Zaskakujące słowa padły z ust jednego z członków rządu. Wiceminister finansów Piotr Patkowski twierdzi, że w Polsce "zaczęła się dezinflacja".
Wiceminister Piotr Patkowski: "zaczęła się dezinflacja"
Piotr Patkowski jest wielkim optymistą. W czasie rozmowy z Polsat News przekazał Polakom rewelacyjne wieści.
Luty był miesiącem, kiedy inflacja była najwyższa, a marzec to miesiąc, kiedy zaczyna się dezinflacja. Można więc powiedzieć, że od dzisiaj zaczęła się dezinflacja
– stwierdził.
Tłumaczył swoją tezę tym, że "pierwszy kwartał jest okresem przesilenia, a więc szczytowej
inflacji". Oznacza to, że "szczyt [inflacji] nastąpił w lutym". Teraz realny staje się "scenariusz miękkiego lądowania gospodarki", który "zaczął się realizować i II kwartał będzie okresem odbicia oraz silnej dezinflacji".
Wicemin. P. #Patkowski w @PolsatNewsPL: I kwartał 2023 r. będzie okresem przesilenia: szczytowej inflacji w lutym i dołka, jeśli chodzi o spowolnienie gospodarcze. Zaczął spełniać się zakładany przez nas scenariusz miękkiego lądowania. II kwartał przyniesie odbicie i dezinflację.
Co o tym sądzą eksperci?
O komentarz portal
Money.pl poprosił Kamila Sobolewskiego, głównego ekonomistę Pracodawców RP. Jego zdaniem "pan minister nie mija się twardo z prawdą, tylko widzi rzeczywistość przez różowe okulary".
Wszyscy spodziewają się szczytu w lutym 2023 r., a później hamowania inflacji. Jednak prezentowanie tej sytuacji jako jakiegoś rodzaju sukcesu, jest całkowicie chybione
– dodał.
Teraz zastanówmy się, czy inflacja faktycznie wyhamuje. Nadal realny jest scenariusz, w którym tak się stanie, ale potem ceny ponownie zaczną rosnąć.
Po pierwsze, od marca emeryci i renciści dostaną zrewaloryzowane świadczenia, co spowoduje większą podaż pieniądza.
Do tego powoli startuje kampania wyborcza, co może być o wiele bardziej niebezpieczne dla naszych kieszeni, niż się nam wydaje. PiS od lat wygrywa wybory kolejnymi obietnicami socjalnymi i ich realizacją. Nie jest wykluczone, że przed jesienną elekcją zwiększy świadczenie 500+ lub wprowadzi inne tego typu programy.
Wojna na obietnice staje się tym groźniejsza, że w tym kierunku podąża też Platforma Obywatelska, która twierdzi, że jeżeli tylko wygra wybory, wprowadzi nieoprocentowane kredyty hipoteczne i dopłaty do wynajmów mieszkań. PiS zagrożone takimi pomysłami może zaatakować ze zdwojoną siłą.
Pamiętajmy: większa liczba pustego pieniądza na rynku oznacza rosnącą inflację. To zaś od lat serwują nam politycy i wiele wskazuje na to, że ten szkodliwy trend nie zostanie zahamowany.
Jeżeli jednak do tymczasowego hamowania inflacji dojdzie, nie będzie to sukces rządu. Inflacja może zacząć rosnąć w mniejszym tempie przez spadki cen na rynkach energii i żywności. Do tego konsumenci najpewniej zaczęli już oszczędzać, bowiem boją się o swoją przyszłość. Sprawi to, że spadnie cyrkulacja pieniądza. Nie wyhamuje to jednak całkowicie inflacji. Tę zawdzięczamy dodrukowi - polityce socjalnej rządu i reakcji władz na pandemię COVID-19.
Kolejna sprawa to to, czy w ogóle możemy ufać politykom. Zwłaszcza, gdy mówią o przyszłości inflacji i podwyżkach stóp proc. W sieci można znaleźć kompilacje wypowiedzi Adama Glapińskiego, który mówił o polityce Rady Polityki Pieniężnej. Onet przygotował tego typu zestawienie, które możecie obejrzeć poniżej (materiał zaczyna się od dziewiętnastej minuty):