Kurs4770

Bitmarket

Bitcantor.com

 

piech1

 

Dr hab. Krzysztof Piech - nauczyciel akademicki w Zakładzie Polityki Gospodarczej Szkoły Głównej Handlowej. Prezes Instytutu Wiedzy i Innowacji. Ekonomista. Redaktor lub współredaktor 30 książek, w tym dwóch wydanych w Londynie. Autor ponad 70 artykułów naukowych i rozdziałów w książkach wydanych w Polsce i za granicą.

 

Ekspert od startupów. Członek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, British Alumni Society, Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin, b. członek Rady Młodych Naukowców przy Ministrze Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Stypendysta na najlepszych uczelniach w Europie i w Azji. Teoretyk innowacyjności i praktyk, łączy naukę z biznesem. Miłośnik kryptowalut aktywnie biorący udział w promowaniu i propagowaniu wiedzy o Bitcoinie.

 

Jesteś w grupie eksperckiej współpracującej z ministerstwem cyfryzacji. Czy możesz coś więcej powiedzieć o projekcie, nad którym pracujecie?

 

Ministerstwo ogłosiło program „Od papierowej do cyfrowej Polski”, w skrócie nazywany paperless&cashless. W jego ramach działa kilkanaście tzw. strumieni. Jednym z nich jest „Blockchain i kryptowaluty”. Dzięki kryptowalutom świat może stać się bardziej cashless, a dzięki blockchainowi – bardziej paperless. Ponieważ jednak mówimy do stosunkowo młodych technologiach, sporo czasu wymaga jednak opracowanie koncepcji ich wdrożenia do instytucji publicznych. Dlatego mamy nadzieję na powstanie Polskiego Akceleratora Technologii Blockchain. W tym zakresie złożyliśmy na razie wniosek o dofinansowanie do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju i czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.

 

W projekt ten zaangażowanych jest około 20 osób – głównie uczestników prac Strumienia, kilka funduszy i prywatnych inwestorów, instytuty badawcze i międzynarodowe firmy doradcze. Poparcie dla projektu wyraziła Minister Cyfryzacji. Zakładamy, że za pomocą technologii blockchain uda się rozwiązać kilka problemów zgłaszanych w ramach programu Paperless&Cashless. Ponadto, zainteresowanie współpracą wyraziła firma odpowiedzialna za część infrastruktury krytycznej kraju, jeden z największych szpitali publicznych w kraju, a także jeden z większych banków.

 

Skoro zaczęliśmy rozmawiać o polityce, jak Polska wypada na tym polu w porównaniu z Europą Zachodnią czy USA? Co rządzący mogliby zrobić dla Bitcoina?

 

Mimo deklarowanego postawienia władz na innowacje, dotychczasowe działania władz w tym zakresie nie są zaawansowane. Pierwsze w historii polskiego parlamentu konsultacje na temat kryptowalut odbędą się dopiero 3 października br. Podczas gdy w najbardziej postępowych krajach odbyły się one już trzy lata temu. Parlamentarzyści i rządy innych krajów widzą w nowoczesnych technologiach sposób na wspieranie rozwoju krajów. Wypracowane w danym kraju rozwiązania mogą być później eksportowane za granicę i dzięki temu kraj, jako całość, może utrzymywać przewagę technologiczną na świecie. U nas takie myślenie dopiero raczkuje, w dodatku nie zidentyfikowano jeszcze takich, kluczowych dziedzin, których już teraz Polska nie ma się czego wstydzić. Przykładem jest rozwój rynku kryptowalut – mało kto wie o pozycji naszego kraju na świecie, choć np. o grafenie słyszeli wszyscy. Tylko że w porównaniu do grafenu, na kryptowalutach polskie firmy potrafią w dodatku zarobić.

 

Sytuacja zaczęła się ostatnio zmieniać. Pani Minister Streżyńska doceniła rolę technologii kryptowalutowych i włączyła je do swojego programu paperless & cashless. Jednak w międzyczasie, mimo powtarzanych przeze mnie od ponad dwóch lat w różnych mediach opinii, część polskich startupów zdążyła już się przenieść za granicę. Nie jest to korzystne dla nas. Podejmowane w ramach Strumienia działania mam nadzieję, że jednak doprowadzą do tego, że sytuacja się zmieni. Dostałem sygnały nawet od firm ulokowanych w rajach podatkowych (oraz w innych krajach unijnych), co do możliwości przeniesienia się do Polski. Jednakże bez aktywniejszego zaangażowania władz w tym zakresie się to nie uda.

 

Jednym z pomysłów, który może rozwiązać część problemów, jest idea Ministerstwa Rozwoju do skopiowania rozwiązań stosowanych w kilku innych, najbardziej postępowych krajów. Jest to idea tzw. sandboxu regulacyjnego, czyli wyłączenia sektorów nowych technologii i firm w nich działających spod zbyt restrykcyjnych na ogół regulacji. W szczególności jest to ważne dla startupów kryptowalutowych i firm blockchainowych – by nie były traktowane na równi z dużymi instytucjami finansowymi.

 

Szereg też problemów związanych jest z brakiem jasnych wytycznych w zakresie podatkowym – a jak wiemy, wszyscy w naszym kraju boją się skarbówki. Ich brak był przyczyną emigracji legislacyjnej sporej części startupów. To też jednak mam nadzieję – patrząc na postawę przedstawicieli Ministerstwa Finansów – że się zmieni.

 

Kończymy właśnie w Strumieniu prace nad diagnozą stanu prawnego w Polsce pod względem szerszych możliwości zastosowań technologii blockchain i kryptowalut. Kolejnym krokiem będzie opracowanie propozycji zmian w regulacjach, zaś do tego czasu – stworzenie wspomnianego sandboxu regulacyjnego.

 

Jak Twoim zdaniem będzie rozwijał się rynek start-upów związanych z BTC w najbliższych latach? Jak na tym polu wypadają na dzień dzisiejszy polskie firmy?

 

W ostatnich miesiącach zmieniło się na świecie zainteresowanie startupowców i firm VC: z zastosowań samych kryptowalut na zastosowania technologii blockchain. O ile od względem rozwoju rynku kryptowalutowego Polska jest – jak szacuję – w okolicach piątego miejsca na świecie, to w przypadku startupów blockchainowych – znacznie dalej. Bolączką tu jest kwestia bodźców ekonomicznych – zachęt. Kryptowaluty mają kwestię tę wbudowaną w sobie. Sam Blochchain, jako specyficzna baza danych – nie. Stąd na Zachodzie, ale też w Dubaju, Singapurze, w Australii, startupy blockchainowe rozwijają się przy zaangażowaniu finansowym firm VC. W Polsce natomiast fundusze te są zbyt konserwatywne, zbyt ostrożne, i zbyt słabe kapitałowo. W efekcie nie mamy bodźców, które mogłyby wspierać powstawanie takich startupów.

 

Ciekawe podejście przyjęły władze Wielkiej Brytanii i Dubaju. W pierwszym z nich władze (ministerstwa, ale też bank centralny) same zaczynają eksperymentować z technologią blockchain. Natomiast szejk Dubaju postawił do dyspozycji kwotę aż ok. 1 mln zł, by wspierać (i ściągać do siebie) startupy z całego świata. 1 miliard może się wydawać dużą kwotą, ale takie środki są do dyspozycji np. NCBiR. Jednakże o programach NCBiR na świecie nikt nie słyszał, a inicjatywę Dubaju zna cały świat. Również polskie startupy tam aplikują.

 

Rozwiązaniem może być zatem zapewnienie popytu na nowe technologie ze strony instytucji publicznych. W ten sposób budowano społeczeństwo informacyjne w Wielkiej Brytanii – o czym pisałem w kilku artykułach. W tym kierunku zmierza inicjatywa naszego strumienia powołania Polskiego Akceleratora Technologii Blockchain. By za środki publiczne – co prawda 100-krotnie mniejsze, niż w Dubaju – sfinansować pionierskie prace nad technologiami rozwiązującymi problemy instytucji publicznych (a przez to – społeczeństwa i firm).

 

Jak na razie firmy w Polsce, które próbują coś zdziałać biznesowego z BTC ograniczają się do handlu bitcoinami. Czy znasz jakieś inne polskie start-upy związane z tym rynkiem?

 

Najwcześniejszą działalnością związaną z bitcoinem był rynek urządzeń do autoryzacji transakcji, tzw. koparek. Pod tym względem jesteśmy jedną z kilku potęg na świecie – tylko dwa inne kraje potrafiły zaprojektować nowe układy scalone wyspecjalizowane do tych celów i je wyprodukować. Mało kto o tym wie.

 

Następnym etapem rozwoju polskich firm kryptowalutowych było tworzenie giełd i kantorów, które działały pośrednik w wymianie początkowo tylko bitcoinów, później też innych, na waluty fiducjarne. Pod tym względem prawie połowa giełd kryptowalutowych w Europie pochodzi z Polski. Polski złoty to piąta najczęściej wymieniana w świecie kryptowalutowym waluta fiducjarna. Mało kto jednak o tym wie.

 

Jednakże technologia na której bazuje m.in. bitcoin będzie miała znacznie szersze możliwości aplikacji. Niektórzy szacują, że w perspektywie 10 lat nawet 10% światowego PKB będzie przetrzymywana w bazach danych opartych o technologię blockchain. Mielibyśmy szansę zaistnieć również na tym rynku.

 

Jednak, jak wspomniałem, jest tu ograniczenie w postaci popytu na rozwiązania. Wielu startupowców, zwłaszcza w segmencie kryptowalut, to osoby potrafiące liczyć (pieniądze). Jeśli nie widzą możliwości zarobienia – nie tworzą nowych projektów. Dlatego też w zakresie zastosowań technologii blockchain Polska jest już dość opóźniona względem reszty świata – startupów tego typu można policzyć na palcach. Nie było dotąd popytu, nie było finansowania ze strony sektora funduszy podwyższonego ryzyka, NCBiR często odmawiało finansowania takich badań.

 

Czy polecałbyś jako ekonomista oszczędzanie w bitcoinach?

 

Jedną z cechą pieniądza jest możliwość tezauryzacji, czyli przechowywania wartości. Bitcoin, choć zgodnie z prawem UE i wyrokami w USA jest pieniądzem, nadal jest uznawany za dość ryzykowny sposób na oszczędności, ze względu na częste wahania kursu oraz dużą ich skalę. Z czasem jednak zapewne sytuacja będzie się stabilizowała. Były już okresy, gdy zmienność kursu bitcoina była mniejsza niż złota czy dolara. Jednakże dla wielu jest to nadal zbyt ryzykowne.

 

Jeśli ktoś chciałby zdywersyfikować swój portfel i odłożyć środki w perspektywie kilku lat, to można spróbować. Mało która inwestycja na świecie dawała takie wyniki, jak zainwestowanie w bitcoina np. 5 lat temu. Jednakże, to jest gra dla osób o mocniejszych nerwach, bo niekiedy cena dość znacząco, w szybkim czasie spadała.

 

Jak Bitcoin jest postrzegany w środowisku ekonomistów? Czy nadal jest uważany za „zabawkę” i traktowany niepoważnie?

 

Na świecie wiele poważnych gremiów ekonomicznych zajmowało się kryptowalutami. Były to głównie banki centralne czy regulatorzy finansowi. Nie oznacza to, że wszyscy ekonomiści są tam już dobrze zorientowani w tematyce, bo błędy w wypowiedziach zdarzały się nawet laureatom Nagrody Nobla.

 

Zainteresowanie polskiego środowiska dotąd nie było tak duże. W Szkole Głównej handlowej oraz na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdzie dość wcześnie, bo już ponad dwa lata temu podejmowano te tematy, jest już większa świadomość tej tematyki. W SGH utworzono jedne z pierwszych na świecie studiów podyplomowych w zakresie blockchain i kryptowalut.

 

Jednakże NBP jest dość znacząco opóźniony względem bardziej postępowych banków i dopiero stosunkowo niedawno zaczął wykraczać poza tematy związane głównie z makroekonomią i polityką pieniężną. Pierwsze opracowanie Banku nt. innowacyjności zakończono dopiero kilka miesięcy temu (nie było tam miejsca dla kryptowalut), zaś prezes Belka kilka razy publicznie dość negatywnie wypowiadał się na temat bitcoina.

 

Do naszego środowiska ekonomicznego nowinki techniczne z zagranicy docierają z opóźnieniem i spotykają się, co zrozumiałe, z początkowym oporem.

 

Czy widzisz zagrożenie Bitcoina np. w Ethereum albo innych kryptowalutach takich jak Litecoin czy Dash?

 

Powstało już ponad tysiąc kryptowalut, lecz żadna z nich nie zyskała takiej popularności, co bitcoin. Szansę mają inne, przełomowe projekty. Litecoin był rozwiązaniem problemu procesorów używanych do „kopania” i oprócz tego nie ma jakiś większych zastosowań. Jest nadal popularny, ale daleko mu do objęcia roli „cyfrowego srebra” (podczas gdy tym „złotem” miałby być bitcoin). Większe szanse upatruję w Ethereum – jest to projekt komplementarny, a nie konkurencyjny wobec bitcoina. Bitcoin będzie miał zapewne nadal swoje, specyficzne, finansowe zastosowania. Natomiast Ethereum, choć powoli wchodzi na ten grunt (vide informacja banku Santander o możliwości integracji rachunków bankowych z tokenami Ethereum), to jednak może mieć szersze zastosowania poprzez technologię smart contractów. Zastosowania w tym zakresie nadal nie są bardzo upowszechnione, ale z tą technologią wiąże się duże nadzieje. Oczywiście, wcześniej muszą być rozwiązane problemy „wieku dziecięcego”, które doprowadziły ostatnio do ideologicznego rozłamu w tej kryptowalucie.

 

Właśnie! Czy Twoim zdaniem kryptowaluty są w ogóle gotowe do powszechnego użytku? Przypadek Ethereum pokazuje, że waluty cyfrowe mogą zaskoczyć i to niekoniecznie pozytywnie.

 

Kilka dni temu miałem sytuację, gdy będąc w innym kraju straciłem pół godziny na poszukiwaniu bankomatu, gdyż miejsce, w którym płaciłem, nie akceptowało kart, ja zaś nie miałem lokalnej gotówki. Oczywiście miałem telefon z bitcoinami na nim zgromadzonymi. O wiele by mi było wygodniej zapłacić „przelewem” z telefonu na telefon, niż jeździć w poszukiwaniu bankomatu. To jakiś anachronizm. Mimo oczywistej wygody, droga do takiej akceptacji kryptowalut jest jeszcze długa.

 

Nie wiadomo również, czy rzeczywiście rozwój zastosowań kryptowalut pójdzie w tym kierunku (tj. płatności detalicznych). Wiele się mówi o zastosowaniach do celów przelewów międzynarodowych zwłaszcza od emigrantów. Mimo że potencjalny rynek do zdobycia jest bardzo cenny, to jednak żadnemu startupowi nie udało się dobrze na niego wejść. Dokonywane były też próby zastosowań blockchainów do transferów środków pomiędzy bankami. Kolejnym anachronizmem, który można wyeliminować za pomocą tej technologii, jest czas rozliczeń transakcji giełdowych. Obecnie są to dwa-trzy dni, zaś dzięki zastosowaniu kryptowalut (blockchaina) można to skrócić do kilkunastu minut. W skali świata oszczędności z tego tytułu będą sięgały dziesiątek miliardów dolarów.

 

Ostatnio byliśmy świadkami ponownych mocnych wzrostów. Czy uważasz, że to wstęp do kolejnej bańki spekulacyjnej?

 

Baniek spekulacyjnych na świecie jest już tyle, że trudno je policzyć czy nawet – zidentyfikować. Zwykle bardzo niskie stopy procentowe przyczyniały się do ich powstawania. Kryptowaluty są bardziej specyficzne i stoją nieco na uboczu zwykłej gospodarki – podatnej na wpływ stóp procentowych banków centralnych. Ale nie sądzę, by działania banków mogły na krótką metę stymulować wzrost ceny kryptowalut.

 

Natomiast każdy, młody rynek doświadcza baniek spekulacyjnych – w przypadku bitcoina było ich już kilka i jest to normalne. Jednak co jest bańką spekulacyjną, a co nie w przypadku bitcoina – naprawdę, trudno powiedzieć. Wymagałoby to pogłębionych badań.

 

Z Krzysztofem Pichem rozmawiał Jacek Walewski.

BitBay

infobtc-1160x653

FlyingAtom