FotPodatkiBTC

 

Na liście prac legislacyjnych rządu właśnie znalazło się rozporządzenie o zaniechaniu poboru podatku PCC od zakupu i zamiany kryptowalut.

 

"W konsekwencji przyjęcia takiej wykładni, w przypadku gdy obrót walutą wirtualną dokonywany jest na podstawie umowy sprzedaży lub zamiany, staje się przedmiotem podatku od czynności cywilnoprawnych. Uwzględniając specyfikę handlu walutami wirtualnymi, który sprowadza się do obracania tymi prawami majątkowymi przez ich zakup, sprzedaż i wymianę, a zatem wielokrotnego zawierania umów sprzedaży i zamiany, po stronie podmiotu dokonującego obrotu walutą wirtualną powstać może obowiązek zapłaty podatku w wysokości niejednokrotnie przewyższającej zainwestowane środki" - poddało Ministerstwo Finansów.

 

Według ministerstwa "Czasowe zaniechanie poboru podatku pozwoli na dokonanie pogłębionej analizy i przygotowanie rozwiązań systemowych normujących tę przestrzeń gospodarczą, w tym w kontekście podatkowym."

 

W całej tej podatkowej telenoweli cieszy fakt, że mimo iż kryptowaluty zakwalifikowano jako prawa majątkowe, Ministerstwo Finansów zdaje sobie sprawę, że na gruncie podatkowym, kwalifikacja ta jest krzywdząca ze względu na specyfikę kryptowalut.

 

Niestety, żeby społeczności kryptowalutowej za bardzo nie „rozpieszczać”, abolicja od podatku PCC ma obowiązywać od 13 lipca 2018 roku do 30 czerwca 2019 roku.

 

Dlaczego nie wcześniej? Dlaczego nie z mocą wsteczną? Jako, że nigdzie w prawie  kryptowaluty nie są zakwalifikowane jako prawo majątkowe i jest to tylko stanowisko ministerstwa, abolicja mogłaby mieć moc wsteczną. Niestety tu już zabrakło dobrej woli.

 

Dlaczego tylko do 30 czerwca 2019 roku? Do tego czasu Ministerstwo planuje mieć już gotowe rozwiązania prawne dla obrotu kryptowalutami w Polsce.

 

Podsumowując kupując kryptowaluty na giełdach do 13 lipca jesteśmy zobowiązani dalej płacić PCC. Jeśli chcemy tego podatku uniknąć, możemy kryptowalutę kupić od płatnika VAT czyli np. kantoru.