Starszy analityk rynku ETF Bloomberga, Eric Balchunas,
ocenia, jakie BlackRock ma szanse na stworzenie bitcoinowego ETF-a.
Jakie są szanse na stworzenie bitcoinowego ETF-a?
BlackRock stara się o utworzenie bitcoinowego ETF-a. Jeżeli firmie się to uda, będzie to dla rynku przełom. Byłby to bowiem pierwszy amerykański fundusz oparty stricte na bitcoinie, a nie na instrumentach pochodnych.
Eric Balchunas jest zdania, że szanse BlackRock wynoszą 50%. Wiele zależało będzie bowiem od tego, czy Grayscale wygra sprawę przeciwko SEC. Komisja wcześniej uniemożliwiła tej firmie stworzenie podobnego funduszu, za co ta druga ją pozwała.
Another reason we give spot bitcoin ETF approval 50% chance is our senior legal analyst @NYCStein gives Grayscale a 70% chance of winning case against SEC, who could approve BlackRock's ETF as way to save face using trusted 'adult' TradFi cos & stick it to Grayscale via @JSeyff
Balchunas wyjaśnił, że SEC może bardziej przychylnie spojrzeć na zgłoszenie dot. ETF-a BlackRocka. Będzie to sposób na „zachowanie twarzy” poprzez zezwolenie na utworzenie funduszu tak dużej, "zaufanej" firmie z rynku "starych" finansów.
Pytanie brzmi jednak też, czy Grayscale wygra sprawę z SEC i też nie utworzy ETF-a. Inny ekspert Bloomberga, Elliott Stein, uważa, że jest na to aż 70-procentowa szansa. Jego zdaniem szanse na sukces firmy wzrosły, bowiem na tym etapie procesu „wszyscy trzej sędziowie (...) wydają się stawać po stronie Grayscale". Na ostateczny wyrok poczekamy jednak ponoć do sierpnia.
Dodajmy, że nie tylko BlackRock stara się o utworzenie ETF-a. Podobne aplikacje złożyły też inne podmioty, takie jak: Fidelity, Invesco, Wisdom Tree i Valkyrie.
Jeśli SEC ostatecznie zatwierdzi wnioski takich firm, może to oznaczać napływ ogromnych ilości kapitału, co powinno przyczynić się do mocnego wzrostu wycen czołowych kryptowalut.
Hossę i tak napędzi ulica?
Wiele osób zakłada, że to powstanie ETF-a napędzi nową hossę. Michael Shaulov, CEO i współzałożyciel instytucjonalnej platformy powierniczej Fireblocks, jest jednak zdania, że to nie wystarczy. Uważa, że instytucje wchodziły na rynek już w 2020 r., a mimo tego mocne wzrosty rozpoczęły się dopiero w roku kolejnym. Powód? To, że duże firmy potrafią inwestować w taki sposób, by nie podnieść wyceny danego waloru. Dopiero inwestorzy detaliczni generują największe wzrosty. Czy tak będzie i tym razem? Przekonamy się w 2024 i 2025 r.