorzystuje jednak swoją "pokojową" prezydenturę, jak tylko może. I takie jest jego prawo.
Ukraina nie ma teraz wystarczająco dużo ludzi. Wysyłają na front bardzo młodych i bardzo starych żołnierzy. Mogłem to powstrzymać. Mądry prezydent by to powstrzymał. Ale u władzy był wtedy człowiek, który zadziałał odwrotnie. Rzucał głupie groźby. Coś takiego może przynieść trzecią wojnę światową. Na Bliskim Wschodzie też może się zacząć trzecia wojna światowa
- tłumaczył nam świat Republikanin.
W kwestii Europy pojawił się znów temat pieniędzy wydawanych na obronność. Tu wyszedł Trumpowski cynizm i gra na zwolenników izolacjonizmu.
Dlaczego płacimy za obronę Europy więcej niż Europa? To się nie spina
- mówił były prezydent.
Tu muszę wskazać na słonia w pokoju. USA są największym płatnikiem NATO. Niektóre kraje tego sojuszu nie wydają na zbrojenia nawet minimum - 2%. Tyle że Amerykanie muszą wspierać NATO, bowiem realnie na tym korzystają. Jako hegemon zarabiają na marży, na handlu, na tym, że mają swoje wpływy w niemal każdym regionie świata. Nie muszą, jak biedne gospodarki, generować zysków za pomocą produkcji (co swoją drogą jest dla niektórych stanów z tzw. pasa rdzy problemem - ucieka stamtąd przemysł, a robotnicy tracą zajęcie). W jakimś sensie stają się narodem rentierów - zarabiają dzięki kapitałowi, na marżach, a nie na pracy fizycznej. Gwarantem tego jest jednak armia USA, a co za tym idzie m.in. NATO.
Trump jednocześnie jednak nie chciał nigdy wcale - co zarzucają mu jego krytycy - wyprowadzać swojego kraju z Sojuszu. Doskonale wie, że jego kraj zyskuje dzięki temu, że amerykańskie bazy wojskowe znajdują się w kluczowych regionach na globie (z powodów, jakie opisałem powyżej). Po prostu walczy o tradycyjny, izolacjonistyczny elektorat. I tyle. To tylko cynizm i polityka.

Wątek nowych technologii

Czytasz to jednak zapewne ze zniecierpliwieniem i czekasz na wątek kryptowalut. Ten się jednak nie pojawił. Tak, Trump, który chce być "kryptoprezydentem", marzy o zakończeniu wojny Białego Domu z rynkiem blockchaina, nawet nie zająknął się o tym, że jest coś takiego jak bitcoin! Sam Musk, też przecież fan dogecoina, go o to nie zapytał.
Trump wspomniał tylko o sztucznej inteligencji. Wyjaśnił, że trzeba wydobywać paliwa kopalne, bo AI pochłania dużo energii. W tym miejscu po raz pierwszy (i ostatni) Musk wyszedł z roli fana Republikanina i zaczął udawać dziennikarza. Wskazał, że świat musi jednak zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Wątek ten nie został jednak pociągnięty.
Jak oceniać wywiad Muska z Trumpem? Właściwie rozmowa była nudna i nijaka. Przypominała kolejny wiec wyborczy, a nie ciekawą, merytoryczną debatę.
Osobiście zaskoczył mnie brak wątku kryptowalut. Coraz bliżej mi do tezy, zgodnie z którą Trump zbiera pieniądze od fanów bitcoina, a sam niekoniecznie jest przekonany do problockchainowych reform. Z drugiej strony, nawet jego krytycy zauważają, że w czasie pierwszej kadencji starał się realizować swoje obietnice wyborcze.
Dziś sondaże nie dają byłemu prezydentowi przewagi nad Harris. Właściwie szansa na jego wygraną wynosi 50%. I choć wywiad z Muskiem okazał się rozczarowujący, branża nadal musi pokładać w Trumpie swoje nadzieję.

O autorze

Jacek Walewski
Jacek Walewski

Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności