Chiny wygrały kolejną bitwę. Kampanią Salt Typhoon, jak potwierdzili przedstawiciele FBI, skompromitowano aż 200 amerykańskich firm działających w ponad 80 krajach na całym świecie.
Hakerzy z Chin nie mają sobie równych?
Zastępca dyrektora FBI Brett Leatherman powiedział
The Washington Post, że chińska kampania hakersko-szpiegowska wykracza poza dziewięć amerykańskich firm telekomunikacyjnych, o którym to odcinku operacji wiedziano już wcześniej. Powstały teraz sojusz obejmujący Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Australię, Kanadę, Nową Zelandię, Niemcy, Włochy, Japonię, Holandię, Czechy, Finlandię, Polskę i Hiszpanię sugeruje, że zakres ataków był znacznie większy. Mówi się o złamaniu systemów cyberbezpieczeństwa 200 firm z USA, które działały na całym świecie. Wspomniane spółki telekomunikacyjne to AT&T, Verizon, Lumen Technologies, Charter Communications oraz Windstream, a oberwać miały też organy rządowe, firmy transportowe, hotelarskie, a nawet wojskowa infrastruktura.
Za atakami miały stać trzy firmy: Sichuan Juxinhe Network Technology Co. Ltd., Beijing Huanyu Tianqiong Information Technology Co., Ltd. oraz Sichuan Zhixin Ruijie Network Technology Co., Ltd. Zarzuca się im dostarczanie „produktów i usług związanych z cyberbezpieczeństwem chińskim służbom wywiadowczym, w tym wielu jednostkom Ludowej Armii Wyzwolenia oraz Ministerstwu Bezpieczeństwa Państwowego”.
Celem operacji było też przejęcie rejestrów połączeń amerykańskich polityków i urzędników, w tym prezydenta Donalda Trumpa i wiceprezydenta JD Vance’a. Hakerów interesowały ich rozmowy z okresu kampanii wyborczej w 2024 roku.
Służby potwierdziły, że sprawcy osiągnęli „znaczny sukces”, wykorzystując luki w zabezpieczeniach.
Cele hakerów
Cele wojny cybernetycznej mogą być różne. Może chodzić i o wykradanie wrażliwych danych klientów (np. danych osobowych klientów hoteli) czy poznanie systemów bezpieczeństwa firm energetycznych, by z powodzeniem odciąć np. dany region od dostępu do energii.
Szerokie działania chińskich hakerów to część
wojny hybrydowej, która poprzedza nierzadko konflikty zbrojne. Pekin szuka słabych punktów amerykańskiej infrastruktury, by przygotować się na wojnę z USA. Waszyngton może w ciągu najbliższych paru lat sprowokować konflikt o Tajwan. Chodzi o zbyt szybki rozwój Państwa Środka, który może w przyszłości przeszkodzić Amerykanom w utrzymaniu ich hegemonii na świecie. Innymi słowy, USA mogą starać się pokonać Chiny nim te urosną zbyt mocno.