Kurs13010

Bitmarket

bitcantor

 

bankkanadybitcoin

 

Zawód bankiera, czy finansisty zazwyczaj nie kojarzy nam się z fantazją i bujną wyobraźnią. Tym bardziej zaskakuje raport wydany oficjalnie przez Bank Kanady, w którym autorzy zastanawiają się co by było, gdyby Bitcoin stał się główną walutą światową – odpowiednikiem złota w latach, gdy obowiązywał jego parytet, czyli wymienialność najważniejszych światowych walut na ten cenny metal w postaci fizycznej.

 

Co prawda to stare dzieje, większość państw odeszła od złotego standardu w latach trzydziestych XX wieku. Autorzy raportu porównują hipotetyczny standard Bitcoina z latami 1880 – 1913.

Z porównania wynika kilka ciekawych wniosków. Autorzy założyli, że Bitcoin nie wyeliminowałby walut narodowych jako środków płatniczych, ale stałby się czymś w rodzaju „cyfrowego złota”, w którym banki centralne trzymałyby swoje rezerwy i dokonywały międzynarodowych rozliczeń. Bezpośrednim tego efektem byłby zanik inflacji dla cen wyrażonych w BTC. Wynika to oczywiście ze zmniejszającej się podaży wyznaczanej mechanizmem dzielenia na pół, mniej więcej co cztery lata, nagrody za blok. Choć może się to dla nas wydawać niewiarygodne, przez 33 lata, najlepsze lata parytetu złota, inflacja cen w największych krajach świata nie przekroczyła 20%, a wynikało to tylko z ulepszenia metod wydobycia złota, co spowodowało jego zwiększoną podaż na rynku.

Drugim ciekawym efektem parytetu Bitcoina byłaby silna stabilizacja kursów wymiany walut narodowych między sobą. Wynika to po części z tego, że Bitcoin znacznie ograniczyłby możliwości banków centralnych co do regulacji stóp procentowych w poszczególnych krajach. Przy standardzie złota za możliwe różnice stóp procentowych między krajami odpowiadały stosunkowo wysokie koszty arbitrażu na fizycznym złocie (transport, ubezpieczenie itp.). W porównaniu z tym koszty arbitrażu Bitcoinem byłyby praktycznie zerowe. Banki centralne zostałyby więc pozbawione istotnego narzędzia wpływania na gospodarkę poprzez swobodne ustalanie stóp procentowych.

Zdaniem autorów opracowania standard Bitcoina nie wyeliminowałby groźby kryzysów finansowych (tak jak nie wyeliminował ich standard złota). Biorą się one z „narkotyku” jakiemu bankowcy nie są w stanie się oprzeć, a jest nim rezerwa częściowa. Waluty narodowe, mimo, że w teorii wymienialne na Bitcoina, w praktyce byłyby wymienialne tylko częściowo. Co prawda nadal banki centralne pełniłyby rolę „pożyczkodawcy ostatniej szansy” dla banków komercyjnych zagrożonych wyczerpaniem rezerw, ale fakt oparcia waluty narodowej na Bitcoinie limitowałby ilość waluty jaką mogą wyemitować, pod groźbą całkowitej utraty wartości waluty narodowej. W obecnym systemie finansowym granica takiego ratowania banków komercyjnych leży znacznie dalej i umożliwia podtrzymywanie zalewarowanego systemu bankowego latami, co mamy okazję obserwować. Standard Bitcoina spowodowałby, że nie było by banków „zbyt dużych, by upaść”.

Czy standard Bitcoina miałby szansę na długie utrzymanie się? Zdaniem autorów nie, a główną przyczyną byłyby naciski polityków. Standard ten znacznie ograniczyłby ekonomiczne aspekty ich władzy, przede wszystkim w zakresie kreowania pieniądza bez pokrycia na sfinansowanie wydatków państwowych, oraz sterowania gospodarką poprzez stopy procentowe. Bardzo nie w smak byłaby im też redukcja inflacji, która jest w istocie zakamuflowanym podatkiem nałożonym na obywateli oszczędzających w walutach fiat.

Warto na zakończenie zauważyć, że choć raport może się wydawać dość fantastyczny, to już samo poważne rozważanie przez bankowców takiej możliwości pokazuje ogrom postępu jaki zrobił Bitcoin. Był przecież jeszcze kilka lat temu uważany za zabawkę komputerowych geeków, bez znaczenia i wartości.

 

 

 Zdjęcie: Pixabay.com

 

BitBay4

infobtc-1160x653

BitCoin Reklama GiF 380x280