Dla wnikliwych

Euro – kolos na glinianych nogach. Część 4

W poprzedniej części – dostępnej pod tym linkiem – omówiliśmy politykę, jaką w Europie prowadził prezydent Francji i bohater narodowy […]

Data publikacji: 28 lipca 2020

bitbay

W poprzedniej części – dostępnej pod tym linkiem – omówiliśmy politykę, jaką w Europie prowadził prezydent Francji i bohater narodowy tego kraju Charles DeGaulle. Co działo się dalej?

Trzęsienie ziemi i podkręcenie napięcia

DeGaulle próbował stłamsić Niemcy w 1. poł. lat 60. Gdy te ostatnie pozostały niewzruszone, podniósł stawkę. Postanowił zachwiać całym systemem z Bretton Woods. W 1965 r. nakazał zabrać 25,9 sztab złota (ok. 350 ton) ze skarbca Fedu i przenieść je do Paryża. Innymi słowy wykorzystał prosty mechanizm Bretton Woods. W zamian za dolary (papier) można było otrzymać złoto (czyli realny kruszec).

Na reakcje rynku nie trzeba było długo czekać. Część europejskich firm i banków centralnych postanowiło iść w tym samym kierunku: w zamian za dolary zażądały złota. To jednak jeszcze nic. Spekulanci wyczuli krewi i żółty metal w obiegu zaczął kosztować 70 dolarów za 1 uncję. Tyle że USA w ramach systemu finansowego, który same zaprojektowały, musiały sprzedawać 1 uncję za 35 dolarów.

DeGaulle był jak Alfred Hitchcock i choć zaczął od trzęsienia ziemi, niedługo potem postanowił dodatkowo podnieść napięcie. Wycofał wojska francuskie z NATO i zażądał likwidacji baz natowskich, które znajdowały się na terenie Francji. By zrozumieć, o jakiej skali była to decyzja, wystarczy dodać, że mówimy o poł. lat 60., czyli właściwie niemal szczytowym okresie zimnej wojny. Jeszcze parę lat temu świat drżał o to, że zimny konflikt zamieni się w gorący, zaś teraz usunięcie baz NATO z Francji oznaczało osłabienie wpływów USA w Europie, a co za tym idzie wzrost zagrożenia ze strony ZSRR.

W Niemczech (RFN) nie działo się zaś lepiej. Bank centralny kraju zaczął przejawiać niechęć do dalszego podtrzymywania systemu z Bretton Woods. Co to oznaczało w praktyce? Drukowanie coraz większej ilości marek jako swoistych pochłaniaczy dolarów i franków, które spekulanci pożyczali w bankach na zakup niemieckiej waluty. Dzięki temu po prostu spekulowano i grano na zmiany wartości walut. Do momentu, gdy Bundesbank drukował masę marek, niwelował strategię spekulantów, ale gdy tylko prasa drukarska zwalniała, wartości walut Francji i USA były już nie do utrzymania, jeśli chodzi o liczby ustalone w Bretton Woods.

Zamach stanu

Na linii rząd RFN-bank centralny doszło do konfliktu. Kanclerz Ludwig Erhard był zwolennikiem współpracy z USA, a tym samym podtrzymaniu Bretton Woods. Bankierzy centralni postanowili się więc go… pozbyć.

Bundesbank ograniczył zdolność banków prywatnych do udzielania kredytów dla firm i osób fizycznych. Efekt? Recesja. Tyle że za zapaść gospodarczą wyborcy nie obwinili bankierów, ale polityków. Ówczesny prezes banku centralnego RFN, Karl Blessing, przyznał po latach:

„Musieliśmy użyć przemocy, by przywrócić porządek”.

W efekcie Erhard stracił pozycję kanclerza i władzę objął Kurt Kiesinger. Prowadził on już politykę zgodną z oczekiwaniami bankierów centralnych.

Politycy zawarli też Pakt Stabilności i Wzrostu. W efekcie obniżono płace, utrzymano tym samym niższą inflację niż we Francji i USA, oraz pobudzono eksport.

Bunt na zachód od Renu

Spokoju nie było też we  Francji. De Gaulle niestety przegrał. Nie udało mu się przywrócić standardu złota, zaś Bretton Woods – mimo zadanych ciosów – trzymało się jeszcze na nogach. Do tego w kraju pojawiła się wysoka inflacja, której zaczęło towarzyszyć wysokie niezadowolenie społeczne. Ostatecznie prezydent nacisnął na władze monetarne, by te zaostrzyły politykę pieniężną, by tak umocnić franka.

Efektem pomysłu De Gaulle, który był co prawda genialnym wojskowym, ale chyba mniej znał się na ekonomii, był wzrost bezrobocia, dalszy skok cen, kolejne manipulacje spekulantów na walucie i pogorszenie się bilansu handlowego z RFN.

W 1968 r. francuscy studenci wyszli na ulice. Doszło do ostrych zamieszek, zaś De Gaulle musiał na krótko schronić się w… Niemczech. Co prawda utrzymał władzę – głównie dzięki armii – ale już w kolejnym roku podał się do dymisji. Rządy objął George Pompidou. Ten rozpoczął swoje urzędowanie od groźby. W jednym z wywiadów powiedział, że co prawda „Niemcy mają swoją markę, ale my mamy naszą bombkę”, oczywiście mając na myśli bombę jądrową…

CDN.

geco-one-bitcoin-trading

rozliczanie kryptowalut rozlicz kryptowaluty

Satsback bitcoin cashback

Black Friday Promotion