fbpx

Ciekawostki

Blockchain – owoc ewolucji bankowości. Część 4. Rozwój banków

W poprzedniej części opisaliśmy narodziny pieniądza w starożytnej Grecji. Dziś przeniesiemy się do Imperium Rzymskiemu, gdzie prężnie rozwijała się bankowość. […]

bitbay

W poprzedniej części opisaliśmy narodziny pieniądza w starożytnej Grecji. Dziś przeniesiemy się do Imperium Rzymskiemu, gdzie prężnie rozwijała się bankowość. Jak do tego wszystkiego ma się blockchain? Zaraz zrozumiecie.

Bankierzy rzymscy pojawili się na scenie dziejów dość wcześnie, bo już w III w. p.n.e. Co ważne, bankierstwo nie było przez Rzymian pogardzane (co miało miejsce w Grecji). Mimo tego zajmowali się nimi ekwici, czyli członkowie – jak dziś byśmy powiedzieli – klasy średniej. Elicie wręcz zakazano tego typu działalności, co swoją drogą musiało ucieszyć tych pierwszych, ponieważ zmniejszało konkrecję. W konsekwencji też ekwici zaczęli nawet przerastać przedstawicieli elity majątkiem. To ostatnie niezbyt spodobało się bardziej wpływowym warstwom społecznym i na te co zareagowały tworząc przepisy prawne, które ograniczały możliwości „dorobkiewiczów”. Nie brzmi wam to podejrzanie znajomo? Przejdźmy jednak dalej, do opisu rzymskiego systemu finansowego oraz bankowości.

Rodzi się rynek finansowy

Bankierzy rzymscy prowadzili interesy na Forum, w pobliżu świątyni Kastora i Polluksa. To tam zawierano wszelkie transakcje kupna i sprzedaży czy wymian walut (był to taki starożytny BitBay). Właściwie bywanie tam było w środowisku ludzi interesów w bardzo dobrym tonie. Przedsiębiorca, który pojawiał się na Forum, pokazywał, że nie musi się przed nikim ukrywać, jest więc wypłacalny, a też nikt nie ściga go za długi. Można powiedzieć więc też, że bywanie w tym miejscu było dla starożytnych Rzymian, jak dziś posiadanie konta na Facebooku… Wszyscy widzą, gdzie jesteś, nie musisz chować się przed osobami, którym jesteś winny pieniądze. Krótko mówiąc: jesteś wiarygodny. (Piszemy to oczywiście z przymrożeniem oka.)

Bankierzy na Forum – jak już wspomnieliśmy – dokonywali różnych transakcji, np. udzielali pożyczek czy wymieniali waluty. I tu dochodzimy do technologii blockchain. Jak już pisaliśmy w poprzednich częściach tego cyklu, historia zapisywania i przechowywania danych jest bardzo długa. Nad tym, jak robić to jak najlepiej, głowili się już starożytni Egipcjanie, Sumerowie, Grecy, a i Rzymianie dorzucili swoje trzy sestercje.

blockchain rzymKażdy z bankierów musiał bowiem prowadzić dwa rodzaje ksiąg rozrachunkowych. W jednej, adversarium, czyli księdze podręcznej, zapisywano wszystkie możliwe operacje w porządku chronologicznym. Potem przenoszono je do księgi głównej. W tej ostatniej każdy klient miał własny rachunek z podziałem na stronę debetową i kredytową (tak jak dziś każdy w banku ma swoje konto).

Rzymianie stosowali też w pewnym sensie podwójną księgowości, czyli gwarantowali klientowi potwierdzenie transakcji. Choć dziś wydaje się nam to oczywiste i większość z was albo nie odchodzi przy droższym zakupie od kasy bez rachunku lub wręcz przeciwnie – ignoruje już taki banał jak świstek papieru, który potwierdza kupno paru bułek za 5 zł, wtedy musiało być to czymś naprawdę wielkim i ważnym.

Bankierzy musieli też przedstawiać na żądanie władz księgi w sądzie. Zapis w księdze był bowiem uważany za dowód w sprawie, co także należy uznać za niezwykle ważny element rozwoju cywilizacji. Zapewne za jakiś czas będziemy zachwyceni otwartością na nowinki technologiczne kolejnych krajów, które uznają zapisy w sieci blockchain jako dowody w sprawach. Kluczowym elementem był jednak jeszcze podpis klienta.

Rzymscy bankierzy w jakiś stopniu respektowali też pieniądz cyfrowy. O co nam chodzi? Nierzadko dokonywali bowiem rozliczeń między klientami poprzez zmianę zapisów w księgach, bez realnego udziały i przekazywania gotówki.

W Rzymie nie było też monopolu bankowego. Bankowość państwa związana była głównie z pobieranie podatków.

Prawo rzymskie a finanse

Prawo rzymskie regulowało też rynki finansowe. Wyróżniało dwa rodzaje pożyczek. Nexum to bardzo rygorystyczna pożyczka, która pozwalała wręcz sprzedać dłużnika, jeśli ten nie spłacił długu. Z czasem wprowadzono pożyczki mutum – rodzaj kredytu nieoficjalnego. Wkrótce wprowadzono też pożyczki, które zakazywały sprzedaży ludzi za długi. Dłużnika przestano móc też więzić, torturować i zabijać, co też trzeba uznać za niewątpliwy rozwój cywilizacyjny. Co ciekawe, możliwe było jednak nadal sprzedawanie dzieci za długi. Zakazał tego dopiero Teodozjusz Wielki w IV w. n.e.

Bankierzy poza Rzymem

Jak jednak system finansowy działał poza stolicą imperium? Historycy uważają, co jest dość logiczne, że było tam znacznie gorzej. Trochę światła na sprawę rzuca jednak Dom Cecyliusza Jukundusa z Pompei. Cecyliusz był tamtejszym bankierem i przechował dla potomnych aż 153 dokumentów, które mogą oddać nam to, jak działał system finansowy w tym mieście.

Ów bankier posiadał swój blockchain – były nim wspomniane 153 dokumenty przechowywane w drewnianej skrzynce, którą nasz bohater schował na górnym piętrze własnego domu.

Główny tekst wydrapano w wosku, który pokrywał drewnianą tabliczkę o wymiarach 10 na 12 cm (wiele z takich tabliczek połączono sznurkiem tworząc swego rodzaju książkę). Wosk nie byłby już dziś widoczny (chyba wszyscy wiemy, co stało się w Pompejach, prawda?), ale rylec, którym pisano, przebił wosk i wyrył też napisy na drewnie.

Transakcje, które wyrył bankier, miały miejsce pomiędzy 27 a 62 r. Ostatnie zawarto niedługo przed trzęsieniem ziemi i katastrofą, jaka spotkała miasto. Większość zapisów stanowią pokwitowania przekazania różnych kwot. Aż szesnaście zapisów stanowią jednak kontrakty, jakie Cecyliusz zawarł z radą miejską. Jedna z transakcji opisuje np. handel mułem:

„Kwota 520 sestercji za muła sprzedanego Markowi Pomponiuszowi Nikonowi, byłemu niewolnikowi Marka, którą Marek Cerryniusz Eufrates otrzymał w myśl umowy z Lucjuszem Cecyliuszem Feliksem. Marek Cerryniusz Eufrates, były niewolnik Marka, oświadcza, iż otrzymał rzeczoną sumę, wypłaconą z góry, od Filadelfusa, niewolnika Cecyliusza Feliksa. [W tym miejscu wbito pieczę]

Podpisano w Pompejach, piątego dnia przed kalendami czerwcowymi [28 maja], za konsulatu Druzusa Cezara i Gajusza Norbanusa Flakusa [15 rok].”

Nie wszystkie zapisy transakcji zawierają przedmiot handlu. Informują tylko o tym, kto był stroną. Wśród zapisów są też informację dot. handlu niewolnikami. Np. Trofimusem, który musiał być „towarem luksusowym”, bowiem zapłacono za niego czterokrotnie więcej, niż ogólnie płacono za niewolników.

Historycy głowią się jednak nad paroma kwestiami. Dlaczego np. bankier nie zapisywał wszystkich transakcji (sugerują to spore „luki” w dokumentacji)? Może nie zachował wszystkich zapisów? To też jednak nie odpowiada jasno na pytanie, dlaczego tak się działo.

Blockchain w Rzymie

Znaleziska archeologów pokazują, że Rzymianie także zastanawiali się nad tym, jak najlepiej utrwalać dane, różne informacje i przekazywać je potomnym. W przypadku „notatnika” Cecyliusza widać też, że proces zachowywania transakcji poszedł w stronę jak najwygodniejszego sposobu ich zapisywania. Tyle że – jak widać po przykładzie Pompejów – wosk nie okazał się najtrwalszym sposobem na utrwalanie takich zapisów. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, by rzymski bankier miał ryć dane w twardym kamieniu.

Ludzkość nadal musiała poszukiwać nowych sposobów na zapisywanie danych.

CDN.

coinquista rejestracja na gieldzie

Satsback bitcoin cashback

Black Friday Promotion

Newsletter

Więcej niż bitcoin i kryptowaluty. Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą politykę prywatności.