bitcoin.pl logo
BTC-6.04%
Bitcoin
$62,656.98229 056 zł
Bitcoin
2026-05-06
4 min czytania

Wall Street przez lata walczyło z krypto. Teraz chce wygryźć Coinbase ich własną bronią

Michał Nalewajko
Michał NalewajkoRedaktor Bitcoin.pl
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
  • Morgan Stanley uruchomił dziś pilotaż handlu krypto na platformie E*Trade - opłata 0,5% bije Coinbase, Schwab i Fidelity
  • Wszystkich 8,6 miliona klientów E*Trade dostanie dostęp do kupna BTC, ETH i SOL w jednym miejscu ze swoimi akcjami i ETF-ami jeszcze w tym roku
  • Szef wealth management Morgan Stanley mówi wprost: celem jest "wygryzienie tych, którzy wygryzli banki" - czyli Coinbase i Robinhood
  • To nie jest kolejny ETF. To bezpośredni zakup krypto przez jeden z największych banków inwestycyjnych świata - zmiana która może przebudować rynek detaliczny

Przez ostatnią dekadę Coinbase i Robinhood budowały swoje imperia na jednej przewadze: banki nie mogły oferować krypto, a one mogły. Ta era właśnie się kończy.
Dziś Morgan Stanley - bank zarządzający aktywami klientów o wartości 1,5 biliona USD - uruchomił pilotaż bezpośredniego handlu Bitcoinem, Etherem i Solaną na platformie E*Trade. Opłata za transakcję: 0,5%. To mniej niż pobiera Coinbase, mniej niż Schwab i mniej niż Fidelity. Robinhood co prawda reklamuje się jako bezprowizyjny, ale spread na każdej transakcji wynosi od 0,35% do 0,95% - czyli realnie więcej niż Morgan Stanley.
Jed Finn, szef wealth management banku, powiedział Bloombergowi rzecz którą warto zapamiętać: "To jest znacznie więcej niż tańsze kupno krypto. W pewnym sensie nasza strategia polega na wygryzaniu tych, którzy wygryźli banki."
"Disintermediating the disintermediators" - wyrugowanie pośredników przez tych, których ci sami pośrednicy wyrugowali wcześniej. Ricochet finansowy na globalną skalę.

Co dokładnie się zmienia

Przez lata kupno Bitcoina przez tradycyjnego inwestora wyglądało tak: zakładasz konto na Coinbase lub podobnej platformie, weryfikujesz tożsamość, przelewasz pieniądze z banku, czekasz, kupujesz BTC, pilnujesz oddzielnego portfela. Osobny ekosystem, osobna aplikacja, osobne hasła.
Morgan Stanley zmienia to o 180 stopni. Klient E*Trade zobaczy Bitcoin w tym samym miejscu co akcje Apple, obligacje skarbowe i fundusz indeksowy S&P 500. Jeden dashboard, jedna weryfikacja, jeden przelew. Technicznie obsługuje to Zerohash - chicagowska firma infrastrukturalna zajmująca się płynnością, custody i rozliczeniami - ale klient tego nie widzi. Widzi tylko przycisk "kup BTC" obok przycisku "kup AAPL".
To jest zmiana psychologiczna, nie tylko techniczna. Dla milionów Amerykanów krypto przestaje być "tym dziwnym internetowym pieniądzem z osobnej aplikacji" i staje się kolejną pozycją w portfelu maklerskim.

Dlaczego to ważne dla całego rynku

Morgan Stanley nie jest pierwszym bankiem który ruszył w tę stronę. Charles Schwab uruchomił spot trading BTC i ETH w połowie kwietnia, pobierając 0,75% prowizji. Fidelity od dawna ma osobną platformę krypto z opłatą ok. 1% za transakcję. Ale Morgan Stanley robi to inaczej: nie tworzy osobnej aplikacji, tylko wbudowuje krypto bezpośrednio w istniejący interfejs maklerski.
Finn mówi wprost że to dopiero początek. Bank złożył wnioski o ETF-y na Ethereum i Solanie. Pracuje nad możliwością konwersji krypto na ETF bez sprzedaży aktywów, planuje uruchomienie tokenizowanego handlu akcjami w drugiej połowie roku.
Coinbase zainkasował 3,32 miliarda USD z opłat konsumenckich w 2025 roku. Robinhood zarobił 901 milionów USD z krypto - jedną piątą całego przychodu firmy. Teraz obie platformy muszą odpowiedzieć na pytanie: co jest ich prawdziwą przewagą konkurencyjną, jeśli Morgan Stanley oferuje to samo taniej i przez interfejs którego klienci już używają od lat?
Fin podsumował to elegancko: "W ciągu najbliższych lat będzie bardzo konkurencyjnie, szczególnie że ochronne rowy regulacyjne wysychają."

Co to oznacza dla Ciebie

Jeśli jesteś polskim inwestorem rozważającym wejście w BTC, to news z USA może wydawać się odległy. Ale uważam że sygnał jest globalny i warto go rozumieć.
Po pierwsze, masowe wejście banków w handel krypto normalizuje Bitcoina jako klasę aktywów. Kiedy Morgan Stanley i Schwab oferują BTC w tym samym interfejsie co akcje indeksu S&P 500, argument "to tylko spekulacja dla geeków" traci na sile szybciej niż kiedykolwiek.
Po drugie, polskie banki i platformy maklerskie obserwują co robią ich odpowiednicy na Zachodzie. PKO, mBank, czy Santander nie ruszą jutro z handlem BTC - ale presja konkurencyjna z USA przyspiesza rozmowy, które toczą się już dziś w działach strategii każdego dużego banku detalicznego w Polsce.
Po trzecie, i to jest moim zdaniem najważniejsze: bitcoinowe "regulatory moats" - czyli ochrona którą krypto-native platformy czerpały z braku licencji bankowych u konkurentów - znikają. Coinbase i Robinhood musiały zbudować swoje biznesy pomimo braku zaufania tradycyjnych instytucji. Teraz tradycyjne instytucje przychodzą z zaufaniem marki, milionami klientów i niższymi opłatami.
Kto na tym zyska? Inwestorzy, którzy dostaną tańszy dostęp do krypto przez zaufane kanały. Kto może stracić? Platformy krypto-native, które całą swoją wartość budowały na tym że były jedynym oknem na ten rynek.
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności