bitcoin.pl logo
BTC-5.24%
Bitcoin
$63,432.91231 853 zł
Bitcoin
2024-12-18
4 min czytania

Czy Niemcy powinni żałować sprzedaży bitcoinów?

Jacek Walewski
Jacek WalewskiRedaktor Bitcoin.pl
Niemcy btc
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
W Niemczech - za sprawą byłego ministra finansów - powrócił temat sprzedaży bitcoinów przez rząd. Polityk zarzucił obecnemu gabinetowi to, że ten nie stworzył bitcoinowej rezerwy strategicznej. Czy jednak ma rację i Niemcy powinni żałować sprzedaży?

Sprzedaż, której bał się cały rynek

W połowie roku rynek kryptowalut obawiał się zrzutów bitcoinów ze strony niemieckich władz. Analitycy stale obserwowali to, jak zmienia się skład portfela z bitcoinami, który należał do władz Niemiec (dokładnie: Saksonii).
Najpierw jednak cofnijmy się wspólnie do początku tego roku. Niemieckie służby przejęły wtedy aż 50 000 BTC, które należały do platformy z pirackimi filmami. W tym czasie środki te były warte 2,13 mld USD. Rząd zakończył swoją sprzedaż 13 lipca. Dostał w zamian za kryptowaluty ok. 740 mln USD - 2,88 mln USD.
Już na tym etapie mogę stwierdzić, że niemieckie władze popełniły błąd: o sprawie sprzedaży zrobiło się głośno, co sprowokowało spadki i to większe niż powinno. Zadziałała psychologia tłumu i nieracjonalny strach przed krachem. Gdyby służby zadziałały mądrzej, dokonałyby sprzedaży po cichu, nie prowokując spadków, a tym samym dostałyby za BTC więcej.
Szansa na to ostatnie zaś była, bo w ramach pozagiełdowej transakcji chciał "niemieckie" coiny kupić Justin Sun z Tron.
Jestem skłonny negocjować z rządem niemieckim w sprawie zakupu wszystkich BTC poza rynkiem, aby zminimalizować wpływ na kurs
napisał na X.
Prokuratura w Dreźnie nie podjęła jednak rozmów i w czerwcu nakazała „awaryjną sprzedaż” bitcoinów.
O tym, dlaczego zdecydowano się na sprzedaż, powiem za chwilę. Spójrz teraz na dane. Wystarczy rzut oka na poniższy wykres, by pojąć, że Niemcy sprzedali bitcoiny w fatalnym dla siebie momencie. Okres czerwca i lipca był czasem konsolidacji, która została już w ostatnim kwartale roku zakończona wzrostami. Obecnie niemieckie służby dostałyby w zamian za "swoje" 50 000 BTC aż 5,2 mld USD. Przypomnę upłynniły kryptomajątek za 2,88 mld USD.

Głupota czy tylko prawo?

Dlaczego jednak Niemcy w ogóle postanowili sprzedać bitcoiny? Czy nie mogli - jak zasugerował teraz były minister finansów Christian Lindner - stworzyć bitcoinowej rezerwy strategicznej?
Na drodze stanęło prawo.
Sprzedaż przedmiotów wartościowych przed zakończeniem toczącego się postępowania karnego jest prawnie wymagana zawsze, gdy istnieje ryzyko znacznej utraty wartości wynoszącej około dziesięciu procent lub więcej
– wyjaśnili urzędnicy z prokuratury, dodając, że warunki te "zawsze są spełnione w przypadku niestabilnego [kursowo] bitcoina".
Z komunikatu tego wynika, że niemieckie prawo zabrania urzędom przechowywania aktywów, które zostały przejęte przestępcom, ale które jednocześnie są niestabilne kursowo.

Kurs bitcoina rośnie

Jak dziś wiemy, niedługo potem, bo po listopadowych wyborach w USA kurs BTC wystrzelił. Do tego Donald Trump ogłosił, że ma w planach dodanie do rezerwy strategicznej USA kryptowalut. Pod kątem prawnym Niemcy może i zachowały się odpowiednio, ale jako inwestorzy urzędnicy zawiedli na całej linii.
To ostatnie jest szczególnie ważne w kontekście planów Trumpa dot. rezerwy BTC. Jeżeli USA utworzą taką rezerwę (ze swoich 200 000 BTC, które przejęły przestępcom), inne kraje mogą iść w tym samym kierunku. Niemcy miałyby od razu podstawę do stworzenia swojej rezerwy. Temu też sprawa staje się polityczna. Szczególnie w kontekście upadku rządu Olafa Scholza i ponownej walki o większość w parlamencie.
Nie słyszę o tym [bitcoinie i rynku blockchaina] nic w centralnych debatach niemieckiego Bundestagu. Jakiego rodzaju zaniedbanie to jest i jakie okazje tracimy?
- grzmiał parę dni temu Lindner w czasie obrad parlamentu.
Sprzedaliśmy bitcoiny warte miliardy za połowę ich obecnej wartości. To decyzja, która pokazuje brak wizji
- dodał.
Poparł go m.in. Frank Schäffler, polityk, który zaproponował dodanie bitcoinów do rezerw Europejskiego Banku Centralnego oraz niemieckiego Bundesbanku. Możliwe, że, tak samo jak miało to miejsce w USA, temat BTC będzie jednym z wiodących w czasie kampanii wyborczej w Niemczech.

Europa budzi się!

Pewne bitcoinowe przebudzenie, które obserwowaliśmy w USA, może teraz "przelać się" na Stary Kontynent. Pierwsze sygnały widzimy też w naszym kraju. Sławomir Mentzen, lider Nowej Nadziei, który walczy obecnie o prezydenturę, także obiecał zająć się sprawą kryptowalut. Na jego "prezydenckiej" stronie Mentzen25.pl czytamy m.in.:
Kryptowaluty są w Polsce zwalczane, ponieważ państwo nie jest w stanie ich kontrolować. W rezultacie, firmy próbujące działać w tej nowoczesnej branży, musiały się zamknąć albo wynieść z Polski. Dlatego jako prezydent będę dążył do uwolnienia obrotu kryptowalutami, a także doprowadzę do tego, aby Polska miała najprzyjaźniejsze kryptowalutom prawo w całej Unii Europejskiej, dzięki czemu staniemy się europejskim hubem dla firm z tej branży. Przyciągnie to do Polski wiele nowoczesnych firm i stworzy dobrze płatne miejsca pracy.
Do tego obiecał, że jako polityk będzie dążył do zniesienia podatku od zysków, jakie inwestorzy uzyskują na giełdach kryptowalut.
W ślad za Mentzenem poszła francuska europosłanka, Sarah Knafo, która ogłosiła, że chce stworzenia bitcoinowej rezerwy Unii Europejskiej i zarazem blokady emisji cyfrowego euro przez Europejski Bank Centralny (EBC).

Nowe pokolenie chce zmian

Wszystkich wymienionych tu polityków łączy to, że są młodsi od swoich kolegów i koleżanek, którzy obecnie rządzą. Może stąd bierze się u nich zrozumienie potrzeby zmian, w tym inwestycji w BTC i technologię blockchain.
Czy jednak "bitcoinowe" partie będą teraz wygrywać wybory? W Polsce Konfederacja pozostaje - zgodnie z sondażami - trzecią siłą polityczną, bez której może nie móc rządzić kolejny gabinet. Wtedy może powstać w Polsce szansa na kryptowalutowe reformy.
Na nowe rozdanie będziemy też musieli zapewne poczekać w Parlamencie Europejskim. Wiele wskazuje na to, że Europa podąży za zmianami w USA - będzie jednak spóźniona o parę lat, co na rynku nowych technologii oznacza epokę.

O autorze

Jacek Walewski
Jacek Walewski

Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności