Sad

 

Kontrowersji wokół osoby Craiga Wrighta ciąg dalszy. W 2016 roku ten australijski programista i specjalista od kryptografii twierdził, iż to on jest prawdziwym Satoshim Nakamoto, twórcą Bitcoina. Obecnie przeciwko jego osobie toczy się postępowanie sądowe. Wrightowi zarzuca się przywłaszczenie sobie nawet kilkuset tysięcy bitcoinów, których obecna wartość może sięgać nawet 10 mld. dolarów.

 

Pozew w tej sprawie wpłynął do sądu okręgowego na Florydzie. W roli oskarżyciela występuje Ira Kleiman - brat nieżyjącego już Dave’a Kleimana, również uznanego programisty i eksperta od cyber-bezpieczeństwa, z którym Wrighta przez wiele lat łączyły zażyłe relacje zawodowe.

 

Postać Dave’a Kleimana stała się powszechnie rozpoznawalna w 2015 roku, właśnie w związku z kontrowersjami wokół osoby Wrighta, twierdzącego iż to one jest prawdziwym twórcą technologii Bitcoina, ukrywającym się pod pseudonimem Satoshi Nakamoto.

 

Prowadzące śledztwo w tej sprawie, portale Gizmodo oraz Wired, w oparciu o pozyskane przez siebie dokumenty, w tym ujawnione poufne maile, wskazały na bliską współpracę Wrighta i Kleimana w pierwszych latach tworzenia się technologii Bitcoina.

Zgromadzone w tej sprawie dowody nie są na tyle przekonujące, aby udowodnić, iż to Wright i Kleiman są bezpośrednio odpowiedzialni za powstanie rewolucyjnej technologii Bitcoina, jednakże na tyle solidne, aby stwierdzić, iż byli oni blisko związani z Bitcoinem od samych początków jego istnienia.

 

Obaj panowie mieli „wykopać” razem, na co wskazuje również ww. sądowy pozew, ponad 1,1 mln. BTC. Po śmierci Dave’a Kleimana, Wright miał posłużyć się jednak sfałszowanymi dokumentami (sygnowanymi podrobionymi podpisami Kleimana), aby przywłaszczyć sobie pokaźną część bitcoinów należących do Kleimana, stanowiących obecnie spadek po jego osobie.

 

Wniosek nr  9:18-cv-80176-BB w tej sprawie 14 lutego tego roku wpłynął do Sądu Okręgowego, południowego okręgu stanu Floryda.

 

Do tematu publicznie odniósł się również główny oskarżony w tej sprawie, publikując jednowyrazowe oświadczenie na swoim koncie tweeterowym: „Chciwość” – podsumowuje Wright.

 

Należy w tym miejscu zaznaczyć, iż społeczność kryptowalutowa już teraz podchodzi bardzo sceptycznie do wielu kwestii zawartych w ww. pozwie. W pierwszej kolejności pod poważną wątpliwość podaje się fakt, iż Wright posiadał rzeczywisty dostęp do tak pokaźnych ilości bitcoinów – na co wskazuje również raport z prywatnego śledztwa w tej sprawie prowadzonego przez specjalistów ds. bezpieczeństwa sieciowego z japońskiej firmy WizSec.

 

Wynika z niego m.in., iż adresy bitcoinowe, których posiadanie przypisuje sobie Wright, na których znajdować miała się lwia część majątku, to w większości tak naprawdę adresy powiązane (w bliższym lub dalszym stopniu) z giełdą Mt.Gox lub też należące do innych, oficjalnie niezwiązanych ze sprawą firm czy osób. Jedyną zaś cechą, która wydaje się łączyć je wszystkie jest fakt, iż znajdują się na nich lub kiedyś znajdowały pokaźne sumy BTC.

 

Wygląda zatem na to, iż tak jak w przypadku podszywania się pod tożsamość Satoshiego Nakamoto, tak i obecna sprawa może jedynie zdemaskować kolejne gry i mistyfikacje prowadzone przez Australijczyka.