Koniec "Dzikiego Zachodu" na rynku kryptowalut - ostrzega ekspert. Chodzi szczególnie o ICO
Jacek WalewskiRedaktor Bitcoin.pl

Według Patricka Careya, dyrektora ds. technologii w CoinTerminal – platformie, która pomogła zebrać ponad 65 milionów USD w różnych ICO – w branży kryptowalut skończyły się czasy „Dzikiego Zachodu”. Obecnie na rynku będzie o wiele trudniej!
ICO zostaną na rynku, ale inne niż znamy
W wywiadzie dla Ecoinimist, Carey wyjaśnił, dlaczego dzisiejsze projekty kryptowalutowe potrzebują faktycznej użyteczności, silnych społeczności i realistycznych oczekiwań twórców. Jeżeli nie spełniają tych warunków nie ma sensu, by organizowały ICO.
Każdy, kto jest na rynku od 2017 r. wie, że jeszcze kilka lat temu wystarczyła dobra kampania marketingowa i ciekawie napisany Whitepaper, by zebrać od inwestorów miliony USD. W zamian oferując, jak się często okazywało, nic nie warte tokeny. Carey, który wcześniej był architektem systemów w Deutsche Bank, Thomson Reuters i Hayfin Capital, uważa, że ten czas się skończył. Model ICO z nami pozostanie, ale będzie inny - by zebrać środki na rozwój, trzeba będzie się napocić. A dokładniej: udowodnić, że twój projekt ma sens.
Ekspert wyjaśnił, że firmy na wczesnym etapie działalności muszą dziś udowodnić swoją rzeczywistą użyteczność i już na starcie mieć jakieś wsparcie społeczności. Dopiero wtedy powinny organizować ICO. Dodał, że założyciele powinni priorytetowo traktować inwestorów, którzy myślą o ich projekcie długoterminowo, a nie mylą takiej inwestycji z hazardem - odpowiednie nastawienie inwestorów może zadecydować o tym, czy projekt się rozwinie, czy upadnie.
Kolejny element to to, że startupowcy muszą zachować realizm w kwestii wycen tokenów. Po prostu Whitepapery i cała tokenomia muszą być teraz o wiele lepiej przemyślane niż były w epoce "Dzikiego Zachodu".
Carey ostrzegł również przed nadmiernym poleganiem na X (dawnym Twitterze). Jego zdaniem organizatorzy nie mogą opierać się na tej platformie social mediów, gdy "wyceniają" popularność projektu. Opisał "iksa" jako „wysoko botowane” miejsce w sieci, które do tego staje się coraz mniej wiarygodne po tym jak wielu inwestorów detalicznych posłuchało rad influencerów z social mediów i zostało oszukanych.
ICO, czyli co?
ICO (ang. Initial Coin Offering) to forma finansowania projektów w branży kryptowalut i blockchain. Można je porównać do IPO (Initial Public Offering – pierwszej oferty zakupu akcji), tylko że zamiast akcji inwestorzy otrzymują tokeny.
Z reguły proces organizacji ICO wygląda tak:
- projekt ogłasza, że zamierza stworzyć nową kryptowalutę, platformę czy aplikację,
- w ramach ICO inwestorzy mogą kupić tokeny projektu, najczęściej płacąc w BTC, ETH albo stablecoinach.
- tokeny mogą dawać różne prawa, np. dostęp do usług/platformy (tzw. token użytkowy).
Model ten był szczególnie popularny w latach 2016-2017. Wiele z ówczesnych ICO okazało się jednak scamami.
O autorze
Jacek Walewski
Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Poprzedni
SharpLink Gaming kupiło kolejną paczkę ETH. Firma urasta na odpowiednik Strategy

Następny
Firma Donalda Trumpa inwestuje w CRO. Czy to początek nowego trendu na rynku spółek skarbowych kryptowalut?
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
ObserwujGoogle News
Newsletter Bitcoin.pl
Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.
Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności

