bitcoin.pl logo
BTC-3.99%
Bitcoin
$63,806233 227 zł
Dla wnikliwych
2025-08-10
5 min czytania

Afera KPO to nowe "ośmiorniczki"? Dowiedz się, o co dokładnie chodzi w sprawie

Jacek Walewski
Jacek WalewskiRedaktor Bitcoin.pl
kpo
Futures03.25-PL_Images_728x90_04_v1b
Cała Polska żyje od piątku "aferą KPO". Emocje powinny jednak opaść. Sprawa jest bowiem o wiele bardziej złożona niż wielu myśli - pokazuje niestety słabość państwa. Rząd po raz kolejny przegrał też na polu komunikacji.

Afera KPO, czyli kasa na jachty?

Zacznijmy od początku. Od piątku cała Polska żyje aferą dot. Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Chodzi o fundusze unijne, które miały pomóc podnieść się polskim firmom po pandemii COVID-19. Oczywiście środki miały trafić do polskiej gospodarki dużo wcześniej, ale ich transfer został zablokowany. Powód? Gdy projekt startował, w naszym kraju rządziła jeszcze Zjednoczona Prawica, która zdaniem Brukseli łamała zasady praworządności. Był to oficjalny powód braku wypłat dla Polski wspólnych unijnych pieniędzy. Po wygraniu wyborów przez obecną ekipę rządzącą, kurek z pieniędzmi został odkręcony. Co prawda, do poważnych zmian w prawie, które miałyby zwiększyć praworządność, nie doszło, ale elitom z Brukseli wystarczyła zmiana władzy.
Dlaczego przypominam o tym ostatnim? Chodzi o to, że sam pomysł, by wypłacać dotacje z KPO parę lat po pandemii na pozór brzmi dziwnie. Środki miały jednak iść na unowocześnienie lub dywersyfikację działalności gospodarczej beneficjentów - chodziło o budowanie odporności na wypadek kolejnych kryzysów. I choć na papierze brzmi to przekonująco, w praktyce okazało się to furtką do finansowania zakupów słynnych już jachtów i innych nierzadko bardzo dziwnych pomysłów.
W tym miejscu dochodzimy do pierwszego problemu: program dotacji został źle zaprojektowany, pozwolił dokonywać inwestycji, które niewiele miały wspólnego z bazową działalnością firmy, choć na papierze wszystko się zgadzało - przecież ktoś może przygotować swój biznes na kryzysowe turbulencje tworząc fundamenty pod nową firmę, prawda? I dzięki temu tokowi myślenia cały kraj oburza się teraz na pomysł pizzerii ze sprzętem do solarium.
Krew szybko poczuła polityczna opozycja, która zaczęła zarzucać rządowi wręcz "rozkradanie pieniędzy publicznych".
W swojej antyunijnej retoryce rząd niejako pomógł Konfederacji, która sugeruje teraz, że w zamian za "jachty, grille, solaria i ekspresy do kawy" padał "na kolana przed Unią".

Problem z komunikacją

Czy jednak faktycznie mamy do czynienia z aferą? I tak, i nie. Wszystko przypomina trochę słynne "ośmiorniczki", które politycy PO zajadali w restauracji, gdzie znajdował się podsłuch. Choć bardziej szokowały ich zarejestrowane na "taśmach" słowa, większość Polaków zapamiętała to, że zajadali się luksusowym daniem.
Teraz jest podobnie. KPO jest podzielony na wiele podkategorii. Branża hotelowo-restauracyjna to tylko jedna z nich, "wyceniona" na 1,2 mld zł. Cały program to kwestia... ok. 268 mld zł! Z kolei wiele wskazuje dziś na to, że na "oryginalne" pomysły wydano kilka, może kilkanaście milionów złotych. To więc ekstremalnie mała część!
Skąd więc wzięła się afera? Z problemów komunikacyjnych rządu. Mapa z dotacjami na m.in. jachty "nie dotyczy wypłat z KPO dla przedsiębiorców, a wyłącznie projektów pozytywnie ocenionych przez ekspertów" - taką odpowiedź otrzymał portal Konkret24 z Biura Komunikacji Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Innymi słowy, słynna mapa to nie baza firm, które dostały pieniądze na fanaberie ich właścicieli! Oznacza to, że kontrowersyjne inwestycje trzeba teraz po prostu zbadać.
Dziennikarz Marcin Fijołek w poście na X wskazał na przykład słynnej pizzerii-solarium z Wielunia: tak, jej właścicielka zgłosiła wniosek dot. zakupu sprzętu do opalania, ale ostatecznie nie skorzystała z przyznanej dotacji.
Podsunął jej ten pomysł doradca-pośrednik od wniosków o środki unijne. Właścicielka wcześniej przemyślała, sprawdziła, wniosek wycofała. Ale na mapie jest
- ostrzegł przed atakowaniem kobiety dziennikarz.
Możliwe, że z innymi projektami, które budzą kontrowersje, jest podobnie. Sugeruje to reportaż, jaki przygotował Kanał Zero. Dziennikarz tego topowego kanału na YouTube odwiedził parę najsłynniejszych beneficjentów KPO. I okazało się, że zaskakujące pomysły ich właścicieli nie zostały zrealizowane (możliwe, że też zrezygnowali oni z inwestycji).
I oczywiście, te pojedyncze przykłady nie zmieniają faktu, że wszystkie budzące emocje wnioski należy teraz sprawdzić jeszcze raz. Do tego pod lupę powinno wziąć się kryteria, jakie zastosowano, bowiem wiele wskazuje na to, że były zbyt szerokie, mało precyzyjne i środki rozdawano po prostu nazbyt chętnie, bez dokładnej analizy pomysłów. Możliwe też, że potencjalni beneficjenci - jak sugeruje Fijołek - byli kuszeni przez doradców od pozyskiwania dotacji, którym zależało na zdobyciu klienta.
Największym przegranym jest jednak rząd, który na poziomie komunikacji przegrał na każdym froncie. Ani nie wyjaśnił jasno, co dokładnie znajduje się na mapie KPO, ani nie wskazał, że kontrowersyjne pomysły stanowią promil programu. A przynajmniej taki jest powszechny odbiór.
To, jak działa Google, też nie pomaga. W pierwszej kolejności wyszukiwarka podpowiada nam przykłady związane z aferą. Dopiero chwila poświęcona na głębsze poszukiwania pozwala dowiedzieć się, że środki z KPO wydawane są na m.in.:
  • obwodnice drogowe,
  • tunel kolejowy Limanowa-Nowy Sącz,
  • nowoczesny tabor PKP Intercity,
  • modernizacje zakładów przemysłowych, kolei i szpitali,
  • terminal offshore w Gdańsku.
To jednak nadal nie przykłady innowacyjne. Takie jednak też są! Wystarczy wymienić projekt Platformy Usług Inteligentnych (PUI), która "skoncentruje się na kluczowych obszarach diagnostycznych, m.in. wykrywaniu przez AI nowotworu płuc i piersi, analizie złamań czy patologii w RTG klatki piersiowej.
Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało też nowy instrument wsparcia - preferencyjne pożyczki przeznaczone na inwestycje w nowoczesne technologie, z których mogą skorzystać jednostki samorządu terytorialnego, szkoły wyższe czy przedsiębiorcy. W praktyce chodzi o zaawansowane technologie cyfrowe (cyfryzację obsługi klientów, automatyzację procesów, zaawansowaną analitykę danych, rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa).

Podsumowanie: afera jest, czy jej nie ma?

No właśnie, czy więc afera jest, czy jej nie ma? Jest, bo wszystko to, co obserwujemy przez ostatnie dni, pokazuje, że nadal żyjemy w państwie z kartonu. Nie udało się stworzyć takich regulacji, które działałyby jak solidne sito - blokowały absurdalne pomysły niektórych przedsiębiorców. Jednocześnie rząd poległ na polu polityki informacyjnej. Obecnie cała Polska myśli, że niemal wszystkie projekty z KPO są tak absurdalne jak te, o których mówią media. W rzeczywistości jest ich zapewne niewiele - możliwe, że chodzi o jakiś promil wartości całego programu.
Ponadto zbyt mało mówi się o naprawdę ciekawych projektach, które mogą powstać dzięki KPO, np. wspomnianym PUI.
Obecnie władze powinny szybko wyjaśnić całą sprawę i wszelkie kontrowersyjne pomysły, na które wydano publiczne pieniądze. Jeżeli jednak nie zrobią tego sprawnie, mogą zapłacić za to najwyższą cenę w polityce.

O autorze

Jacek Walewski
Jacek Walewski

Na rynku kryptowalut od 2013 r. Współorganizowałem pierwsze w Polsce konsultacje społeczne w Sejmie dotyczące technologii blockchain, a także Polski Kongres Bitcoin, w ramach którego wystąpił Andreas Antonopoulos. Współpracowałem z posłami na Sejm RP, w celu przygotowania interpelacji na temat takich kwestii jak: kryptowaluty, CBDC czy technologia blockchain. Interesuje się historią, ekonomią, polityką i oczywiście technologią blockchain.

Chcesz być na bieżąco? Zaobserwuj nas w
Google News
Obserwuj

Newsletter Bitcoin.pl

Najważniejsze newsy i insiderskie informacje prosto na Twój email.

Dbamy o ochronę Twoich danych. Polityka Prywatności