Bitcoin w panice. A te adresy, od początku czerwca dokupiły już 125 000 monet
Michał NalewajkoRedaktor Bitcoin.pl

- Bitcoin kosztuje dziś około 64 800 USD, blisko 48 procent poniżej październikowego rekordu powyżej 126 000 USD.
- Indeks strachu i chciwości spadł w okolice 20 punktów, czyli w strefę skrajnego strachu.
- Mimo to długoterminowi posiadacze wchłonęli w czerwcu 125 000 bitcoinów, wartych przy obecnym kursie ponad 8 miliardów USD.
- Dziś wieczorem pierwsza decyzja Fedu pod nowym szefem Kevinem Warshem, a rynek wycenia raczej podwyżkę niż obniżkę.
Coś tu nie gra. Kurs Bitcoina leci w dół, nastroje są tak ponure jak przy upadku FTX. Połowa wszystkich monet w obiegu jest dziś poniżej ceny zakupu. Jednocześnie najbardziej cierpliwi posiadacze, ci którzy trzymają Bitcoina od miesięcy, dokładają do portfeli na potęgę. W samym czerwcu przejęli 125 000 monet. To jedna z największych miesięcznych akumulacji w całym tym cyklu.
Kiedy widzę taką rozbieżność między ceną a zachowaniem, wiem, że dzieje się coś ciekawszego niż zwykła wyprzedaż.
Połowa rynku jest pod kreską, a strach sięga dna
Zacznę od tego, jak źle wygląda obrazek na pierwszy rzut oka. Bitcoin kosztuje dziś około 64 800 USD, czyli mniej więcej połowę tego, co w szczycie z października 2025 roku, gdy przebił 126 000 USD. Indeks strachu i chciwości, prosty wskaźnik nastrojów liczony od 0 do 100, osunął się w okolice 20 punktów. Na początku czerwca dotknął nawet 12, poziomu widzianego ostatnio przy pandemii i przy zawaleniu się giełdy FTX.
Dane on-chain, czyli odczytywane wprost z publicznego rejestru transakcji Bitcoina, dorzucają jeszcze jeden ponury fakt. Połowa wszystkich monet w obiegu zmieniła ostatnio właściciela po cenie wyższej niż obecna. Statystyczny posiadacz jest więc na minusie. To klasyczne paliwo do paniki, bo ludzie pod wodą najłatwiej sprzedają ze strachu.
Kto sprzedaje, a kto zbiera
I tu zaczyna się sedno. Monety, których pozbywają się przestraszeni, nie znikają. Ktoś je kupuje. Tym kimś są długoterminowi posiadacze, w żargonie on-chain definiowani jako adresy trzymające Bitcoina nieruszanego od co najmniej 155 dni. To grupa, która z reguły kupuje w dołkach i sprzedaje w euforii, dlatego rynek nazywa ją "diamentowymi rękami".
Ta grupa trzyma dziś ponad 16 milionów monet, czyli ponad cztery piąte wszystkich wydobytych bitcoinów. Tu jest jednak pułapka, o której mało kto mówi: w tej liczbie siedzi też 3 do 4 milionów monet uznawanych za bezpowrotnie utracone, bo zgubionych kluczy nikt nie rusza od lat i statystyka liczy je jak "trzymane". Dlatego ważniejszy od samego zasobu jest jego przyrost. A ten mówi jasno: od październikowego szczytu do długoterminowych posiadaczy trafiły ponad 2 miliony bitcoinów, w tym 125 000 w samym czerwcu. To są monety, które ktoś świadomie kupił i odłożył, a nie cyfrowy kurz sprzed lat.
Po tej samej stronie stołu siedzi Strategy, spółka Michaela Saylora, która po dokupieniu Bitcoina za 100 milionów USD trzyma już 846 842 monety. Trudno o czytelniejszy sygnał, że dla części dużych graczy obecny strach to nie powód do ucieczki, lecz okazja do zakupów.
Fed dorzuca strachu, a dziś wieczorem decyzja Warsha
Skąd w ogóle ten przeciągający się zjazd? Powód jest jeden i nie ma wiele wspólnego z samym Bitcoinem. To Fed. Jeszcze na początku roku rynek liczył na cięcia stóp procentowych. Gorący odczyt inflacji z kwietnia, 3,8 procent rok do roku, ten scenariusz pogrzebał. Dziś rynki wyceniają na 50,5 procent szansę, że w 2026 roku stopy w USA raczej wzrosną, niż spadną.
Dla Bitcoina to twardy przeciwnik. Moneta nie wypłaca odsetek ani dywidendy, więc gdy bezpieczne obligacje kuszą wysokim oprocentowaniem, kapitał odpływa od aktywów bez dochodu. Dziś wieczorem, około 20:30 czasu polskiego, poznamy pierwszą decyzję Fedu pod nowym przewodniczącym Kevinem Warshem. Samo utrzymanie stóp jest niemal pewne, ale rynek będzie wisiał na każdym słowie Warsha o tym, co dalej.
Tu leży ryzyko, którego nie wolno lekceważyć. Jeśli Bitcoin domknie sesję poniżej 60 000 USD, część analityków widzi drogę w stronę 52 000 do 55 000 USD. Akumulacja diamentowych rąk to mocny sygnał, ale nie polisa. Dopóki strach nie przestanie wypychać monet na rynek, a kurs nie utrzyma się nad wsparciem, jest to dopiero przesłanka dna, a nie jego potwierdzenie.
Co to oznacza dla Ciebie
Jeśli siedzisz na Bitcoinie i kusi Cię, żeby sprzedać ze strachu, masz teraz twardą informację. Po drugiej stronie Twojej potencjalnej transakcji stoją ci, którzy historycznie kupowali w dokładnie takich momentach. To nie gwarancja, że jutro będzie zielono. To raczej przypomnienie, że panika rzadko bywa dobrym doradcą inwestycyjnym.
Jeśli dopiero rozważasz wejście, obecna sytuacja jest podręcznikowym przykładem, że na rynku liczą się nerwy, nie tylko kapitał. Skrajny strach bywał w przeszłości punktem wyjścia do odbicia, ale równie dobrze może się pogłębić, zwłaszcza gdyby Fed zaskoczył jastrzębim tonem. Dlatego jedyna uczciwa odpowiedź na pytanie "czy to już dno?" brzmi tak: nikt tego nie wie na pewno. Nie wkładaj w Bitcoina pieniędzy, których nie jesteś gotów stracić, i nie próbuj złapać dołka jednym ruchem. Akumulacja, którą widzę w danych, to ruch rozłożony na tygodnie, a nie zakład o jeden dzień.
O autorze
Michał Nalewajko
Interesuję się nowymi technologiami, kryptowalutami i AI. Nie uważam, że "kiedyś to było", tylko że "kiedyś to będzie" ;) W wolnym czasie podróżuję, gram w planszówki i gry wideo.

Poprzedni
Koniec wojny na Bliskim Wschodzie. Jak zareagował kurs bitcoina?

Następny
BTC i ETH odbrabiają straty z pierwszego tygodnia czerwca. W EOG kończy się okres przejściowy MiCA | Analiza 17.06.26
Na rynku krypto trwa odrabianie strat. Bitcoin walczy o 65 tys. USD, a rewolucja wokół MiCA i AI napędza token Bittensor (TAO). Sprawdź analizę ostatniego tygodnia.
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
ObserwujGoogle News
Newsletter Bitcoin.pl
Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.
Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności

