Kurs9640

Bitmarket

bitcantor

 

NBP

 

Wczoraj na stronie Narodowego Banku Polskiego pojawił się komunikat zawierający ostrzeżenie przed kryptowalutami.

 

Już na początku ostrzeżenia możemy wyczytać, że:

 

„Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego informują, że „waluty” wirtualne nie są emitowane ani gwarantowane przez bank centralny państwa, nie są pieniądzem, tj. nie są prawnym środkiem płatniczym, ani walutą, nie mogą być wykorzystane do spłaty zobowiązań podatkowych oraz nie spełniają kryterium powszechnej akceptowalności w punktach handlowo-usługowych. „Waluty” wirtualne nie są pieniądzem elektronicznym, nie mieszczą się w zakresie ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 roku o usługach płatniczych oraz ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi.”

 

Właściwie tu nie ma żadnych większych zastrzeżeń, kryoptowaluty nie są prawnym środkiem płatniczym i jest to sprawa oczywista. Niestety nie jesteśmy Japonią. Polemizować jednak można ze stwierdzeniem, że kryptowaluty to nie pieniądz. Pieniądzem jest wszystko to co przez daną grupę ludzi uznane jest za środek wymiany, mogą być to równie dobrze muszelki.

 

Ważnym stwierdzeniem jest, że:

 

„Obrót „walutami” wirtualnymi w Polsce nie narusza prawa krajowego ani unijnego.”

 

Oznacza to, że w pełni legalnie możemy kryprtowalutami się posługiwać.

 

W ostrzeżeniu NBP i KNF podały listę 5 głównych zagrożeń:

 

 „Ryzyko związane z możliwością utraty środków z powodu kradzieży…”

 

Tak jak każdy pieniądz tak i kryptowaluty można ukraść, a poziom ich bezpieczeństwa zależy od użytkownika. Kryptowaluty nadal są najbardziej bezpiecznym sposobem przechowywania środków, jeśli zachowujemy podstawowe zasady bezpieczeństwa. Niewątpliwie bardziej bezpiecznym niż powierzanie swoich środków instytucjom trzecim takim jak banki. Każdego roku klienci banków okradani są na kwoty rzędu setek milionów dolarów a nowa ustawa unijna potocznie nazwana „bail in” umożliwia bankom legalną kradzież depozytów swoich klientów, jak to miało już miejsce na Cyprze. Użytkownicy kryptowalut nie muszą również bać się zamrożenia swoich środków i braku do nich dostępu jak w przypadku Grecji.

Niemniej jednak ostrzeżenie jest jak najbardziej zasadne, jeśli swoje bitcoiny powierzamy firmom trzecim takim jak giełdy kryptowalut czy portfele online.

 

Ryzyko związane z brakiem gwarancji. Środki utrzymywane w „walutach” wirtualnych nie są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, gdyż nie są one depozytami bankowymi...”

 

Autorzy ostrzeżenia, porównują tu kryptowaluty do banku a nie do walut fiat takich jak np. polski złoty. Bankowy Fundusz Gwarancyjny gwarantuje bezpieczeństwo naszych środków jeśli trzymamy je w np. banku który upadł. Nie zagwarantuje bezpieczeństwa złotówek, które trzymamy w postaci gotówki w domu, czy procesorach płatności takich jak PayPal itd. Porównanie kryptowalut do banku jest nietrafione. Niewątpliwie jednak bardziej bezpieczne jest trzymanie pieniędzy w banku niż kryptowalut na giełdach czy serwisach oferujących portfele online i można się domyślać, że właśnie to autorzy mieli na myśli i z czym trzeba się zgodzić.

 

„Ryzyko związane z brakiem powszechnej akceptowalności. „Waluty” wirtualne nie są powszechnie akceptowalne w punktach handlowo-usługowych. Nie są też prawnym środkiem płatniczym ani walutą. Oznacza to, że podmioty gospodarcze nie mają obowiązku akceptowania płatności w „walutach” wirtualnych, nawet jeżeli wcześniej je akceptowały...”

 

Sprawa oczywista. Kryptowalut nikt nie ma obowiązku od nas przyjąć. Jest to wyłącznie dobra wola sprzedawcy wynikająca z korzyści takiej formy płatności. Coraz więcej sprzedawców decyduje się na akceptację kryptowalut głównie w przypadku świadczenia usług i sprzedaży towaru klientom zagranicznym jako najtańsza i najszybsza forma płatności.

 

„Ryzyko związane z możliwością oszustwa. Niektóre oferowane formy inwestowania w „waluty” wirtualne mogą mieć charakter piramidy finansowej, co – dodatkowo ze względu na opisane wyżej specyficzne rodzaje ryzyka – może w krótkim czasie doprowadzić do utraty środków finansowych inwestora….”

 

Niestety jest to prawdą. Pojawia się coraz więcej pseudo walut (np. DasCoin, OneCoin), które w rzeczywistości są sprytnie zorganizowanymi piramidami finansowymi bazującymi na popularności kryptowalut i nie mającymi z nimi nic wspólnego. Dodatkowo dzięki łatwości transferu i lokowaniu kryptowalut powstaje coraz więcej firm pseudo-inwestycyjnych będących zwykłym oszustwem. Ostrzeżenie jest więc jak najbardziej słuszne.

 

„Ryzyko związane z dużą zmianą ceny. Dotychczas ceny „walut” wirtualnych charakteryzowały się wysoką zmiennością. Pojedyncze transakcje „walutami” wirtualnymi mogą istotnie wpływać na kształtowanie się ceny.”

 

Kolejne ostrzeżenie, z którym jak najbardziej się zgadzamy. Każdy nowy inwestor czy tez użytkownik kryptowalut musi mieć świadomość tego, że kurs kryptopwalut jest bardzo zmienny. Niektóre „młode” jak i te bardziej znane kryptowaluty potrafią stracić na wartości nawet kilkadziesiąt procent w bardzo krótkim czasie.

 

Biorąc pod uwagę szereg zagrożeń jakie czekają głównie na początkujących użytkowników krytpowalut oraz fakt rosnącej ich popularności nie dziwi fakt, że z NBP jak i KNF wydały powyższe ostrzeżenia. Tym te instytucje się zajmują i głównie KNF po to został powołany. Większość punktów jest zasadna jednak nie ze wszystkimi można się w pełni zgodzić. Porównanie kryptowalut do banków jest nietrafne i można się domyślać, że autorzy mieli jednak na myśli giełdy i serwisy firm trzecich przechowujące nasze kryptowaluty.

 

Punkt drugi powinien więc brzmieć:

 

- Ryzyko związane z brakiem gwarancji. Środki utrzymywane w „walutach” wirtualnych powierzane firmom trzecim takim jak np. giełdy kryptowalutowe nie są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, gdyż nie są one depozytami bankowymi. -

 

Najbardziej jednak niepokojący jest poniższy tekst:

 

„Kierując się koniecznością zapewnienia prawidłowego funkcjonowania rynku finansowego, jego stabilności, bezpieczeństwa oraz przejrzystości, zaufania do rynku finansowego, a także zapewnieniem ochrony interesów uczestników tego rynku, Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego uznają, że kupowanie, posiadanie i sprzedawanie „walut” wirtualnych przez podmioty nadzorowane przez Komisję Nadzoru Finansowego byłoby obarczone wysokim ryzykiem i nie zapewniałoby stabilnego i ostrożnego zarządzania instytucją finansową. Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego wskazują również, że instytucje finansowe powinny zachować szczególną ostrożność w zakresie podejmowania i prowadzenia współpracy z podmiotami prowadzącymi obrót „walutami” wirtualnymi, w szczególności w odniesieniu do ryzyka wykorzystania tych podmiotów do prania pieniędzy oraz finansowania terroryzmu.„

 

Tu niestety znów mamy kolosalną różnicę między Polską a Japonią. Ostrzeżenie może doprowadzić do pogłębienia problemów branży kryptowalutowej z instytucjami finansowymi takimi jak banki, co w praktyce oznacza niemożliwość ich funkcjonowania (giełdy, kantory, procesory płatności) w obecnej postaci.

 

Na koniec część bardzo interesująca. Kryptowaluty są „złe”, ale technologia za nim stojąca już jak najbardziej pożądana:

 

„Należy również podkreślić, że konieczne jest odróżnienie „walut” wirtualnych od samej technologii rozproszonego rejestru (distributed ledger technology - DLT), wykorzystywanej przez część „walut” wirtualnych. Technologia rozproszonego rejestru może mieć szereg innych zastosowań, np. w elektronicznych bazach danych, w przemyśle, w usługach, czy też w sektorze finansowym. „

 

Całą sytuację można porównać do hipotetycznego ostrzeżenia wiodącego producenta systemu operacyjnego na „M” przed Linuxem lub lobby tytoniowego przed e-papierosami czy branży naftowej przed Teslą.... ;)

 

zdjęcie: wikipedia.org

BitBay4

infobtc-1160x653

BitCoin Reklama GiF 380x280