Kluczowe wnioski
- Amerykańskie stablecoiny stanowią obecnie 98 procent rynku, podczas gdy podaż europejskich stablecoinów stanowi zaledwie 0,3 procent globalnego koszyka.
- Europejski Bank Centralny blokuje złagodzenie przepisów liquidity dla emitentów prywatnych stablecoinów, obawiając się odpływu depozytów i utraty kontroli nad stopami procentowymi.
- Oficjalną odpowiedzią strefy euro na dominację amerykańskich stablecoinów ma być cyfrowe euro, którego wdrożenie zaplanowano dopiero na 2029 rok.
Europejski Bank Centralny podjął zdecydowane kroki w celu zatrzymania finansowej dominacji Stanów Zjednoczonych w sektorze cyfrowych płatności. Europejscy inwestorzy i konsumenci odpowiadają dziś za 38 procent globalnych transakcji na rynku stablecoinów. Jednocześnie tokeny odzwierciedlające powiązane z euro stanowią margines rynku. Ta dysproporcja wywołała kryzysową debatę unijnych ministrów finansów oraz przedstawicieli bankowości centralnej podczas nieformalnego szczytu Rady ds. Gospodarczych i Finansowych w cypryjskiej Nikozji.
Zagrożenia dla płynności banków komercyjnych
Christine Lagarde oficjalnie ogłosiła, że niekontrolowany rozrost prywatnego pieniądza cyfrowego uderzy w fundamenty europejskiego systemu finansowego. Masowy odpływ oszczędności z tradycyjnych kont osobistych na rzecz cyfrowych ekwiwalentów dolara pozbawi banki komercyjne podstawowej bazy depozytowej. Konsekwencją będzie drastyczne ograniczenie akcji kredytowej w strefie euro i zaostrzenie warunków finansowania dla przedsiębiorstw.
Scenariusze testowe przeprowadzone przez analityków EBC pod koniec 2025 roku wykazały, że rynek prywatnych aktywów dolarowych o wartości 2 bilionów dolarów stanie się bezpośrednim pasem transmisyjnym dla amerykańskich kryzysów płynnościowych, które uderzą w Europę.
Wpływ tych procesów na gospodarkę wykracza poza sektor komercyjny. Gdy kapitał ucieka w prywatne ekwiwalenty walut, tradycyjne mechanizmy transmisji monetarnej przestają działać. Decyzje EBC dotyczące stóp procentowych tracą przełożenie na realny rynek, ponieważ systemy rozliczeniowe oparte na tokenach omijają oficjalny obieg bankowy.
Konflikt instytucjonalny wokół regulacji rynku stablecoinów
Brukselski think tank Bruegel opublikował raport, w którym wprost oskarża unijne rozporządzenie MiCA o dławienie konkurencyjności europejskich projektów finansowych. Eksperci Bruegla wezwali do natychmiastowego poluzowania restrykcyjnych wymogów płynnościowych oraz przyznania emitentom dostępu do awaryjnych linii kredytowych EBC, z jakich korzystają klasyczne banki.
Władze monetarne zgromadzone w Nikozji kategorycznie odrzuciły te postulaty. EBC nie zamierza pełnić funkcji pożyczkodawcy ostatniej szansy dla podmiotów prywatnych. Wywołało to jednak pęknięcie wewnątrz samego Eurosystemu. Prezes Bundesbanku Joachim Nagel publicznie poparł rozwój prywatnych projektów cyfrowego euro, stając w opozycji do restrykcyjnej linii prezentowanej przez Christine Lagarde.
Cyfrowa dolaryzacja globalnej gospodarki i geopolityka
Stany Zjednoczone zbudowały trwałą przewagę prawną i strukturalną. Wdrożona w lipcu 2025 roku amerykańska ustawa „GENIUS Act” zintegrowała prywatne tokeny płatnicze z tamtejszym systemem federalnym, nakazując pełne pokrycie emitowanych aktywów w amerykańskich obligacjach skarbowych. W efekcie każdy użytkownik takiego instrumentu w Azji, Ameryce Południowej czy Europie staje się de facto pośrednim inwestorem finansującym dług publiczny USA.
Prywatny sektor finansowy na Starym Kontynencie nie zamierza czekać na unijne projekty urzędowe. Konsorcjum Qivalis, zrzeszające obecnie 37 instytucji bankowych z 15 państw europejskich – w tym podmioty takie jak BNP Paribas oraz ING – rozpoczęło procedurę licencyjną w ramach MiCA. Cel to uruchomienie konkurencyjnego, europejskiego tokena w drugiej połowie bieżącego roku.
Projekt Qivalis ma zatrzymać architekturę płatniczą nowej generacji w Europie. Oficjalny projekt instytucjonalny, czyli cyfrowe euro, ma zadebiutować dopiero w 2029 roku. Do tego czasu rynek pozostanie pod pełną kontrolą podmiotów amerykańskich.