Kurs15350

Bitmarket

bitcantor

 

Tokyo5

 

Od momentu zalegalizowania Bitcoina jako legalnego środka płatniczego, zainteresowanie praktycznym wykorzystaniem kryptowaluty w kraju kwitnącej wiśni znacząco wzrosło.

 

Przypomnijmy, od 1 kwietnia tego roku, po niespełna czterech miesiącach pracy nad projektem, japoński rząd nadał Bitcoinowi oficjalny status „przedpłaconego środka płatniczego”. Od tego momentu, powszechne zainteresowanie tą kryptowalutą, zarówno wśród japońskiego społeczeństwa jak i funkcjonujących tam biznesów nabrało pokaźnego tempa.

 

Wystarczył zaledwie miesiąc, aby (po części za sprawą tej regulacji), kurs Bitcoina osiągnął swój kolejny rekordowy pułap, na co, z dużym prawdopodobieństwem, przełożył się zwiększony japoński popyt na kryptowalutę. Fakt ten widać wyraźnie, chociażby na przykładzie stopniowo zwiększającego się wolumenu handlowego, na przodujących japońskich (jak i azjatyckich) giełdach: bitFlyer czy Coincheck.

 

Handel Bitcoinem prowadzony w japońskich jenach, jest obecnie jednym z najbardziej płynny rynków tego typu na świecie. Trzeba jednak zaznaczyć, że może być to również spowodowane brakiem prowizji.

 

Nową regulacje poparły też czołowe japońskie biznesy. Sprawę nagłośniły też największe japońskie media. Już tydzień później przełożyło się to na praktyczne działania – dwa sklepy krajowego giganta handlu elektroniką, Big Camera, zdecydowały się na akceptację płatności BTC.

 

„Japońska ustawa dotycząca kryptowalut miała prawdopodobnie duże znaczenie, jako że w ostatnich miesiącach mamy do czynienia z wielkim wrzeniem w japońskich mediach na temat tego rozporządzenia” - Aurélien Menant, CEO firmy Gatecoin dla CNBC.

 

W zeszłym tygodniu, jedna z najbardziej poczytnych gazet w tym kraju, Yomiuri Shimbun, napisała zaś, iż mamy do czynienia ze „znaczącym wzrostem wykorzystania Bitcoina w Japonii”.

 

„Wieści o tym, że gigant sprzedaży detalicznej Big Camera, zaczął akceptować bitcoiny … zostały odnotowane na wielu kanałach telewizyjnych, w gazetach czy portalach internetowych, a te wiadomości przełożyły się na większe zainteresowaniem Bitcoinem wśród wielu ludzi.” – Yuzo Kano, CEO giełdy Bitflyer.

 

Giełdy która, nota bene, odpowiada za praktyczną stronę realizacji transakcji BTC, dla wspomnianego już Big Camera, ale jest to jedynie jeden z wielu handlowców w tym kraju z którymi już współpracuje.

 

„Tysiące sklepów wykazało się już chęcią akceptacji [płatności bitcoinowych] … Japońscy klienci używają Bitcoina znacznie powszechniej niż mogliśmy tego przypuszczać” – dodaje Kano.

 

Od początku kwietnia tego roku, giełda Bitflyer odnotowała też znaczący wzrost bazy swoich użytkowników, według Kano, obecnie liczba ta wynosi około 600 tysięcy.

 

Podobnego rodzaju wzrost zainteresowania współpracą dotyczącą akceptacji płatności BTC, notuje ostatnimi czasy również druga czołowa japońska giełda, Coincheck. Jeden z jej najnowszych kontraktów został podpisany z firmą Recruit Lifestyle, konglomeratem dostarczającym szerokiego wachlarza produktów i usług z zakresu, gastronomii, biur podróży, salonów piękności, opieki medycznej itp.

 

Płatności BTC realizowane przez firmy obsługiwane przez RL, zostały zintegrowane z systemem terminali płatności dla punktów sprzedaży, AirRegi. Warto wspomnieć, iż ten uniwersalny system terminali płatności, wspierający między innymi BTC, używany jest już przez około 260 tyś. punktów handlowych na terenie całej Japonii.

 

Dodajmy również, iż AirRegi, jest kompatybilny z chińskim systemem płatności mobilnych Alipay. Od października 2016 roku posiadającym największy udział rynkowy w swoim sektorze w Chinach, z liczbą 400 milionów użytkowników i roczną wartością transakcji oscylującą w granicach 500-660 mld. USD. Te wartości, dają Alipay od 2014 roku status największej platformy płatności internetowych i mobilnych na świecie.

 

Wracając jednak do Japonii. Bitcoinowy „boom” w tym kraju wydaje się dotyczyć nie tylko ww. faktów. Na rynku, jak grzyby po deszczu, wyrastają nowe giełdy wymiany kryptowalut, z Bitcoinem na czele. Jedną z nich jest platforma GMO-Z, należąca do kolejnego japońskiego konglomeratu, tym razem usług internetowych, firmy GMO.

 

Start platformy został zaplanowany na 24 maja tego roku. Wydaje się, iż GMO-Z podeszło również poważnie do zadbania o bezpieczeństwo kapitału swoich użytkowników. Gwarancji zwrotu środków na wypadek np. cyber-ataku, ma zapewniać firma ubezpieczeniowa Mitsui Sumitomo Kaika Kaisha Insurance Co, Ltd. Do tego, platforma startuje z kapitałem rezerwowym w wysokości 500 mln. jenów, to jest ok. 4,4 mln. dolarów.

 

GMO-Z ma oferować również usługi tzw. „zimnego portfela” (cold-wallet) oraz portfeli typu Multi-Signature (w skrócie multisig).

 

Japonia, już od lat była jednym z kluczowych regionów w świecie Bitcoina. Nie tylko ze względu na swój stopień rozwoju przemysłu technologicznego w tym elektronicznego, ale również na aktywny, świadomy udział japońskiego społeczeństwa. To dobrze, że Japonia podnosi się po upadku giełdy Mt.Gox, który poza ogromnymi, globalnymi, stratami kapitałowymi (ok. 650 000 BTC), załamaniem światowego rynku i wartości samego Bitcoina, doprowadził również do kryzysu w przemyśle kryptowalutowym w samej Japonii, jak również kryzysu wiary w Bitcoina (nie tylko) wśród japońskiego społeczeństwa.

 

Wydarzenia ostatnich tygodni, z nową ustawą na czele, pokazują jednak, że Japończycy nigdy tak naprawdę nie stracili wiary w samego Bitcoina, a teraz swoim przykładem „zarażą” najprawdopodobniej pokaźną część globalnej społeczności, dając być może również pozytywny impuls dla międzynarodowych władz. Już teraz (dotychczas jeden z największych przeciwników Bitcoina) sam rząd Federacji Rosyjskiej daje wyraźnie do zrozumienia, iż mógłby pójść w ślady Japonii, do 2018 roku wprowadzając podobnego rodzaju ustawę, co w wywiadzie dla agencji informacyjnej Bloomberg potwierdził zastępca Ministra Finansów Rosji, Alexey Moiseev.

 

 

BitBay4

infobtc-1160x653

BitCoin Reklama GiF 380x280