za
Wielka Brytania Bitcoin

Kompania Mórz Południowych – pierwsza bańka Wielkiej Brytanii

Zondacrypto gielda kryptowalut 2650

Przygotowaliśmy dla was już artykuł dot. bańki Kompanii Missisipi. Dziś przybliżymy wam zjawisko, jakie miało miejsce w podobnym czasie w Wielkiej Brytanii. Przed wami bańka Kompanii Mórz Południowych.

O ekscentrycznym Johnie Law, który stał za francuską bańką Kompanii Missisipi, już słyszeliście. Okazało się, że jego pomysły – choć ostatecznie zakończyły się ruiną skarbu państwa – znalazły w historii wielu naśladowców. Dziś przepłyniemy dla was kanał La Manche i przyjrzymy się finansowym wybrykom XVIII-wiecznych Brytyjczyków.

Krajobraz Anglii

Tak, nim jednak przejdziemy do głównej części naszej opowieści należy przybliżyć najpierw ogóle tło wydarzeń.

Od 1694 r. Bank Anglii stanowił bank centralny kraju. Miał on jako jedyna instytucja prawo do emisji banknotów. Był także kontrolowany przez stronnictwo wigów (to dobre miejsce na ciekawostkę: ich przeciwnicy na scenie politycznej – torysi – założyli konkurencyjny Narodowy Bank Gruntowy, którego funkcjonowanie udało się jednak zablokować przez wspomnianych wigów sprytnym przepisem).

W Anglii rozwijała się także giełda, na której obracano papierami wartościowymi. Było to miejsce jak na tamte czasy bardzo nowoczesne, a i na dzisiejsze realia cechujące się sporą dojrzałością inwestorów i technik finansowych. Naoczny obserwator jej narodzin John Houghton nazywał jednak maklerów giełdowych dwoma określeniami: stock-brokers (brokerzy) i stock-jobbers, co w wolnym tłumaczeniu oznacza… cwaniaków.

W 1697 r. tych drugich wyrzucono z oficjalnej giełdy, ale szybko stworzyli oni swój nieoficjalny rynek obrotu akcjami. Handlowali między sobą w kawiarniach. Interes kwitł i to mimo tego, że w 1733 r. w życie weszła Ustawa o Zapobieganiu Niechlubnym Praktykom Spekulacji Akcjami, która nakładała na osoby, które nielegalnie handlowały papierami wartościowymi karę 500 funtów. Na niewiele się to zdało…

bear bullCo ciekawe to w tym okresie powstały też określenia bear i bull. To pierwsze oznaczało inwestorów grających pod spadki, drugie – pod wzrosty. Skąd wzięły się te pojęcia? No właśnie, nikt do końca tego nie wie. Historyk Victor Morgan snuje teorię o tym, że bear pochodzi od „sprzedawania skóry na niedźwiedziu”. Bull? Od „bullionu”, czyli kruszcu – to zaś wersja Polaka Stefana Bratkowskiego.

W angielskiej faunie pojawił się też stag – jeleń. Nie oznaczało to jednak naiwniaka, a osobę, która kupowała nowe akcje, by szybko sprzedać je z zyskiem. Z kolei lame duck, kulawa kaczka, to już nieudacznik, któremu gra na giełdzie nie służy.

Bańka

W 1711 r. powstała Kompania Mórz Południowych, która miała zajmować się czymś bardzo opłacalnym w tamtejszych czasach – transportem niewolników z Afryki do Ameryki. Można powiedzieć, że był to rodzaj korporacji, która działała pod skrzydłami państwa. Udziałowcami tej spółki (bo tym w istocie była Kompania) zostali właściciele długu publicznego o wartości 9 mln funtów.

Kompania w pewnym momencie miała szansę przejąć skrypty dłużne na podlegającą wykupowi część długi publicznego w wysokości 16 mln funtów.

Wtedy też zaczęła się bańka. Nominalna wartość akcji Kompanii wyniosła 100 funtów. Już po pierwszych informacjach o możliwości przejęciu długu publicznego ich cena skoczyła do 126 funtów.

Co ciekawe gorączka zakupów akcji nie opadła po paru miesiącach, jak miało to miejsce w czasie tulipomanii. Trwała latami. Właściwie kurs akcji Kompanii był ciągiem narastających baniek spekulacyjnych.

Co cwańszy inwestorzy wpadli też na pomysł, że mogą nie tylko spekulować na akcjach. Może lepiej posiadać swoje spółki! Anglicy wpadli w taki szał zakupowy, że kupowali papiery wartościowe niektórych firm, nie pytając już o ich fundamenty czy dywidendy.

Spora część owych spółek nie miała sensu. Przykłady? Na rynku działała firma, która chciała wynaleźć sposób na ekstrakcję srebra z ołowiu. Inna specjalizowała się w transporcie z Hiszpanii osłów. Kolejna ogłosiła, że wynajdzie perpetuum mobile. W gronie około 200 spółek pojawiała się nawet taka, która obiecywała każdemu, kto tylko zapłaci jej 2 gwinee, akcję o wartości 100 gwinei. W zestawie dodawała informację dot. tego… czym będzie się zajmowała.

… i po bańce

W 1720 r. akcje Banku Anglii kosztowały 150 funtów szterlingów za sztukę. Akcje Kompanii Mórz Południowych – 130 funtów. W połowie roku akcje Banku skoczyły do 200 funtów, miesiąc później kosztowały już 265. To jednak nic. Akcje Kompanii wzrosły do… 1000 funtów. Chwilę później… straciły na ważności!

11 lipca władze wydały Bubble Act, na mocy którego rozwiązano spółki, które wypuszczały akcje na mocy przestarzałych patentów. W praktyce władze chciały zakończyć żywot tej bańki. Kurs akcji Kompanii nagle się załamał. Naiwni stracili łącznie kilka milionów funtów. Inwestorzy, którzy zapłacili po 1000 funtów za akcje, odkryli, że roczna dywidenda nie zwróci im poniesionych kosztów przez lata. Dlatego – i z powodu wspomnianej ustawy władzy – zaczęli masowo sprzedawać papiery wartościowe.

Warto tu dodać, że bańka była napędzana nie tylko wspomnianymi informacjami dot. przejmowania długu publicznego przez Kompanię. Sama spółka stale dodrukowywała swoje akcje.

Kuzynka bańki Kompanii Missisipi?

John Law

Dziś wielu historyków sugeruje, że bańka brytyjska była po części połączona z bańką francuską. W bańkę nad Sekwaną inwestowali też Brytyjczycy i Holendrzy. Finansiści z Anglii przewidywali, że bańka Johna Lawa w końcu pęknie, a kapitał z niej musi się gdzieś przelać. Czy to była geneza bańki Kompanii Mórz Południowych?

U źródeł sukcesu brytyjskiej bańki stało też przekupstwo wielu najważniejszych osób w kraju i wykorzystanie zazdrości Anglików w stosunku do finansowych szaleństw ich sąsiadów zza kanału La Manche.

Najdziwniejszym aspektem bańki był jednak fakt, że wspomniane Bubble Act przegłosowano w wyniku działań lobby… Kompanii Mórz Południowych.

Ogólnie jednak bańka nie doprowadziła w Wielkiej Brytanii do takich problemów, jakie opisywaliśmy we Francji. Jednym z powodów było to, że francuska bańka była zasilana dodrukiem pieniędzy przez samego Lawa, który stał na czele banku centralnego. W tym punkcie Brytyjczycy okazali się o niebo bardziej roztropni.

Przez to ostatnie skala pęknięcia bańki nie była tak druzgocąca dla Anglii, jak mogłaby być przy nieodpowiedzialnej polityce monetarnej. Ponadto zjawisko to nie zniechęciło Brytyjczyków do rynków finansowych, czego nie można powiedzieć o bańce z Francji.

Wielu specjalistów od baniek podkreśla też inny ciekawy aspekt. Otóż każda kolejna bańka spekulacyjna prowadziła do powstawania coraz to bardziej wyrafinowanych narzędzi finansowych. W przypadku tulipomanii handlowano cebulkami tulipanów. Bańka Kompanii Missisipi to akcje tylko jednej spółki. W kwestii obecnie opisywanej bańki była już mowa o ok. 200 mniejszych spółkach.

Niektórzy historycy stawiają jeszcze inną tezę. Ich zdaniem od czasów Johna Lawa finansiści i politycy odkryli, że zjawiskiem napędzającym niejako giełdę jest inflacja, która nie tylko pobudza tym samym inwestycje, ale obniża też zadłużenie państwa. Czy przez ten – jednak dość patologiczny – wniosek nasza historia od tamtego czasu wygląda w ten sposób?

Ciekawostki:

Jednym z inwestorów Kompanii był Izaak Newton, który sprzedał akcje z zyskiem, ale ponownie odkupił się tuż przed pęknięciem bańki.

Bitcoina i inne kryptowaluty kupisz w prosty i bezpieczny sposób na giełdzie zondacrypto.

Tagi
Autor

Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Newsletter Bitcoin.pl

Więcej niż bitcoin i kryptowaluty. Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą Politykę Prywatności