bitcoin.pl logo
BTCN/A
Bitcoin
$62,889.07229 888 zł
Kurs Bitcoin
2026-06-03
4 min czytania

Bitcoin spadł poniżej 66 000 USD. Akcje biją rekordy. Coś tu nie gra

Michał Nalewajko
Michał NalewajkoRedaktor Bitcoin.pl
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
  • Bitcoin runął 3 czerwca w okolice 66 000 USD, najniżej od początku kwietnia, po czym odbił do około 67 000 USD. W tydzień stracił ponad 12 proc.
  • W tym samym czasie globalne giełdy akcji biją rekordy. Ten rozjazd podważa wygodną tezę, że Bitcoin to tylko lewarowana wersja Nasdaqa.
  • W 24 godziny likwidacje sięgnęły ponad 742 mln USD, a z funduszy ETF na Bitcoina wypłynęło 3,45 mld USD w ciągu jedenastu sesji z rzędu, najdłuższej takiej serii od startu tych funduszy.
  • Iskrą był symboliczny ruch Michaela Saylora, który po raz pierwszy od 2022 roku sprzedał część Bitcoinów swojej spółki.

Bitcoin od dawna nie miał tak paskudnego tygodnia. We wczesnych godzinach 3 czerwca kurs runął w okolice 66 000 USD, najniżej od początku kwietnia, by potem odbić do około 67 000 USD. Licznik tygodniowej straty pokazywał według CoinDesk ponad 12 proc. Od październikowego szczytu z 2025 roku, który sięgnął okolic 126 000 USD, dzieli nas już blisko 47 proc. w dół. Brzmi jak klasyczna krypto-rzeź. Tyle że tym razem dzieje się coś, co psuje cały utarty scenariusz.

Akcje rosną, Bitcoin spada. Coś tu nie gra

Zwykle, gdy Bitcoin leci na łeb, leci w towarzystwie rynku akcji. Tym razem globalne indeksy biją świeże rekordy, a krypto osuwa się samo, pod prąd. To ważniejsze, niż wygląda. Przez ostatnie dwa lata królowała wygodna narracja, że Bitcoin to po prostu lewarowany Nasdaq, czyli aktywo, które robi to samo co akcje technologiczne, tylko z większą amplitudą. Dzisiejszy obrazek tę tezę wywraca. Skoro akcje rosną, a Bitcoin spada, to znaczy, że za tą wyprzedażą stoi coś specyficznego dla samego rynku krypto, a nie ogólny strach inwestorów. Część kapitału najwyraźniej przesiada się z Bitcoina prosto w spółki z ekspozycją na sztuczną inteligencję, które dają teraz silniejsze zwroty. Uważam, że to najzdrowszy sygnał ostrzegawczy z całego tygodnia, bo pokazuje, że Bitcoin nadal potrafi mieć własny, brutalny cykl, niezależny od Wall Street.

Saylor sprzedał i rynek to poczuł

Zapalnikiem był ruch, który wielu przeczuwało, ale nikt nie chciał zobaczyć. W zgłoszeniu do amerykańskiego nadzoru z 1 czerwca spółka Strategy Michaela Saylora ujawniła, że między 26 a 31 maja sprzedała 32 Bitcoiny za około 2,5 mln USD. To pierwsza sprzedaż tej firmy od grudnia 2022 roku, a Saylor przez lata budował publiczny wizerunek na haśle, że bitcoina NIGDY się nie sprzedaje. Pieniądze mają sfinansować dywidendę z akcji uprzywilejowanych. Sama kwota jest groszowa, bo to 0,0038 proc. pakietu, a spółka wciąż trzyma 843 706 bitcoinów wartych około 61 mld USD. Ale rynek nie zareagował na liczbę, tylko na symbol. Gdy najbardziej zagorzały posiadacz świata sprzedaje cokolwiek, mniejsi gracze zaczynają się zastanawiać, czego nie wiedzą.

Instytucje uciekają jedenasty dzień z rzędu

Drugi ciężar to pieniądze instytucji, które wychodzą drzwiami i oknami. Z funduszy ETF na Bitcoina, czyli giełdowych funduszy, które kupują Bitcoina w imieniu inwestorów indywidualnych, odpłynęło według CoinGlass 3,45 mld USD w ciągu jedenastu sesji z rzędu. To najdłuższa taka seria od momentu, gdy te fundusze wystartowały na początku 2024 roku. Sam BlackRock, największy zarządzający świata, wyprzedał przez swój fundusz ponad 2,4 mld USD bitcoina od połowy maja. Do tego doszła wisienka w postaci ruchu ze śpiącego od lat portfela powiązanego z dawną giełdą Mt. Gox oraz napięcie na linii USA-Iran. Efekt domina widać w danych o likwidacjach, czyli przymusowym zamykaniu lewarowanych pozycji przez giełdę, gdy traderowi kończy się zabezpieczenie. W jedną dobę zlikwidowano ponad 138 tysięcy kont na kwotę przekraczającą 742 mln USD, z czego większość stanowili grający na wzrosty (long).

Panika czy szum? Dwie strony tej samej liczby

Zanim wpadniemy w spiralę strachu, warto usłyszeć drugą stronę. Eric Balchunas z Bloomberg Intelligence studzi emocje i zwraca uwagę, że 3 mld USD odpływów z bazy aktywów wartej około 100 mld USD to w praktyce szum, a nie krach. Skumulowane napływy do tych funduszy od startu wciąż wynoszą około 57 mld USD, spadek z około 63 mld USD na szczycie. Innymi słowy, instytucje nie uciekły z rynku, tylko zdjęły z niego trochę pary. To nie znaczy, że ryzyko zniknęło. Traderzy patrzą teraz na poziom 65 000 USD jako najbliższe wsparcie, a jego utrata otwiera drogę w stronę 60 000 USD. Jeśli przy tylu nakładających się czynnikach makro kurs przebije ten próg, kolejna fala likwidacji może zepchnąć go niżej, zanim pojawi się odbicie.

Co to oznacza dla Ciebie

Jeśli trzymasz Bitcoina w ramach dywersyfikacji portfela, na poziomie kilku procent obok nieruchomości czy złota, to dzisiejszy dzień jest testem nerwów, nie tezą inwestycyjną. Symboliczna sprzedaż 32 monet przez Saylora nie zmienia fundamentów, zmienia nastroje. Widzę tu dwie praktyczne lekcje. Po pierwsze, nie podejmuj decyzji na bazie nagłówka o sprzedaży za 2,5 mln USD, bo to ułamek pakietu wartego 61 mld USD. Po drugie, traktuj poziom 60 000 USD jako realną granicę, której obrona albo przełamanie powie więcej niż wszystkie dzisiejsze komentarze razem wzięte. Rozjazd Bitcoina z akcjami to dowód, że ten rynek wciąż rządzi się własnymi prawami. Dla cierpliwego inwestora to nie powód do paniki, tylko przypomnienie, dlaczego ekspozycja na krypto powinna być taka, by spadek o 12 proc. w tydzień nie odbierał Ci snu.
Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności