telegram1

 

Rosyjski rząd blokuje swoim obywatelom dostęp do komunikatora internetowego Telegram. Jego twórca, Paweł Durov, odpowiada na blokadę deklarując, iż zamierza finansować za pomocą bitcoinów, administratorów sieciowych oferujących m.in. usługi VPN, które skutecznie przyczynią się do ominięcia rządowej blokady.

 

Telegram powstał w 2013 roku wysiłkiem, pochodzących z St. Petersburga, braci Mikołaja i Pawła Durov. To co odróżnia go od wielu innych, dostępnych na globalnym rynku, komunikatorów tego rodzaju to przede wszystkim nacisk na prywatność swoich użytkowników.

 

Podczas gdy Mark Zuckerberg, odpowiedzialny za Facebooka i komunikator Messanger, ląduje na dywaniku w amerykańskim senacie w związku ujawnionym, masowym wyciekiem danych użytkowników jego platformy, Paweł Durov naraża się rosyjskim władzom w zgoła odmienny sposób – odmawia wydania im kluczy szyfrujących dostęp do prywatnych treści użytkowników Telegramu.

 

W konsekwencji odmowy Durova, w zeszły piątek rosyjski Roskomnadzor (Federalna Służba Nadzoru Telekomunikacyjnego), za poleceniem sądu, wydał decyzję o zablokowaniu dostępu do komunikatora Telegram z terytorium Federacji Rosyjskiej.

Z decyzją tą naturalnie nie zgadza się Paweł Durov, w jednym ze swoich oświadczeń deklarując:

 

„Rozpocząłem przyznawanie bitcoinowych grantów dla firm prowadzących usługi proxy socks5 czy VPN. W tym roku z radością przeznaczę na ten cel miliony dolarów i mam nadzieję, że inni także podążą za przykładem. Określam to mianem Cyfrowego Oporu – zdecentralizowanego ruchu stającego w obronie globalnej wolności i postępu”.

 

To jednak nie koniec działań Durova w tym zakresie. Za Telegramem stoi bowiem największe jak dotychczas publiczne finansowanie ICO (Initial Coin Offering), z którego środki mają uczynić z komunikatora, autonomiczną platformę płatności opartą na kryptowalutach i łańcuchu bloków.

 

Platforma ta może być wykorzystywana m.in. do finansowania, charakterystycznych dla Telegramu, popularnych kanałów informacyjnych - w swej treści nierzadko anty-rządowych czy też anty-systemowych.

Jak dotychczas, wspomniane już ICO zdołało zgromadzić imponującą sumę 1,7 mld dolarów.

 

W odróżnieniu od Facebooka czy Messangera, Telegram nie magazynuje danych swoich użytkowników i nie czerpie swoich zysków z udostępniania zewnętrznym firmom narzędzi dla tzw. reklamy ukierunkowanej – oficjalnie nadal funkcjonując jako organizacja typu non-profit.

 

„Obiecaliśmy naszym użytkownikom 100 procent prywatności i wolelibyśmy raczej zaprzestać naszej działalności aniżeli złamać tę obietnicę” - dodaje w innym ze swoich wpisów Durov.