Bitcoin – czy należy go regulować?

Bitcoin
bitbay zonda

Dla rządów kryptowaluty stały się już zbyt powszechne, by móc je ignorować. Jednocześnie ten rynek może im wydawać się za bardzo chaotyczny, by pozostawić go samego sobie. Na całym świecie agencje rządowe skupiają się dzisiaj nie tylko na podatkach, ale również kwestiach regulacyjnych w szerszym kontekście.

W Australii w okresie od kwietnia 2018 r. do stycznia 2019 r. zarejestrowano już 246 giełd kryptowalutowych. Może to wskazywać kierunek, w którym podąży rynek. Opinia na ten temat dzieli jednak społeczność. Dla bardziej konserwatywnej części jest to akt kapitulacji, z drugiej strony to raczej naturalna kolei rzeczy i efekt wypłynięcia na powierzchnię.

KryptoAnarchia

Pierwsi zwolennicy Bitcoina byli w pewnym sensie anarchistami. Sama idea głównej kryptowaluty wyrosła na sceptycyzmie względem władzy oraz stawianiu wolności na piedestale. I przede wszystkim na uniezależnieniu się od skompromitowanego wtedy systemu bankowego. Dziś jednak można usłyszeć opinie, że rozwój rynku oparty na regulacjach jest nieunikniony, zaś tworzenie przepisów jest dowodem na to, że Bitcoin jest częścią mainstreamu.

“Głównym problemem konwencjonalnej waluty jest całe zaufanie, które jest niezbędne, aby zadziałała”

-definiował problem współczesnej ekonomii Satoshi Nakamoto. Cały system jest zbudowany za zaufaniu do banków i instytucji finansowych,  podczas gdy kryptowaluta “jest oparta na dowodzie kryptograficznym, a nie na zaufaniu.”

Ufać czy nie ufać?

Dziś regulacje są często wdrażane z myślą o dobru inwestorów, ale też ich twórcy często powołują się na idee “wsparcia innowacji”. Czy da się to zawsze połączyć?

Japonia była przychylna kryptowalutom do tego stopnia, że uznała Bitcoina za pełnoprawny środek płatniczy.  Z pewnością zwiększyło to zaufanie inwestorów do najstarzej kryptowaluty. To z kolei mogło przełożyć się zaufanie do samych giełd, oferujących handel cyfrowymi monetami. Atak hakerski na Coincheck i utrata przez platformę kryptowalut o wartości 530 milionów USD skłoniło jednak Japonię do zmiany przepisów. Dziś rząd wymaga już od takich podmiotów rejestracji w Agencji Usług Finansowych (FSA) i przygląda się rynkowi.

Korea Południowa zakazuje z kolei korzystania z anonimowych kont na giełdach i wymaga od banków ścisłego przestrzegania obowiązków sprawozdawczych dotyczących rachunków prowadzonych przez tego typu firmy. Władze zabroniły również instytucjom finansowym tworzenia kontraktów futures opartych na Bitcoinie.

Debata na temat regulacji toczy się też w USA. W marcu 2018 r. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd stwierdziła, że ​​uważa wiele kryptowalut za papiery wartościowe, a przepisy dotyczące bezpieczeństwa będą kompleksowo stosowane do portfeli i giełd, jeśli będzie to tylko konieczne.

Złoty środek

Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, konieczne jest znalezienie złotego środka, czegoś pomiędzy ochroną klientów a nie blokowaniem rozwoju nowego rynku. Problem zaś istnieje. Na przykład, w 2018 r. do australijskiego organu nadzoru zgłoszono ponad 6000 oszustw związanych z kryptowalutami, których łączne straty przekraczały 9,5 miliona USD. To najlepszy dowód na to, że konsumenci muszą być chronienia, a sama niewidzialna ręka rynku nie wystarczy w tym wypadku…

Tagi
bitcoin FSA Japonia prawo regulacje Satoshi Nakamoto

Newsletter Bitcoin.pl

Więcej niż bitcoin i kryptowaluty. Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Przeczytaj naszą Politykę Prywatności.