Trump czy Biden – który z nich jest lepszym wyborem dla rynków?

2020-11-03 Dla wnikliwych Wiadomości

Już dziś Amerykanie wybiorą prezydenta USA. Czy zostaniem nim po raz drugi Donald Trump? A może jednak Joe Biden, który […]

Już dziś Amerykanie wybiorą prezydenta USA. Czy zostaniem nim po raz drugi Donald Trump? A może jednak Joe Biden, który prowadzi w sondażach? Jak zwycięstwa obu polityków wpłyną na giełdy i politykę światową?

Trump vs. Biden: czy jest się w ogóle czym ekscytować?

trump bidenWłaśnie, zacznijmy nasze rozważania od zadania sobie podstawowego pytania: czy to, kto wygra te wybory w USA, ma tak naprawdę tak duże znaczenie? Sprawa jest – jak się domyślacie – złożona i to bardzo.

Niestety to wszystko komplikują na starcie media. W ostatnich dniach gazety i portale internetowe publikują szereg artykułów dot. prezydentury Trumpa. Zaznacza się w nich, że ta była chaotyczna. Podkreśla się głównie nerwową politykę kadrową obecnego mieszkańca Białego Domu. Z drugiej strony krytykuje się go też za to, że niejako uderzył mocno w zastany porządek świata i USA.

Tak, Trump rozpoczął proces zabijania globalizacji. Dlaczego? Zrobił to – o czym się zapomina – dla dobra USA, których elity dostrzegły już wyraźnie jedno: proces ten sprawił, że Stany Zjednoczone wyhodowały na swoich piersiach potwora – Chiny. Zmierzam do tego, że najprawdopodobniej nawet gdyby to nie ekscentryczny Donald wygrał wybory cztery lata temu, to ktoś inny (wtedy Hillary Clinton) musiałby dokonać tak gwałtownej zmiany polityki tego mocarstwa. Tak jak powiedział w ostatnim wywiadzie dla Radia Wnet Jacek Bartosiak, ekspert ds. geopolityki, nawet najwięksi „politycy są tylko agentami wielskich strukturalnych sił i ich interesów”. Krótko mówiąc: może i media pokazują walkę o prezydenturę jako konflikt personalny między dwoma politykami, ale w praktyce pewne kierunku działań elit USA pozostaną takie same.

Diabeł tkwi w szczegółach

Jeśli wybory wygra Biden, możemy jednak liczyć się z tym, że globalna polityka zamarznie na parę miesięcy. Jak ujął to także Bartosiak w cytowanym już wywiadzie, nowy prezydent i jego współpracownicy będą myśleć, że zrobią wszystko lepiej niż ich poprzednicy. Tyle że ten miraż minie po ok. pół roku. USA ponownie powrócą do polityki rywalizacji z Chinami.

wybory w usaCzy w efekcie doprowadzi to do wojny? Ta implikowałaby zapewne początkowo kataklizm na akcjach (tak jak miało to miejsce w czasie II wojny światowej), a przynajmniej do momentu, gdy sukces USA byłby niemal pewny (w czasie poprzedniego globalnego konfliktu indeksy zaczęły odbijać dopiero po udanych bombardowaniach Tokio).

Nawet jeśli na wojnę poczekamy dłużej (lub lepiej: w ogóle do niej nie dojdzie, o co modlą się chyba wszyscy), wygrany Biden będzie zapewne prowadził bardziej hojną politykę socjalną, niż robił to Trump. Widać to choćby po ostatnich pomysłach dot. pakietów stymulacyjnych, nad którymi debatowano w Kongresie. To Trump hamował zapędy Demokratów, którzy chcieli zarzucić rynek większą kwotą świeżych dolarów.

W tym wszystkim mamy też pole, które raczej jest obszarem wspólnym dla obu obozów. Fed otwarcie przyznał już, że będzie dążył do wyższej inflacji i osłabiania dolara, by ten jako waluta stał się dużo bardziej konkurencyjny, dzięki czemu wzmocni się eksport USA. Pamięta ktoś dolara po 2 zł? Jeśli nie, całkiem możliwe, że amerykańskie władze odświeżą mu pamięć…

Podsumowując ten akapit: wygrana Bidena sprawi, że i tak wrócimy do stanu obecnego, ale potrwa do ok. pół roku. Sukces Trumpa to kontynuacja obecnej polityki USA, może nawet wzmocnionej teraz reelekcją i większą pewnością siebie prezydenta. Zmienić może się polityka socjalna – oczywiście, jeżeli wygra Demokrata. Z drugiej strony Republikanie i tak będą dążyli od osłabiania dolara, ale innymi środkami.

Giełda

Portal bankier.pl zapytał teraz też polskich ekspertów, czego można oczekiwać w razie wygranej Trumpa, a czego jeżeli sukces odniesie Biden.

Przemysław Kwiecień z XTB twierdzi, że „rynek oswoił się z wygraną Bidena i mimo że wiele osób z rynku nadal wierzy w wygraną Trumpa, to wygrana Bidena nie powinna spotkać się z jakąś paniczną reakcją.”

„Jego prezydentura będzie ciążyć rynkom dopiero w jakiejś perspektywie. Jeśli Demokraci przejmą Kongres zacznie się wydawanie bez limitu i nawet przy ekstremalnej polityce Fed doprowadzi to do wzrostu rentowności na dłuższym końcu. Demokraci będą też potrzebować wpływów i tu m.in. może wrócić idea dodatkowego podatku dla techów. Wreszcie, możliwy będzie powrót do porozumienia z Iranem, a to oznacza potencjalny skok produkcji ropy Brent. Zyskać mogą producenci „zielonej energii”

– dodał.

Z kolei sukces obecnego prezydenta oznacza zaś skok indeksów. Jak podkreśla Kwiecień, Trump zapewniał już o tym, że nie wprowadzi np. nowych podatków korporacyjnych.

„Trump otoczony jest ludźmi o dużych majątkach w akcjach i to widać było podczas jego prezydentury”

– dodał.

Marek Rogalski z Domu Maklerskiego BOŚ Banku uważa podobnie:

„W długim okresie się wygrana Donalda Trumpa jest dla giełd amerykańskich lepsza niż wygrana Joe Bidena. Powodem jest program Bidena, w którym znajdziemy wątki związane podwyżkami podatków, powrotem rozmaitych regulacji w gospodarce czy działaniami antymonopolowymi. Podsumować to można trzema wyrazami: wyższe koszty dla biznesu.

Ważny będzie też wynik wyborów do Senatu. W sytuacji, w której Republikanie przegraliby wyższą izbę, to nawet zwycięskiemu Trumpowi ciężko byłoby rządzić. Wtedy rynek mógłby mieć obawy, że druga kadencja będzie bardziej chaotyczna.”

Na politykę luzowania zwraca z kolei uwagę Bartosz Sawicki, kierownik departamentu analiz DM TMS Brokers:

„Wynik wyborów należy bezpośrednio łączyć także z przyszłością luzowania fiskalnego w USA. Od wakacji toczone są polityczne spory o skalę i sposób wsparcia gospodarki. Zwycięstwo Bidena i przewaga w Senacie pozwoliłoby Demokratom najpóźniej na początku przyszłego roku wcielić w życie pakiet o wartości około 2,2 biliona dolarów. Z kolei utrzymanie Senatu w rękach Republikanów będzie powodować konieczność powrotu do rozmów i skutkować tym, że fiskalna odsiecz nadejdzie później i przede wszystkim będzie mieć mniejszą moc.

Skala i czas dostarczenia impulsu fiskalnego ma konsekwencje zarówno krótkoterminowe, jak również średnioterminowe. W krótkim horyzoncie dawać będzie nadzieje, że amerykańska gospodarka wytrzyma napór drugiej fali pandemii. W szerszym: bodziec fiskalny i transfery socjalne będą rzutować na przyszłą inflację, ale nie zmuszą Rezerwy Federalnej do reakcji. Przy zerowych stopach siła presji cenowej wyższa niż w innych gospodarkach będzie oddziaływać na niekorzyść dolara poprzez kanał realnych stóp procentowych. Ich pogłębienie byłoby bardzo pozytywne także z punktu widzenia metali szlachetnych.”

Los dolara

Jak więc wyraźnie widać z tych rozważań, jeśli wybory wygra Biden, los dolara będzie dość ciężki. Nie dość, że ciosy walucie będzie zadawał nadal sam Fed, to jeszcze dojdzie do tego socjal na miarę mocarstwa, który może zwiększyć inflację, ale też proces pompowania rynków akcji, złota i… kryptowalut.

Tagi
biden Trump wybory w USA

Newsletter

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

>

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą Politykę Prywatności.

bitbay rejestracja na gieldzie gielda geco one
rozlicz kryptowaluty

Redakcja Bitcoin.pl ostrzega:
Uważaj na oszustów. Dbaj o bezpieczeństwo.