bitcoin.pl logo
BTC-0.11%
Bitcoin
$61,659226 956 zł
Prawo, podatki, księgowość
2026-06-10
4 min czytania

Zwycięzcy loterii Buddy wciąż bez nagród. W tle 7,7 mln zł i oskarżenia wobec prokuratury

Paweł Bińkowski
Paweł BińkowskiRedaktor Bitcoin.pl
loteria buddy
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
Sprawa loterii Buddy znów wraca na pierwsze strony. Tomasz Chmielewski, jeden z organizatorów internetowych loterii promocyjnych i osoba zatrzymana w śledztwie dotyczącym Kamila L., złożył zawiadomienie do prokuratury na prokurator prowadzącą sprawę oraz urzędnika skarbówki. W tle są miliony złotych z gwarancji bankowej, prawomocne decyzje sądu i zwycięzcy, którzy nadal czekają na nagrody.

Zatrzymany razem z Buddą oskarża prokuraturę. Zwycięzcy loterii nadal czekają na miliony

Sprawa loterii Buddy od początku budziła ogromne emocje. Najpierw spektakularne zatrzymania, zarzuty dotyczące m.in. organizowania nielegalnych gier hazardowych, wyłudzeń VAT i prania pieniędzy, później wielomiesięczne areszty, a teraz kolejny zwrot akcji. Tym razem to jeden z podejrzanych przechodzi do ofensywy.
Jak opisał „Puls Biznesu”, Tomasz Chmielewski, stojący za spółkami organizującymi loterie promocyjne, złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prokurator Hannę Gadomską oraz urzędnika Izby Administracji Skarbowej w Krakowie. Zarzuty dotyczą m.in. przekroczenia uprawnień, przywłaszczenia środków i niewykonania prawomocnych postanowień sądu. Sprawę opisały również Money.pl i „Rzeczpospolita”.

Loteria Buddy. O co chodzi w sprawie?

Po finale sprawa eksplodowała. Zatrzymano m.in. Kamila L., jego partnerkę oraz osoby związane z organizacją loterii. Prokuratura zarzuciła podejrzanym m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie pieniędzy, przestępstwa skarbowe i organizowanie nielegalnych gier hazardowych. Podejrzani nie przyznawali się do winy.
Mimo rozstrzygnięcia loterii, nagrody nie trafiły do zwycięzców.

Miliony z gwarancji bankowej i zwycięzcy bez pieniędzy

Według ustaleń mediów spór dotyczy pieniędzy z gwarancji bankowej, która miała zabezpieczać wypłatę nagród. Money.pl, powołując się na „Puls Biznesu”, podał, że Izba Administracji Skarbowej w Krakowie pobrała z gwarancji bankowej BNP Paribas 4,2 mln zł w grudniu 2024 roku oraz kolejne 3,5 mln zł w kwietniu 2025 roku. Łącznie chodzi więc o ok. 7,7 mln zł.
To właśnie te środki miały zabezpieczać interes laureatów. Problem w tym, że mimo sądowych rozstrzygnięć zwycięzcy nadal nie otrzymali nagród ani ekwiwalentu pieniężnego.
W listopadzie 2025 roku Sąd Okręgowy w Szczecinie uchylił postanowienie prokuratury dotyczące zajęcia środków z gwarancji bankowej. Rzecznik sądu tłumaczył wtedy, że pieniądze zostały postawione do dyspozycji dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Krakowie, aby rozpocząć wypłatę środków laureatom loterii.
Mimo tego „Rzeczpospolita” informowała pod koniec maja 2026 roku, że zwycięzcy nadal czekają na rozstrzygnięcie sprawy i wypłatę nagród.

Organizator loterii składa zawiadomienie

Nowy etap sprawy polega na tym, że Tomasz Chmielewski nie ogranicza się już do obrony przed zarzutami. Według „Pulsu Biznesu” sam złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Zawiadomienie ma dotyczyć prokurator prowadzącej sprawę oraz urzędnika skarbówki. Chmielewski zarzuca im m.in. działania, które miały doprowadzić do zablokowania lub niewypłacenia środków należnych laureatom, mimo korzystnych dla organizatora i zwycięzców decyzji sądu.
To mocny ruch, bo odwraca narrację w tej sprawie. Do tej pory główny ciężar medialny skupiał się na podejrzeniach wobec Buddy i osób zaangażowanych w organizację loterii. Teraz pojawia się pytanie, czy działania organów państwa były prawidłowe i czy laureaci nie stali się ofiarami urzędniczego pata.

Kluczowy spór: zezwolenia skarbówki kontra zarzuty prokuratury

Jednym z najważniejszych wątków całej sprawy jest to, że loterie organizowane przez spółki Tomasza Chmielewskiego miały zezwolenia wydawane przez izby administracji skarbowej po analizie regulaminów.
To właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: jak to możliwe, że działalność, która wcześniej miała przechodzić przez procedury administracyjne i uzyskiwać zgody, później została potraktowana przez prokuraturę jako element działalności przestępczej?
Odpowiedź nie jest prosta. Organy ścigania mogą badać nie tylko sam fakt posiadania zezwolenia, ale też rzeczywisty model działania, przepływy finansowe, rozliczenia podatkowe, sposób promocji oraz relacje między podmiotami. Z drugiej strony, jeżeli przedsiębiorcy działali na podstawie decyzji administracyjnych, sprawa staje się znacznie bardziej skomplikowana.
I właśnie dlatego ten przypadek jest ważny nie tylko dla fanów Buddy, ale dla całego rynku internetowego biznesu w Polsce.

Co z nagrodami dla zwycięzców?

Na dziś najważniejsze pytanie brzmi: kiedy laureaci otrzymają swoje nagrody?
Formalnie sąd uchylał blokadę środków z gwarancji bankowej. Media podawały również, że część aut miała zostać zwolniona z policyjnego parkingu, choć samo to nie oznaczało jeszcze automatycznej wypłaty nagród. „Rzeczpospolita” wskazywała, że mimo zdjęcia części zabezpieczeń sytuacja laureatów pozostaje niejasna.
Dla zwycięzców to najgorszy możliwy scenariusz: wygrali w loterii, której legalność na etapie organizacji miała być zabezpieczona zgodami administracyjnymi, ale od wielu miesięcy nie mogą skorzystać z wygranych.

Dlaczego ta sprawa jest ważna dla rynku?

Sprawa Buddy pokazuje problem znacznie większy niż jedna loteria influencera. Dotyka granicy między marketingiem internetowym, loteriami promocyjnymi, regulacjami hazardowymi, podatkami i odpowiedzialnością państwa.
Dla przedsiębiorców sygnał jest niepokojący. Nawet jeśli projekt ma zgody administracyjne, późniejsze działania organów ścigania mogą całkowicie sparaliżować biznes, zablokować majątek i doprowadzić do wielomiesięcznego chaosu. Dla uczestników takich akcji ryzyko również jest realne, bo w praktyce to oni mogą zostać bez nagród, mimo że nie mieli wpływu na spór między organizatorem a państwem.
To ważna lekcja także dla branży krypto, Web3 i fintech. W tych sektorach przedsiębiorcy bardzo często działają na styku nowych modeli biznesowych, promocji, tokenizacji, nagród, programów lojalnościowych i nie zawsze jednoznacznych regulacji. Sprawa loterii Buddy pokazuje, jak duże znaczenie ma nie tylko zgodność z przepisami, ale też przewidywalność działania państwa.

Co dalej?

Zawiadomienie złożone przez Tomasza Chmielewskiego nie oznacza automatycznie, że prokurator lub urzędnik skarbówki popełnili przestępstwo. To dopiero początek kolejnego postępowania, w którym właściwe organy będą musiały ocenić, czy doszło do przekroczenia uprawnień lub innych nieprawidłowości.
Jednocześnie pierwotna sprawa dotycząca Buddy i organizatorów loterii nadal nie jest zamknięta. Zarzuty pozostają zarzutami, a o winie może zdecydować dopiero sąd.
Jedno jest jednak pewne: ta historia dawno przestała być wyłącznie internetową aferą wokół popularnego youtubera. Stała się testem dla państwa, sądów, prokuratury i administracji skarbowej. A gdzieś w tle nadal są zwykli ludzie, którzy wygrali auta i dom, ale wciąż czekają na to, co obiecano im w regulaminie loterii.

O autorze

Paweł Bińkowski
Paweł Bińkowski

Zafascynowałem się Bitcoinem w 2012 roku i niedługo później na swoim komputerze zacząłem kopać pierwsze BTC. Wtedy jeszcze traktując to jako zajawkę założyłem bloga na temat Bitcoina, gdzie opisywałem podstawy działania tej kryptowaluty. Kilka lat później zostałem redaktorem naczelnym portalu Bitcoin.pl. Od ponad dekady działam na styku edukacji, biznesu i innowacji, współpracując z największymi giełdami i startupami z rynku kryptowalut. Wraz z moim zespołem wprowadzam naszych odbiorców w świat cyfrowych aktywów i Web3. Kontakt w sprawie współpracy: pawel.binkowski@bitcoin.pl

Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności